Podczas motorowodnych mistrzostw Polski w Żninie, o których już pisaliśmy na naszych łamach, w Klasie GT-30 rywalizacji nie ukończył Jacek Kołpaczyński (Ślizg Szczecin), bo w drugim wyścigu miał groźnie wyglądający wypadek.
– Jechałem na drugim miejscu i wszystko wskazywało, że zmierzam po srebro, ale w czasie zawodów był silny wiatr i wywiało mnie w drugim biegu, obróciło łódkę i uderzyłem pokładem o taflę wody – powiedział J. Kołpaczyński. – Zdołałem wydostać się z łódki o własnych siłach, ale jestem trochę poobijany, a szczególnie dokucza mi ręka. Zawodów nie ukończyłem, bo zalany został silnik, a ponadto w łódce rozwarstwiła się góra z dołem, więc nie mogłem wystartować w powtórzonym biegu. Nie czuję psychicznego urazu i robię wszystko, by wystartować w kolejnych zawodach pod koniec czerwca w Chodzieży. Remontuję łódkę, przy której czeka mnie sporo pracy, bo od razu chcę wprowadzić nowe ustawienia i dokonać przeróbek. Trzeba będzie uszykować kokpit, szybkę i nowe śruby. Na wszelki wypadek przygotowuję też drugą łódkę. ©℗
(mij)