W piątek 8 maja o godz. 17 u zbiegu ul. Szklanej i Metalowej spotkali się mieszkańcy Podjuch, by zaprotestować przeciwko nielegalnej bazie paliwowej w ich sąsiedztwie. Nielegalna budowa potężnych zbiorników na paliwo nad brzegiem Regalicy rozpala emocje. To właśnie mieszkańcy nagłośnili ten temat. Domagają się całkowitej likwidacji obiektu.
Ich zdaniem inwestycja powstaje zbyt blisko zabudowy mieszkalnej i może stanowić zagrożenie dla okolicy. Obawiają się też wzmożonego ruchu ciężkiego sprzętu, hałasu oraz spadku wartości nieruchomości.
Wielkie emocje budzi fakt, że budowa została rozpoczęta bez wymaganych zezwoleń, w tym bez pozwolenia na budowę. Nadzór budowlany wstrzymał już prace przy inwestycji. Inwestor – firma Oktan Energy & V/L Service – rozpoczął procedurę legalizacji obiektu, jednak bez uzyskania warunków zabudowy nie będzie to możliwe.
Pod koniec kwietnia prezydent Szczecina Piotr Krzystek zawiesił na maksymalny okres 18 miesięcy postępowanie dotyczące wydania warunków zabudowy dla tej inwestycji. W tym czasie ma zostać przygotowany miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który prawdopodobnie uniemożliwi lokalizację tego typu obiektu w tym miejscu.
Protestujący Podjuszanie przeszli w piątek w proteście na Plac Wolności, skandując: „Żądamy rozbiórki bazy paliwowej!”, „Bezpieczne Podjuchy! Nie chcemy Oktana!”, „Idźcie gdzie indziej!”, „Prawo równe dla każdego!”, „Rozbieramy, nie gadamy!”.
Na transparentach nieśli hasła: „„Czekaliśmy na marinę, a podłożyliście nam minę!!!”, „Ta budowla jest wstrzymana, ale ma być rozebrana”, „Wielka pani od Bobryka niech nam Podjuch nie dotyka!!!” (na niektórych transparentach znalazło się mylne zestawienie inwestora bazy paliwowej w Podjuchach - firmy Oktan Energy zarządzanej przez Iwonę Bobrek z firmą Bobryk Stacje Paliw, która nie ma nic wspólnego z tą inwestycją).
– Ten protest odbywa się dlatego, że na terenie naszego osiedla powstaje gigantyczna samowola budowlana i chcemy uzyskać rozbiórkę tej samowoli. To jedyna rzecz, która może nas uspokoić. Nie interesują nas półśrodki – mówił Jakub Olszewski, jeden z organizatorów protestu.
Podkreślał, że mieszkańcy czują się oszukani i ignorowani.
– Najpierw budujemy, potem będziemy legalizować – tak można w skrócie opisać sposób działania inwestora. To sprawa, która wykracza już poza Podjuchy i poza Szczecin. Cała Polska patrzy dziś na to, czy w tym kraju prawo obowiązuje wszystkich jednakowo. Czy są tacy, którzy mogą działać ponad prawem, bo czują się bezkarni.
Największe emocje wzbudziły kwestie bezpieczeństwa.
– 250 metrów od naszych domów prywatna firma chce wybudować siedem ogromnych zbiorników na 180 tysięcy litrów paliwa. Najwyższe zbiorniki mają mieć prawie 30 metrów wysokości. Uważamy, że to jest bezpośrednie zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa. Nie ma zgody na to, żeby mieszkańcy ponosili koszty prywatnej inwestycji – mówił Olszewski.
Mieszkańcy uczestniczący w proteście podkreślali, że nie wierzą już w zapewnienia inwestora ani władz miasta o wstrzymaniu prac. Podjuszanie twierdzą, że na placu budowy nadal widać ruch ciężkiego sprzętu i pracowników.
– Ta budowa nie została naprawdę zatrzymana. Dźwigi codziennie pracują, codziennie odbywają się transporty. Ludzie cały czas tam pracują. Nie uspokaja mnie to ani trochę – mówiła Alicja Warszewska, która w Podjuchach mieszka od urodzenia. - Widzę te dźwigi ze swojego okna każdego dnia. Chcę, żeby to zostało zdemontowane w całości.
W tłumie było wiele rodzin z dziećmi, seniorów, ale i osób, które do Podjuch przeprowadziły się niedawno, szukając spokojnego miejsca do życia.
– Kupiliśmy tutaj dom rok temu - mówiła pani Kamila. - Wydawało nam się, że to idealne miejsce do wychowywania dzieci. Chodziliśmy nad rzekę, marzyliśmy o marinie, deptaku, miejscu spacerowym. A teraz z okien widzimy ogromne zbiorniki paliwowe.
– Bezprawiu trzeba powiedzieć stop - uważa pani Mirosława. - Nie ma łamania prawa budowlanego i ochrony środowiska. Ta buta inwestora przerasta moje wyobrażenie o państwie prawa. Uspokoję się dopiero wtedy, kiedy to wszystko zostanie rozebrane.
Na Placu Wolności trwały przemowy. Wypowiedzieć się mógł każdy, kto chciał. Wszyscy zgromadzeni domagają się tylko i wyłącznie rozbiórki obiektu.
- Wyjeżdżajcie z tego pola, taka jest mieszkańców wola! - zakończył jeden z przemawiających.
– Jeżeli będzie trzeba, zorganizujemy kolejny protest. Będziemy protestować tak długo, aż ta nielegalna baza paliw zniknie z Podjuch - mówił Jakub Olszewski.©℗
Dariusz Gorajski