Rozmowa z Małgorzatą Stasiak piłkarką ręczną Pogoni Baltica
PIŁKARKI ręczne Pogoni po raz drugi w tym sezonie pokonały Selgros Lublin. Po jesiennym zwycięstwie w Szczecinie 29:23 w niedzielnym meczu w Lublinie podopieczne trenera Adriana Struzika wygrały 30:25.
Bohaterkami meczu była zdobywczyni 8 bramek Małgorzata Stasiak i Adrianna Płaczek, która obroniła 4 rzuty karne. Dla mistrzyń Polski było to dopiero druga porażka w tym sezonie. Poza Pogonią Baltica złotym medalistkom superligi punkt urwał na inaugurację sezonu jeszcze tylko Start Elbląg.
- Pogoń Baltica po raz drugi w tym sezonie pokonała mistrzynie Polski. Można powiedzieć, że macie patent na Selgros. Jak zatem trzeba grać z mistrzyniami Polski, żeby wygrywać różnicą 5-6 bramek?
- Wydaje się, że rzeczywiście znalazłyśmy sposób na Selgros. Wygrałyśmy różnicą pięciu bramek, ale tak naprawdę było to bardzo ciężkie spotkanie.
- Po wyraźnej porażce z Zagłębiem były obawy, że świetnie spisująca się w lidze szczecińska drużyna złapała zadyszkę. Czy mecz z Selgrosem definitywnie rozwiał te obawy?
- Trudno mówić o zadyszce bo przegrana z Zagłębiem była dopiero naszą drugą w sezonie. Tamten mecz nam kompletnie nie wyszedł, ale był to wypadek przy pracy. Cały zespół wiedział, że drugi tak słaby mecz już się nie powtórzy i z Selgrosem zagrałyśmy już zdecydowanie lepiej.
- W lidze Pogoń Baltica spisuje się rewelacyjnie. Czy równie prestiżowo traktujecie w tym sezonie Pucharu Polski. W ostatnich sezonach zespół dwa razy kończył te rozgrywki na trzecim miejscu. Tym razem celujecie w główne trofeum?
- Przystępujemy do tych rozgrywek z nastawieniem, żeby grać o najwyższe cele. Pierwszą przeszkodę w drodze po Puchar Polski chcemy pokonać dzisiaj w Piotrkowie. Na pewno nie będzie to łatwy mecz, bo ciężko gra się na wysokim poziomie co dwa-trzy dni.
- Napięty terminarz ostatnich tygodni i mecze co kilka dni mocno dają się zespołowi we znaki?
- Jesteśmy przyzwyczajone, że w styczniu i lutym terminarz jest tak napięty. Każda zawodniczka inaczej reaguje na takie obciążenia. Ja osobiście lubię taki rytm i mecze co dwa-trzy dni. Mój organizm szybko się regeneruje. Rzeczywiście nie ma wtedy czasu na treningi, które ograniczają się do technicznych odpraw, ale mi to pasuje.
- Do drużyny dołączyła przed kilkoma dniami Brazylijka Bancilion, ale jeszcze nie zadebiutowała w rozgrywkach. Co pani powie o nowej zawodniczce i jej możliwościach. Będzie dużym wzmocnieniem drużyny?
- Trudno na razie wypowiadać się na jej temat, bo jeszcze nie zagrała z nami meczu. Sama zawodniczka ma świadomość, że ma być naszym wzmocnieniem. Na pewno dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi i szybko się aklimatyzuje w Polce. Wydaje się, że dobrze czuje się w naszej drużynie. Czekamy na jej występy na parkiecie.
Rozmawiał Wojciech TACZALSKI
Fot. R. Pakieser