Poniedziałek 24 stycznia 2022r. 
REKLAMA

Kasacja odrzucona. Bonda nie rezygnuje

Data publikacji: 2016-07-26 00:08
Ostatnia aktualizacja: 2019-07-09 11:10
Kasacja odrzucona. Bonda nie rezygnuje
 

Sąd Najwyższy odrzucił kasację od wyroku skazującego Ryszarda Bondę – eksposła Samoobrony i zachodniopomorskiego przedsiębiorcę rolnego. Chodzi o sławny już tzw. mysi proces. Były parlamentarzysta został w nim skazany na pięć lat więzienia. W grudniu 2014 roku szczeciński Sąd Okręgowy skazał Bondę na 6 lat pozbawienia wolności w tzw. mysim procesie. Był w nim oskarżony o przywłaszczenie 27 tys. ton żyta i pszenicy o wartości 11 mln złotych. Bonda miał zawierać umowy na przechowywanie zboża w magazynach należących do jego spółki, a potem je przywłaszczyć. Eksposeł twierdził, że część przechowywanego zboża uległa pogorszeniu. Dlatego je sprzedał. Pozostała część ubytków miała powstać m.in. w wyniku występujących wtedy na dużą skalę… myszy.

W czerwcu ubiegłego roku apelacja postanowiła złagodzić wyrok – do pięciu lat. Ale nadal bez warunkowego zawieszenia wykonania kary. Wyrok jest prawomocny. Ale Bonda złożył kasację do Sądu Najwyższego. Okazuje się, że została ona odrzucona – sąd nie znalazł okoliczności łagodzących. Bonda zapowiada złożenie wniosku wstrzymującego wykonanie kary. Chce wznowienia procesu, bo jego zdaniem w sprawie pojawiły się nowe wątki, korzystne dla niego.

Kilka dni temu były parlamentarzysta został skazany w innym procesie na dwa lata pozbawienia wolności za nadużycie uprawnień i działanie na szkodę jednej ze spółek z okolic Stargardu, której interesy miał reprezentować. Przedsiębiorca jest oskarżony jeszcze w jednej sprawie, tzw. tajlandzkim procesie. Chodzi o przywłaszczenie maszyn rolniczych od jednego z rolników z okolic Nowogardu wartych ponad 720 tys. złotych oraz oszustwa kredytowe na szkodę Banku Gospodarki Żywnościowej SA na prawie 2,5 miliona złotych. Proces w tej sprawie trwa już prawie sześć lat. Trzy zajęło sądowi czekanie na zeznania głównego świadka obciążającego Bondę – Wojciecha N. Od kilku lat mieszka on w Tajlandii. I pomimo wielu prób, podejmowanych m.in. przez szczeciński Sąd Okręgowy oraz konsula RP w Bangkoku, unikał złożenia zeznań w tej sprawie.

W październiku ubiegłego roku sąd zakończył postępowanie. Prokurator zażądał dla Bondy kary trzech lat pozbawienia wolności oraz 90 tys. złotych grzywny. Obrona wniosła o uniewinnienie. Ale od tej pory nie udało się wydać wyroku, bo Bonda miał problemy ze zdrowiem i kilka razy przebywał w szpitalu. Najbliższa próba zakończenia tej sprawy ma się odbyć na początku września.

(dar)

Fot. R.WOJCIECHOWSKI (arch.)

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

babaj
2016-07-26 11:22:34
Trzeba koniecznie przesłuchać myszy-one z pewnością wniosą coś do sprawy
Myszy
2016-07-26 07:33:50
Mówiąc wprost, od sześciu lat winny powinien siedzieć w więzieniu, a czy posiedzi choćby dzień, czas pokaże.

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA