Jeszcze kilka miesięcy temu był pustą, surową przestrzenią. Dziś, kiedy rośliny zaczynają rozkwitać, przyciąga wzrok osób przechodzących obok nowego budynku onkologii przy Placu Norwida i przede wszystkim daje pacjentom to, czego często najbardziej potrzebują – chwilę wytchnienia i zapomnienia.
„Zielony Taras Nadziei” przy Klinice Onkologii, Chemioterapii i Immunoterapii Nowotworów Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie powstał wiosną dzięki grantowi w wysokości 5 tys. zł, przyznanemu w ramach pracowniczego programu wolontariackiego Fundacji Veolia Polska „Razem możemy więcej”.
– Dziś, gdy tarasowy ogród dojrzewa i nabiera kolorów, z radością dzielimy się historią jego powstania – mówi Magdalena Knop, rzecznik prasowa USK nr 1 PUM.
Jak tłumaczy, pomysł narodził się z osobistego doświadczenia jednej z rodzin zaangażowanych w projekt.
– Bliska osoba przebywała na tutejszym oddziale onkologicznym i mimo wspaniałej opieki medycznej bardzo brakowało jej miejsca, w którym mogłaby zaczerpnąć świeżego powietrza, spokojnie porozmawiać z rodziną i choć na chwilę oderwać myśli od choroby – opowiada M. Knop. – Kiedy pojawiła się możliwość zagospodarowania tarasu przy nowym budynku onkologii, młodzież nie zastanawiała się długo – Hanna Bąk zaprosiła do projektu swoich kolegów i koleżanki ze szczecińskich liceów. Helena, Henryk, Antonina, Pola i pozostali wolontariusze wraz z rodzicami poświęcili swój wolny czas, aby stworzyć miejsce dla osób leczonych onkologicznie. Przywieźli do szpitala ponad 1100 litrów ziemi, ustawili 17 dużych donic, wykonali ponad 30 nasadzeń i zmontowali 20 elementów mebli ogrodowych. Wszystko społecznie, z potrzeby serca.
Dzisiaj efekty ich pracy są już doskonale widoczne. Taras wypełnił się zielenią i kwiatami. Wśród roślin dominują hortensje – symbol siły, odradzania się i nadziei. Towarzyszą im gatunki przyciągające motyle, owady zapylające i ptaki, dzięki czemu powstał niewielki, tętniący życiem tarasowy ogród w samym sercu szpitala.
– To nie tylko estetyka – zwraca uwagę Magdalena Knop. – Badania od lat potwierdzają, że kontakt z naturą pomaga obniżać poziom stresu, poprawia nastrój i wspiera dobrostan psychiczny. Dla osób leczonych onkologicznie, które często spędzają w szpitalu wiele tygodni, możliwość wyjścia na świeże powietrze, usłyszenia śpiewu ptaków czy odpoczynku wśród kwiatów ma wyjątkową wartość.
Zapytani, dlaczego zaangażowali się w projekt, młodzi wolontariusze odpowiadają: „Bo chciałam pomóc”, „Bo tak trzeba, kiedy ktoś prosi o pomoc, stawić się jest obowiązkiem”, „Bo obiecałam”.
– Medycyna leczy ciało, ale człowiek potrzebuje także poczucia, że nie jest sam – podkreśla dr hab. Konrad Jarosz, dyrektor naczelny USK nr 1. – To, co zrobili ci młodzi ludzie, jest czymś znacznie więcej niż stworzeniem pięknego tarasu. To wyraz niezwykłej wrażliwości i uważności na drugiego człowieka. Dla naszych pacjentów świadomość, że ktoś poświęcił swój czas i serce, by choć odrobinę ułatwić im przechodzenie przez chorobę, ma ogromne znaczenie terapeutyczne. To daje siłę, buduje nadzieję i przypomina, że wokół są ludzie, którym naprawdę zależy.
Dla Hani, która koordynowała działania młodzieży, największą wartością nie były żadne zaświadczenia czy punkty za wolontariat, ale świadomość, że wspólną pracą udało się stworzyć miejsce, które każdego dnia służy innym pacjentom, a którego tak brakowało jej dziadkowi.
– Dziś „Zielony Taras Nadziei” naprawdę żyje – mówi Magdalena Knop. – Pacjenci spotykają się tutaj z bliskimi, odpoczywają pomiędzy kolejnymi etapami leczenia i choć na chwilę zostawiają za sobą szpitalną codzienność. Jest dostępny dla wszystkich. (K)