Sobota, 21 lutego 2026 r. 
REKLAMA

„Chihuahua” i „huncwot" na I Polickim Dyktandzie [GALERIA, FILM]

Data publikacji: 21 lutego 2026 r. 19:52
Ostatnia aktualizacja: 21 lutego 2026 r. 19:52
„Chihuahua” i „huncwot" na I Polickim Dyktandzie
Tekst I Polickiego Dyktanda był pełen pułapek i lokalnych akcentów.  

Ponad 70 śmiałków przystąpiło w tę sobotę do sprawdzianu znajomości polskiej ortografii, który zorganizowano w Miejskim Ośrodku Kulury w Policach. Tekst I Polickiego Dyktanda był pełen pułapek i lokalnych akcentów. 

REKLAMA

Autorka tekstu, dr Agnieszka Szlachta, na co dzień pracująca na Wydziale Humanistycznym Uniwersyteu Szczecińskiego i kształcąca studentów polonistyki oraz dziennikarstwa, nie oszczędziła uczestników. Musieli wykazać się dużą wiedzą i czujnością językową.

- Sprawdzałam trudność tekstu wśród znajomych, nie było bezbłędnych wyników - przyznała autorka. - Każdy o coś się potknął. Patrząc dziś na miny osób, które pisały, widziałam, że przy niektórych słowach pojawiły się pułapki.

Tekst był wyjątkowy, ponieważ łączył ogólne zawiłości ortograficzne z lokalnymi akcentami. Pojawiły się w nim nazwy własne związane z gminą Police, a niektóre propozycje zdań wyszły spod pióra przedstawicieli władz gminy. 

Największym wyzwaniem okazały się nowe zasady ortografii. Uczestnicy, jak pani Justyna i pan Damian z Tanowa, wskazywali na trudności związane z użyciem wielkich liter.

- Szybko próbowaliśmy je sobie przyswoić, ale wprowadziły trochę zamętu - przyznali już po oddaniu swoich prac.

Problemów przysporzyły też wyrazy obcego pochodzenia. Słowa takie jak „chihuahua” czy „adieu” pokonały niektórych piszących.

- Przyznam, że musiałem sobie sprawdzić szybciutko, jak się pisze „chihuahua”– mówił jeden z uczestników.

- „Harmider” czy „hałastra” to wyrazy, których na co dzień w pismach urzędowych raczej się nie spotyka - tłumaczyli swoje rozterki językowe inni uczestnicy.

Krzysztof Jaszczyk, zdobywca trzeciego miejsca, ze śmiechem przyznał:

- Błędy zrobiłem w najłatwiejszych wyrazach, jak na przykład "oprószony" - mówił już po ogłoszeniu wyników. - Dużo lat minęło od szkolnych czasów, choć znajomi zawsze się śmieją, że ich poprawiam i mam ksywę "Pan Miodek".

Dyktando napisała też zastępczyni burmistrza Polic Magdalena Sosnowska. 

- Było trudniej, niż się spodziewałam - oceniła już po napisaniu. - Pewne rzeczy od czasów szkoły zdążyły się już zatrzeć. Miałam problem z połączeniami, na przykład "szarobury". Niby człowiek wie, jak się pisze, ale gdy przychodzi co do czego, nagle pojawia się pustka w głowie. Zaraz sprawdzę poprawność i przekonam się, gdzie się pomyliłam.

Dla niektórych piszących motywacją do udziału w dyktandzie była chęć sprawdzenia się i sentymentalny powrót do czasów szkolnych egzaminów.

- Fajnie, stwierdziliśmy, że dawno nie byliśmy na żadnym egzaminie. Ostatni raz to chyba w 2010 roku! – wspominali pani Justyna i pan Damian.

Wydarzenie przyciągnęło także młodzież. Najmłodsza uczestniczka miała 10 lat - to była dolna granica wieku postawiona przez organizatorów.

Każdy z uczestników otrzymał pamiątkowy dyplom oraz długopis. W kategorii "dzieci i młodzież" pierwsze miejsce zajęła 10-letnia Hanna Kubecka, drugie - Ignacy Sokołowski, a trzecie - Maja Kosobucka. Wśród dorosłych najlepszy okazał się Marek Olobry, drugie miejsce zajęła Aleksandra Kwiatkowska, trzecie - Krzysztof Jaszczyk.

Organizatorem dyktanda był Miejski Ośrodek Kultury w Policach, który w ten sposób po raz pierwszy przyłączył się do obchodów Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego. ©℗

Tekst, film i fot. Agnieszka Spirydowicz

 

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA