Czwartek 17 czerwca 2021r. 
REKLAMA

Smrodliwy dym przyszedł z Niemiec? (akt. 1)

Data publikacji: 2019-03-20 12:02
Ostatnia aktualizacja: 2020-11-04 22:46
Smrodliwy dym przyszedł z Niemiec?
 

Nowe ustalenia w sprawie tajemniczej chmury dymu, która znalazła się na Świnoujściem. Możliwe, że opary pochodzą z Niemiec. We wtorkowe (19 marca) popołudnie na terenie firmy zajmującej się recyklingiem odpadów elektronicznych we Friedlandzie (Meklemburgia Pomroze-Przednie) rozpętał się wielki pożar. Strażacy jednak uspokajają, że badania miernikiem nie wykazały szkodliwych substancji w powietrzu.

Początkowo myślano, że dym pojawił się nad przeprawą promową Centrum w związku z przeprowadzanymi przez wojsko ćwiczeniami. W 8. Flotylli Obrony Wybrzeża potwierdzili, że tego dnia odbywały się zajęcia taktyczne w lesie na terenie obiektu wojskowego Karsibór. Podczas zajęć stosowano środki pozoracji.

- Użyte zostały świece dymne, które generują dym nietoksyczny i nieszkodliwy, a ich użycie nie stanowi zagrożenia dla zdrowia - zapewnił „Kurier” komandor podporucznik Grzegorz Lewandowski z 8 Flotylli Obrony Wybrzeża.

W rozmowie z naszym reporterem rzecznik 8. FOW powiedział, że o ile opary nad karsiborską przeprawą mogły pochodzić z ćwiczeń, to raczej nieprawdopodobne jest aby dotarły aż do centrum miasta, gdzie też pojawił się smród. Poza tym środki użyte przez żołnierzy nie są toksyczne i nie mogły nikomu zaszkodzić.

Ale w sprawie jest jeszcze nowy trop. W oddalonym o około 60 kilometrów od Świnoujścia Friedlandzie rozpętał we wtorkowe popołudnie wielki pożar, z którym walczyło 100 strażaków. Wedle doniesień niemieckich mediów akcja trwała do rana. Był to już trzeci poważny pożar w ciągu kilku lat na terenie firmy zajmującej się recyklingiem odpadów elektronicznych. Niewykluczone, że właśnie stamtąd opary smrodu dostały się nad Świnoujście. Według niemieckich strażaków - cytowanych przez niemieckie media - opary z pożaru nie zawierały toksyn.

***

"Kurier" o zdanie zapytał także w straży pożarnej po polskiej stronie. Zdaniem naszego rozmówcy jest nikła szansa, żeby dym z pożaru we Friendlandzie przybył aż do Świnoujścia.

Więcej o tajemniczym dymie nad Świnoujściem przeczytacie w czwartkowym (21 marca) wydaniu Kuriera Szczecińskiego.

BaT

Fot. Wojciech Basałygo

Na zdjęciu: nocna akcja na przeprawie promowej w Świnoujściu. Smrodliwych oparów nawdychało się dwóch pracowników Żeglugi Świnoujskiej. 

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Katolik
2019-03-20 20:45:05
To wina Tuska! Święty Boże, święty mocny...
A poza tym to Świnoujście jest niemieckie
2019-03-20 18:14:44
wiec im wolno.
60km...
2019-03-20 14:36:13
Przecież 60km to kawał drogi. Przecież dym na takim dystansie dawno zostałby rozrzedzony. Nad morzem jest w dodatku silny wiatr...
,
2019-03-20 14:28:47
Widać, że takie składowiska płoną nie tylko w Polsce.
kibic
2019-03-20 13:56:22
Kurier ... przeproście Niemców.Jak ktoś napisał na pewno unijny dym nikomu nie zaszkodzi.czy doczekamy kiedyś w naszym kraju rządu,który będzie dbał TYLKO O POLSKI INTERES??? ... w nabliższym czasie wątpliwa sprawa.
HogoFogo
2019-03-20 13:09:45
Jeśli nawet przywiało coś z Niemiec, to na pewno jest to nieszkodliwe, ma certyfikat EU oraz pieczątkę z Umweltbundesamtu. He, he!

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA
Tylko teraz -50% na prenumertę eKuriera. KUP TERAZ