Szczeciński magistrat zapowiada, że podejmie kolejne kroki, aby wstrzymać budowę nielegalnej bazy paliw w Podjuchach i zabezpieczyć interesy mieszkańców tej dzielnicy. Z kolei przedstawiciel inwestora potwierdza, że nadal będzie dążył do legalizacji obiektu. Te deklaracje padają po tym, gdy Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło postanowienia prezydenta Szczecina o zawieszeniu postępowania w sprawie ustalenia warunków zabudowy dla bazy paliw.
- Miasto ponownie skorzysta z dostępnych możliwości prowadzących do wstrzymania wydania warunków zabudowy dla przedmiotowej inwestycji - mówi Marta Kufel z Centrum Informacji Urzędu Miasta Szczecin. - Pomimo przywołanych przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze argumentów stojących za uchyleniem decyzji dotyczącej wstrzymania wydania warunków zabudowy dla inwestycji realizowanej w Podjuchach organ odwoławczy jednocześnie nie wykluczył możliwości ponownego zawieszenia postępowania po zgromadzeniu odpowiednich dowodów. Tym samym Miasto Szczecin skorzysta ze ścieżki prawnej zmierzającej do utrzymania decyzji o zawieszeniu postępowania w zgodzie z poszanowaniem ładu przestrzennego i ochroną interesów mieszkańców Podjuch.
Marta Kufel podkreśla, że 24 czerwca tego roku Rada Miasta Szczecin uchwaliła Plan Ogólny Miasta Szczecin, który nie przewiduje możliwości lokalizacji "tego typu inwestycji na przedmiotowym obszarze".
Deklaracje, że "nie odpuszczą w sprawie bazy paliw", składają w mediach społecznościowych samorządowcy z Koalicji Obywatelskiej, radni tacy jak Przemysław Słowik czy Łukasz Tyszler, a także wiceprezydent Szczecina Marcin Biskupski.
Druga strona jest jednak pewna swoich racji.
- Spodziewaliśmy się takiej decyzji SKO. Zawieszenie postępowania przez prezydenta było niezgodne z przepisami prawa. Prezydent mógłby to zrobić tylko w ściśle określonych przypadkach, a żaden z takich przypadków nie zaszedł - komentuje w rozmowie z "Kurierem" mec. Kacper Stukan, przedstawiciel inwestora, czyli Oktan Energy. - Dla spółki nic się nie zmienia. Dąży do legalizacji inwestycji. I czekamy, aż wreszcie prezydent wyda decyzję o wydaniu warunków zabudowy. Od tego, jaka ta decyzja będzie, zależy, jakie kroki prawne dalej podejmiemy. I jeszcze jedno. Miasto w tym przypadku powinno być arbitrem w sprawie, a nie przeciwnikiem spółki. I ze swojej roli arbitra zdecydowanie wychodzi. ©℗
Alan Sasinowski