Niespodziewany telefon od „krewnego”, dramatyczna historia i pilnie potrzebny, drogi lek. Tak oszuści zmanipulowali dwie seniorki ze Szczecina, które uwierzyły, że pomagają bliskiej osobie. 89- i 91-latka przekazały przestępcom łącznie 240 tys. zł.
W ostatnich dniach na terenie Szczecina doszło do kolejnych oszustw, których ofiarami padły starsze osoby. W dwóch przypadkach przestępcy zmanipulowali seniorki, przekonując je, że rozmawiają z bliską osobą, która jest bardzo chora i pilnie potrzebuje pieniędzy na zakup drogiego, nierefundowanego leku. W wyniku tych przestępstw kobiety straciły łącznie 240 tysięcy złotych.
- W obu przypadkach rozmowa telefoniczna była prowadzona w taki sposób, aby wywołać u seniorek silne emocje i poczucie, że ich bliska osoba znalazła się w sytuacji wymagającej natychmiastowej pomocy - relacjonuje szczecińska policja. - Sprawcy przekonywali, że potrzebne są pieniądze na zakup leku, który nie jest refundowany. W ten sposób wywierali presję i nie pozostawiali pokrzywdzonym czasu na spokojne zweryfikowanie przekazywanych informacji.
Kobiety uwierzyły, że ktoś z ich rodziny potrzebuje natychmiastowej pomocy. Przygotowały gotówkę i zapakowały ją do reklamówek. Po pieniądze zgłosił się nieznany mężczyzna, który pojawił się w ich miejscu zamieszkania. Dopiero później, gdy seniorki skontaktowały się z rodziną, wyszło na jaw, że żadna z bliskich osób nie prosiła o pieniądze. Wtedy zorientowały się, że zostały oszukane.
- Oszuści doskonale wiedzą, że w tego rodzaju przestępstwach najważniejszym narzędziem jest manipulacja - opisują policjanci. - Dlatego połączenia często wykonywane są późnym wieczorem, kiedy większość osób jest już w domu, kładzie się spać lub odpoczywa po całym dniu. Nocna pora, nagła wiadomość o chorobie bliskiej osoby, konieczność natychmiastowego zdobycia pieniędzy i presja czasu mają wywołać silne emocje. W takich warunkach łatwiej jest działać impulsywnie i trudniej zachować spokój potrzebny do zweryfikowania informacji.
Oszuści mogą posługiwać się różnymi historiami, ale mechanizm ich działania często pozostaje podobny: chodzi o to, by wywołać emocje, wzbudzić poczucie zagrożenia i skłonić do szybkiego przekazania pieniędzy.
- Apelujemy przede wszystkim o zachowanie spokoju i ostrożności - podkreślaja funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. - Jeśli podczas rozmowy telefonicznej ktoś podaje się za członka rodziny i prosi o pieniądze, nawet jeśli zna nasze imię, nazwisko czy inne szczegóły, nie podejmujmy żadnych decyzji pod wpływem emocji.
Należy przerwać rozmowę i zadzwonić do bliskiej osoby na znany nam numer. Nie oddzwaniać na ten, z którego otrzymaliśmy połączenie. Nie przekazywać pieniędzy osobom, których nie znamy, nawet jeśli rozmówca przekonuje, że są one upoważnione do ich odbioru. Nie informować rozmówcy o tym, ile pieniędzy mamy w domu ani gdzie je przechowujemy. Jeżeli ktoś prosi nas o zachowanie rozmowy w tajemnicy przed innymi członkami rodziny, potraktujmy to jako sygnał ostrzegawczy.
W razie jakichkolwiek wątpliwości należy się skontaktować z kimś z rodziny i zweryfikować przekazane informacje.
Ani policja, ani inne służby nie proszą o przekazanie pieniędzy w związku z prowadzonymi działaniami. Nikogo też nie informują o prowadzonych tajnych działaniach. Jeżeli podejrzewasz, że mogłeś paść ofiarą oszustwa, jak najszybciej zadzwoń pod numer 112. Nie usuwaj wiadomości ani innych informacji, które mogą pomóc w ustaleniu sprawców.
I jeszcze jedno.
- Rozmawiajmy o tego rodzaju zagrożeniach z naszymi rodzicami, dziadkami i starszymi sąsiadami - proszą policjanci. - Czasem jedna rozmowa i prosta zasada: „zatrzymaj się, rozłącz i zadzwoń do bliskiej osoby”, może uchronić oszczędności całego życia. (K)