Sąd Apelacyjny w Szczecinie w czwartek postanowił wznowić przewód sądowy w sprawie podpalenia bezdomnego mężczyzny. Do tragedii doszło w Wielkanoc 2021 r. Pokrzywdzony zmarł w szpitalu. Oskarżonych braci P. Sąd Okręgowy w 2023 r. skazał, a w 2025 r. uniewinnił.
Szczeciński Sąd Apelacyjny po raz drugi zajął się sprawą podpalenia bezdomnego na klatce schodowej bloku w centrum miasta. Oskarżeni o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem bracia Robert P. i Michał P. w pierwszym procesie przed Sądem Okręgowym zostali skazani na 25 lat więzienia. Ich obrońcy złożyli odwołanie, w 2023 r. Sąd Apelacyjny uchylił wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. W grudniu 2025 r. bracia P. zostali uniewinnieni. Tym razem SO wskazał luki w materiale dowodowym i m.in. błędy policji w zabezpieczaniu śladów na miejscu zbrodni.
W czwartek, Sąd Apelacyjny postanowił, że kluczowe ślady należy zbadać jeszcze raz.
- Ślady, które prowadzą mniej więcej od miejsca zdarzenia do mieszkania oskarżonych – wyjaśnił sędzia SA Maciej Żelazowski, krótko uzasadniając decyzję o wznowieniu przewodu sądowego.
Sędzia podkreślił, że trzyosobowy skład sędziowski SA „długo dyskutował” o konieczności ponownego, pełniejszego zbadania śladów zabezpieczonych na klatce schodowej bloku, w którym doszło do podpalenia mężczyzny. Sędzia zwrócił uwagę, że powołany w sprawie biegły nie rozstrzygnął istotnych dla śledztwa kwestii.
- Biegłemu zadano cztery pytania, na dwa pytania de facto nie odpowiedział. A te pytania, na które nie znajdujemy, albo w ogóle, albo pełnej odpowiedzi dotyczą rodzaju plam. Tego, czy są jednorodne te plamy. To po pierwsze. I po drugie, jaki to jest rodzaj plam – powiedział sędzia Żelazowski. - Po długiej naradzie doszliśmy do wniosku, że ustalenie tych dwóch kwestii może mieć kapitalne znaczenie dla rozstrzygnięcia tej sprawy – dodał sędzia.
Powiedział, że należy m.in. ustalić „możliwość przypadkowego naniesienia tych śladów, powiązania tych śladów ze zdarzeniem”. Sędzia Żelazowski przypomniał, że biegły skupił się na tym, czy ślady zabezpieczone w budynku zawierają substancję łatwopalną.
- A to jest w naszej ocenie jednak za mało, żeby definitywnie móc tę sprawę jednoznacznie rozstrzygnięć. Dlatego uznaliśmy, że należy wznowić przewód sądowy i dopuścić dowód z uzupełniającej opinii biegłego – podsumował sędzia.
Zaznaczył, że postanowienie o wznowieniu postępowania zostanie wydane „poza rozprawą”. Ogłoszenie wyroku odroczono, a nowy termin zostanie wskazany po ustaleniu, kiedy może być gotowa pełna opinia biegłego z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.
Oskarżonych braci P. nie było w czwartek w sądzie. Postanowienia SA wysłuchali ich obrońcy oraz prok. Kamil Czyleko z Prokuratury Rejonowej Szczecin Niebuszewo.
- Badane będą ślady, które policja zabezpieczyła, ale nie zostały wystarczająco zbadane. Z tego, co rozumiem, (sąd chce ustalić ), czy mogły być naniesione, czy były związane z tym zdarzeniem, przecież to mogły być np. ślady z ciała, czy mogły pochodzić z zupełnie niezwiązanych ze zdarzeniem okoliczności – skomentował prok. Czyleko na sądowym korytarzu.
Podzielił stanowisko Sądu Apelacyjnego, że w badaniu plam „nie było najważniejsze” to, czy była to substancja łatwopalna. Prok. Czyleko ocenił, że sprawa nie jest tak oczywista, jak przedstawiali ją obrońcy oskarżonych, kiedy w grudniu 2025 r. ogłoszono uniewinnienie.
- W naszej ocenie i także Sądu Okręgowego, który skazywał wcześniej, ten łańcuch poszlak jest zazębiony. Sprawstwo zostało wykazane, ale sprawa nie jest z gatunku prostych – podsumował prok. Czyleko.
Do podpalenia będącego w kryzysie bezdomności Wiesława G., doszło 5 kwietnia 2021 r., między ósmym a dziewiątym piętrem bloku przy ul. Matejki w Szczecinie. Starszy mężczyzna spał na klatce schodowej. Według śledczych, bracia Robert P. i Michał P., mieszkający w tym wieżowcu, na szóstym piętrze, mieli zażądać od niego pieniędzy, a następnie oblać go nieznaną substancją i podpalić. Mężczyzna miał rozległe oparzenia II i III stopnia na prawie 90 proc. powierzchni ciała oraz poparzenie dróg oddechowych. Zmarł 12 kwietnia w szpitalu w Gryficach (woj. zachodniopomorskie). Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oskarżonym groziło dożywocie.
W marcu 2022 r. bracia P. zasiedli na ławie oskarżonych. Proces miał charakter poszlakowy. W grudniu obaj zostali skazani 25 lat więzienia, ale Sąd Apelacyjny (po skardze obrońców) w 2023 r. uchylił wyrok Sądu Okręgowego, zwolnił P. z aresztu i nakazał ponownie rozpoznać sprawę. SA zwrócił uwagę na słabą jakość materiału dowodowego i zaniedbania, jakich się dopuszczono przy zabezpieczaniu śladów.
- Rzeczą wręcz niecodzienną jest taka nonszalancja procesowa i dowodowa, jaką przejawiły organy ścigania w prowadzeniu dowodów w tym przypadku – podkreślała sędzia SA Małgorzata Jankowska.
Podczas powtórnego procesu obrońcy oskarżonych wielokrotnie zwracali uwagę na „niechlujność” w postępowaniu policji i prokuratury, przede wszystkim w pierwszych godzinach po zdarzeniu. Adwokaci wyliczali, że nie zabezpieczono m.in. ubrań pokrzywdzonego, porzuconej w krzakach kołdry, która mogła do niego należeć, znalezionej na osiedlu puszki z płynną substancją itd.
- W sprawie jest bardzo dużo dowodów, które świadczą, iż oskarżeni nie popełnili zarzucanego im przestępstwa. Jest też szereg dowodów, których nie zabezpieczono. Teraz jest to już niemożliwe - podkreśliła mec. Ilona Zielińska, obrończyni z urzędu Roberta P. - Zeznania policjantów to było bajdurzenie. Wyciąganie wniosków z tego, co im się wydaje – oceniła.
Obrończyni pytała, dlaczego w pierwszym etapie śledztwa nie uzyskano opinii biegłego z zakresu pożarnictwa. Podkreślała, iż śledczy nie ustalili, jakiego środka łatwopalnego użyli sprawcy. Jeden z policjantów mówił, że na miejscu czuć było rozpuszczalnik, a w mieszkaniu podejrzanych znaleziono benzynę. Adwokat przypomniała też, że na miejscu znaleziono zieloną zapalniczkę, a na niej ślady DNA mężczyzny, ale nie oskarżonych.
W grudniu 2025 r. Sąd Okręgowy uniewinnił Roberta P. i Michała P. Bracia mają obecnie 34 i 35 lat. Byli wcześniej karani. Prokuratura w śledztwie zwracała uwagę, że lokatorzy bloku „bali się braci P.”, do spółdzielni mieszkaniowej wpływały skargi. P. byli agresywni, podpalili drzwi budynku, wyrzucali przez okna różne przedmioty, robili głośne imprezy. W Wielkanoc 2021 r. również mieli uczestniczyć w libacji u kolegi na działkach i do domu wrócić wieczorem.
(PAP)