Na ulicy Niepodległości w Barlinku część chodników była oddzielona od jezdni łańcuchem zamocowanym na słupkach. Od jakiegoś czasu łańcuchów już nie ma. Czy decyzja o ich likwidacji to dobry pomysł? – pytają mieszkańcy miasta.
Kiedy kilka lat temu oddano do użytku trasę średnicową, ustał ruch aut ciężarowych m.in. na ulicy Niepodległości, która stała się zarazem ulicą gminną. Dalej jednak jeździ po niej bardzo dużo samochodów osobowych.
Wydaje się, że ruch z miesiąca na miesiąc coraz większy. Nadal dochodzi do kolizji czy potrąceń rowerzystów. Pieszych w niektórych miejscach skutecznie chroniły wspominane łańcuchy. Do redakcji „Kuriera Szczecińskiego” zadzwonił nasz czytelnik, aby podzielić się uwagami na temat ich likwidacji. Według niego decyzja ta jest decyzją błędną. Zabezpieczenia chociaż trochę chroniły pieszych przed na przykład, niekontrolowanym wjazdem auta na chodnik. Szczególnie że łańcuchy były zamontowane w miejscach, gdzie chodnik jest wąski. O powód likwidacji łańcuchów, zapytaliśmy w barlineckim magistracie. W odpowiedzi czytamy m.in. „Po wybudowaniu i oddaniu do użytku drogi średnicowej, została zmieniona organizacja ruchu na ulicy Niepodległości, zakazująca poruszania się przez samochody ciężarowe powyżej 3,5 t. Głównym problemem na ul. Niepodległości był ruch pojazdów ciężarowych typu TIR oraz transporty drewna przez samochody ciężarowe. Ten ruch został wyeliminowany, co w sposób znaczący poprawiło bezpieczeństwo w ruchu drogowym. W związku z powyższym postanowiono o demontażu słupków”. Tyle w odpowiedzi.
Usunięcie łańcuchów to kolejne, po rezygnacji ze spowalniaczy na terenie tzw. Starego Tartaku działanie, które nie wpływa na bezpieczeństwo pieszych. Przynajmniej tak można wywnioskować z odpowiedzi władz gminy w tych sprawach. Jak zawsze w takich sprawach, czas pokaże, kto miał rację? ©℗
Tekst i fot. J. SŁOMKA