Sobota, 30 maja 2026 r. 
REKLAMA

„Bohaterowie UPA” patronami ukraińskich specjalsów

Data publikacji: 30 maja 2026 r. 14:51
Ostatnia aktualizacja: 30 maja 2026 r. 15:04
„Bohaterowie UPA” patronami ukraińskich specjalsów
Cmentarz Centralny w Szczecinie, 11 lipca 2023 r. 80. rocznica ludobójstwa. Uroczystości przed pomnikiem upamiętniającym ofiary ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Fot. Ryszard PAKIESER  

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, opublikował dekret nadający imię „Bohaterów UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy. Zełenski oświadczył, że decyzja zapadła „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.

REKLAMA

Ukraińska Powstańcza Armia była zbrojnym ramieniem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)-B (frakcja Stepana Bandery). Jest odpowiedzialna za ludobójstwo dokonane na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-1945. Z rąk ukraińskich nacjonalistów z OUN – UPA, ale również ukraińskiej ludności miejscowej zginęło około 100-120 tysięcy Polaków (wśród ofiar byli też zamieszkujący polskie kresy wschodnie Czesi, Rosjanie czy Żydzi).

Historyk, ekspert w dziedzinie historii Europy Wschodniej dr Damian Markowski porównał brutalność nacjonalistów ukraińskich do metod stosowanych przez niemiecką III Rzeszę.

– Mam wręcz wrażenie, że były one gorsze, bo OUN i UPA swoje działania wymierzały także przeciwko innym Ukraińcom – członkom ich własnej nacji. Wciąż na opracowanie czeka temat: ilu Ukraińców zginęło z rąk OUN-UPA. Myślę, że ujawnienie skali ofiar ukraińskich, jakie padły z rąk banderowców wstrząśnie jeszcze Ukrainą i zmusi pewną część ukraińskiego społeczeństwa do pogłębionej refleksji nad charakterem ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego lat 30. i 40. minionego stulecia – mówił dr Damian Markowski.

Zdaniem dr. Markowskiego Ukraina nie zmieni swojego podejścia do tej kwestii.

– Myślę, że wyparcie jest tutaj najlepszym słowem, jakiego można użyć w tym przypadku. Nie ma tam mowy o ludobójstwie na ludności polskiej, natomiast podnoszone są głosy, że ludobójstwem była akcja „Wisła”. Przeprowadzona przez władze PRL akcja przesiedlenia ludności z południowo-wschodniej Polski na Ziemie Odzyskane, bez wątpienia była czystką etniczną, ale ludobójstwem nazwać jej nie można – wskazuje sowietolog. Dodaje, że „część ukraińskich kolegów, zwłaszcza reprezentujących nurt narodowy, stara się być wierna propagandowej wersji promowanej przez OUN i UPA, w myśl której rzeź wołyńska była sprawiedliwym aktem odwetu uciemiężonych chłopów ukraińskich na Polakach-wyzyskiwaczach”.

Badacz zaznacza, że Ukraina powinna pokazać prawdziwy gest, czyli pełną zgodę na ekshumacje pomordowanych Polaków.

– A czy takiego gestu się doczekamy? Jestem raczej pesymistą w tej kwestii – mówił dr Markowski. – Pamiętajmy, że Ukraina jest w stanie wojny i na pewno władze ukraińskie nie chciałyby, aby świat ujrzał zdjęcia z zakończonych sukcesem wykopalisk, ekshumacji. W obecnej sytuacji, fotografie grobów pełnych kości, szczątków ofiar OUN – UPA, bardzo źle wyglądałyby na arenie międzynarodowej. Ukraina będzie się bronić przed taką możliwością. Co nie znaczy, że Polska powinna zaniechać prób prowadzenia ekshumacji i upamiętnienia ofiar ludobójstwa.

Tymczasem na decyzję Zełenskiego zareagował poseł Paweł Jabłoński, który określił ją jako „absolutnie skandaliczną”. Wezwał także rząd do natychmiastowej reakcji. Jego zdaniem, powinna ona obejmować wezwanie ambasadora i wręczenie mu noty ze stanowczym protestem. Polityk wskazał, że niewiedza ukraińskiego społeczeństwa na temat zbrodni UPA nie powinna być dla Kijowa usprawiedliwieniem. Zdaniem Jabłońskiego Ukraińcy „próbują przesuwać się tak daleko, jak to będzie możliwe”, bo wyczuwają słabość po polskiej stronie.

– Jeśli będzie odpowiednia reakcja, to – mamy nadzieję – że się z tego wycofają, bo to jest absolutnie niedopuszczalne – podsumował.

Warto zauważyć, że skandaliczny dekret Zełenskiego opublikowany został ponad miesiąc przed obchodami Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczpospolitej, który od kilku lat obchodzony jest 11 lipca.

(RC)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA