niedziela, 24 marca 2019.
Strona główna > Wiadomości > Niedokończony rejs kapitana Węgrzyna - cz. 3

Niedokończony rejs kapitana Węgrzyna - cz. 3

Niedokończony rejs kapitana Węgrzyna - cz. 3
Data publikacji: 2018-08-19 07:03
Ostatnia aktualizacja: 2018-08-19 10:50
Wywietleń: 623 343689

O żeglarzu Grzegorzu Węgrzynie, który w czerwcu 2015 r. wypłynął w samotny rejs dookoła świata, głośno było zwłaszcza wiosną 2017 r., kiedy media w całej Polsce, ale nie tylko, podały informację, że na Pacyfiku około 1200 Mm na wschód od wyspy Chatam należącej do Nowej Zelandii w dramatycznych okolicznościach uratowano z uszkodzonego jachtu s/y „Regina R.” polskiego żeglarza. Z informacji wynikało, że jacht został uszkodzony w trakcie silnego sztormu i że życie Polaka wisiało na włosku. Ponad rok od tych wydarzeń pytam Grzegorza, jak było naprawdę. – Nie było ani sztormu, ani zagrożenia – odpowiada.

Organizatorzy „akcji ratowniczej” tak ratowali żeglarza, który „uratowany” być nie chciał, że w efekcie pozbawili go całego majątku, jakim był jego jacht i – przede wszystkim – przerwali niemal dwuletnią samotną żeglugę dookoła świata, niwecząc tym samym kilkuletni okres przygotowań, zmagań z morzem, wiatrem i samym sobą, by marzenia z dzieciństwa stały się rzeczywistością.

W Australii nie miał czasu na odpoczynek; do naprawy był silnik, musiał pospawać wyrwany kosz rufowy, wymienić pozrywane stalówki i naprawić żagle.

W swoim dzienniczku tak odnotował ten moment: „Jestem w wielkiej Australii, tej wyśnionej, tajemniczej, ogromnej. Wiem, że nie popłynę na rafę koralową, nie zobaczę wielu egzotycznych miejsc, tylko skupię się na remoncie „Reginy R.” i w dalszą drogę do Nowej Zelandii, a potem na Horn i do domu. Do Polski, do ukochanej Polski, za którą już bardzo tęsknię”.

Cały artykuł w „Kurierze Szczecińskim”, e-wydaniu i wydaniu cyfrowym z 17 sierpnia 2018 r.

Roman K. CIEPLIŃSKI

Fot. archiwum Grzegorza WĘGRZYNA

Komentarze

mariner
Moze pan redaktor zada proste pytanie, czego dzielny zeglarz oczekiwal wysylajac wezwanie o pomoc ? Dlaczego wezwanie wyslal jesli zagrozenia nie bylo ? O tym ze wyplywajac w tki rejs warto znac jezyk angielski w stopniu pozwalajacym na komunikacje na morzu nie warto chyba wspominac bo to oczywiste :)
2018-08-19 10:28:48
kajakarz
Żeglarz z Gryfina Grzegorz Węgrzyn wypłynął w samotny rejs dookoła świata bez zawijania do portów. Na Pacyfiku jacht stracił sterowność i samotnik wysłał sygnał SOS. Na ratunek pośpieszył mu wojskowy samolot ratowniczy z Nowej Zelandii, ale okazało się, że pilot nie potrafił dogadać się z żeglarzem, bo ten nie zna angielskiego - tak czytałem w prasie.
2018-08-19 10:08:03
kapitan balii
"Ponad rok od tych wydarzeń pytam Grzegorza, jak było naprawdę. – Nie było ani sztormu, ani zagrożenia – odpowiada.".... Niech kapitan opowie jakim cudem zaczęto akcję, której „uratowany” nie chciał?...Bez spekulacji; - jak na oceanie można znaleźć s/y „Regina R.” bez podania pozycji i uruchomienia akcji SOS?
2018-08-19 09:03:45

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
3
na godz. 03:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Marzanna utopiona
Parowozem do Polic
Wystawa Makiet Kolejowych
Poprzedni Następny

Nekrologi

Sonda

Jak często masz problem ze znalezieniem miejsca do parkowania w Szczecinie?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy