Kilkudziesięciu mieszkańców szczecińskich Podjuch wzięło udział w nadzwyczajnym posiedzeniu rady osiedla poświęconym planowanej budowie bazy paliwowej przy ul. Szklanej. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele inwestora – spółki Oktan Energy – a także miejscy radni. Dyskusja od początku była burzliwa i pełna emocji, a głównym powodem oburzenia było rozpoczęcie prac budowlanych bez wymaganego pozwolenia.
– Spotkaliśmy się, bo sprawa jest poważna i budzi ogromne emocje. Mieszkańcy mają prawo do informacji i poczucia bezpieczeństwa – mówiła na otwarciu przewodnicząca rady osiedla Joanna Kopeć, podkreślając, że posiedzenie zostało zwołane w trybie pilnym. Już po pierwszych wypowiedziach stało się jasne, że zaufanie do inwestora jest znikome.
Przedstawiciele spółki nie zaprzeczali, że doszło do naruszenia przepisów.
– Rozpoczęliśmy budowę bez pozwolenia na budowę, mając projekt. Na dziś wszystkie prace zostały wstrzymane – przyznał dyrektor techniczny Cezary Krzysik. Tłumaczył, że obecnie z terenu inwestycji usuwany jest sprzęt, a spółka oczekuje na dalszy rozwój postępowania administracyjnego.
Wyjaśnienia te nie uspokoiły mieszkańców.
– Decyzja środowiskowa nie daje prawa do budowania takich obiektów. Jak to wybuchnie, nie mamy żadnych szans – mówiła jedna z uczestniczek spotkania.
Inni wskazywali na bliskość planowanej inwestycji względem zabudowy mieszkalnej oraz brak rzetelnych informacji na jej temat.
– Nie widzieliśmy żadnych projektów, żadnych analiz. Wszystko dzieje się poza nami – podkreślano.
Do kwestii formalnych odniósł się radca prawny inwestora, Paweł Brzeziński.
– Postępowanie środowiskowe zostało przeprowadzone zgodnie z obowiązującymi przepisami i zakończone decyzją ostateczną. Inwestor działał w oparciu o ten dokument – mówił, zaznaczając jednocześnie, że obecnie obowiązuje postanowienie o wstrzymaniu robót i spółka się do niego stosuje. Dodał również, że w przypadku braku możliwości legalizacji inwestor będzie zobowiązany do wykonania ewentualnych decyzji organów, w tym także rozbiórki.
Z kolei doradca techniczny spółki, Łukasz Ligocki, przekonywał, że inwestycja została zaprojektowana zgodnie z najwyższymi standardami.
– Dokumentacja została przygotowana przez uprawnione biura projektowe, a rozwiązania technologiczne spełniają wszelkie normy bezpieczeństwa – zapewniał. Podkreślał, że podobne instalacje funkcjonują w wielu miejscach i są realizowane przez wyspecjalizowane firmy.
Argumenty te spotkały się jednak z ostrą reakcją sali.
– Skoro wszystko było tak dobrze przygotowane, to dlaczego zaczęliście budowę bez pozwolenia? – pytali mieszkańcy.
Padały też głosy o nierównym traktowaniu obywateli.
– My musimy zbierać dziesiątki dokumentów, żeby postawić drobną inwestycję, a tutaj powstają zbiorniki paliw bez żadnych zgód – wskazywano.©℗
(dg)