Środa, 04 lutego 2026 r. 
REKLAMA

Domy, choćby na zimę dla Liska, Xeni, Buni i innych

Data publikacji: 03 lutego 2026 r. 10:23
Ostatnia aktualizacja: 03 lutego 2026 r. 10:23
Domy, choćby na zimę dla Liska, Xeni, Buni i innych
Mały psiak uwiązany do czegoś, co nawet trudno nazwać budą. Z podobnie fatalnych warunków TOZ w ostatnich dniach uratował nie tylko Liska (na zdjęciu). Fot. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami  

W szczecińskiej siedzibie Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami alarm: wszystkie kojce i klatki zajęte. Nie ma miejsca na przyjmowanie kolejnych zwierząt z interwencji. A tych, podobnie jak psów i kotów w potrzebie – szczególnie w ten mroźny trudny czas – nie brakuje. Stąd apel do wszystkich osób, którym nie jest obojętny los zwierząt, o użyczenie tzw. domów tymczasowych.

REKLAMA

Tylko w ciągu ostatniego tygodnia szczeciński TOZ zdjął z łańcuchów cztery psy, ratując je przed zamarznięciem.

– Proszę sobie wyobrazić Liska, ważącego niespełna 6 kg małego psa, grubym sznurem uwiązanego do czegoś, co nawet trudno nazwać budą: prowizorycznie sklecone deski pełne prześwitów, zero ocieplenia, a w miskach obok tylko lód. Lisek w takich warunkach spędził 13 lat. Nie mogliśmy pozwolić, by jego życie było zagrożone choćby o jeden dzień dłużej – opowiada Marlena Sobczak, inspektorka szczecińskiego TOZ.

Lisek ma przegniłe zęby. Kaszle. Wyniki krwi bardzo złe. Z jego serduszkiem najwyraźniej też jest coś nie tak, więc czekają go badania kardiologiczne.

– Szukamy dla niego domu tymczasowego, gdzie wreszcie będzie bezpieczny i kochany. Gwarantujemy pokrycie kosztów leczenia weterynaryjnego. Zapewnimy dla niego wyprawkę oraz karmę – informuje insp. Marlena Sobczak.

Z podobnie złych warunków i w kiepskim stanie zostały uwolnione z łańcuchów również Bunia (12 l.), Deisy (9 l.) i Xenia (6 l.).

– Pierwsza z nich jest wychudzona, do połowy wyłysiała, w trakcie diagnostyki, a przed zabiegiem sterylizacji. Druga jest w o wiele lepszym stanie, choć wciąż czekamy na wyniki z krwi. Widać, że ma problem z okiem: jest zaczerwienione i intensywnie łzawi. Najmłodsza z odebranych interwencyjnie suczek ma przerośniętą listwę mleczną, czeka na zabieg. Przez lata – wraz z przyjacielem Rexem – była przykuta do nieocieplonej budy, zbitej z kilku desek, pomiędzy którymi hulał wiatr. W tych warunkach pies dorobił się problemów ze stawami oraz guza na szyi. Przekazaliśmy go pod opiekę Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Choszcznie. Natomiast Xenia jest teraz z nami. Szukamy dla niej, podobnie jak dla pozostałych uratowanych psów, bezpiecznych domów. Choćby tymczasowych. Przynajmniej na ten najtrudniejszy czas mroźnej zimy – przekonuje insp. Marlena Sobczak.

W siedzibie TOZ przy ul. Ojca Beyzyma nie ma już miejsca dla kolejnych zwierząt. Wszystkie psie kojce zajęte. Jeden zajmuje niemal setka szczurków, uratowanych z pseudohodowli. Jest jeszcze blisko 80 kotów. Nawet szpitalik jest przepełniony.

– Nico i Felix są z nami najdłużej, bo od czterech lat. Stworek i Wiszesław – od dwóch lat nie zdołaliśmy im znaleźć kochających rodzin i prawdziwych domów. Może dlatego, że przed obcymi chowają się tak skutecznie, że zdają się niewidoczni. Jednak to cudowne kociaki, które wobec wybranych są bardzo miziaste i rozdają buziaki – opowiada insp. Marlena Sobczak. – Wyniki w kierunku FIV mają ujemne, więc… nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dać im szansę. Podobnie jak w przypadku psów pozostających pod naszą opieką, poszukujemy dla nich domów – choćby tymczasowych. Gwarantujemy karmę, wyprawkę, pokrycie wszelkich kosztów ewentualnego leczenia weterynaryjnego. Jedyne czego w zamian oczekujemy dla naszych podopiecznych, to bezpieczeństwa i miłości.

Osoby zainteresowane przyjęciem podopiecznych TOZ – psiaków lub kociaków – choćby na zasadzie tzw. domów tymczasowych, są proszone o kontakt telefoniczny (91 451 051 397) lub SMSowy (607 701 117).

– Mróz nie odpuszcza, a liczba sygnałów o zwierzętach przetrzymywanych w złych warunkach i chorych, wymagających natychmiastowej interwencji, stale rośnie. Nie będziemy mogli ich przyjąć, jeżeli nie zwolnimy miejsc w naszej siedzibie przy ul. Ojca Beyzyma, przekazując psy i koty na „domy tymczasowe”. Prosimy więc o pomoc – na cito, czyli na już, przede wszystkim dla Liska – apeluje insp. Marlena Sobczak.

Szczecinianie zwykle mają serca otwarte na potrzeby zwierząt. Jak będzie tym razem? ©℗

Arleta NALEWAJKO

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA