Rozmowa z Wojciechem Zydroniem - grającym trenerem Sandry Pogoni Szczecin
Wojciech Zydroń poprowadzi w nowym sezonie Sandra Spa Pogoń w PGNiG Superlidze piłkarzy ręcznych. Dla byłego reprezentanta Polski piątkowy mecz z Legionovią Legionowo będzie trenerskim debiutem.
– Ma pan tremę przed debiutem w nowej roli?
– Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie ma tremy. Emocje aż buzują, ale myślę, że podobnie reagują na inauguracje sezonu także inni trenerzy. Każdy z nas zastanawia się, jak będzie przebiegała liga i jak wypadnie jego drużyna.
– Będzie pan występował w roli grającego trenera. Myśli pan, że więcej czasu spędzi w tym sezonie na parkiecie, czy raczej na ławce trenerskiej?
– Mamy w składzie skrzydłowego Dawida Krysiaka, który jest reprezentantem Polski juniorów. Chcemy na niego stawiać i wierzymy, że pokaże na co go stać, a stać go na wiele. Nie zawsze wszystko będzie jednak przebiegało, tak jak sobie to zaplanujemy. Jeśli będzie konieczność, to będziemy dokonywać roszad i ja także pojawię się na parkiecie.
– W poprzednim sezonie Pogoń miała ogromne kłopoty personalne. Czy tym razem kadra jest na tyle szeroka, że nie powtórzą się problemy ze zmiennikami?
– Mamy w składzie wielu młodych zawodników i kilku doświadczonych. Przed sezonem trudno powiedzieć, czy będziemy mieli wyrównany skład i wartościowych zmienników. Liczę, że młodzi będą deptać po piętach bardziej doświadczonym graczom i stworzymy zgrany kolektyw.
– Patryk Walczak i Łukasz Gierak to dwaj gracze, którzy w ostatnich sezonach wypromowali się w Pogoni. Czy w gronie młodych zawodników w pana drużynie też są kandydaci do zrobienia kariery reprezentacyjnej lub chociaż ligowej?
– Jest w naszej drużynie wielu młodych i zdolnych zawodników, których nazwiska mogą trafić do notesów trenerów z czołowych polskich zagranicznych klubów. Tylko od nich zależy, czy pójdą śladami Gieraka i Walczaka, którzy na swoje reprezentacyjne powołania i kontrakty w nowych klubach zapracowali ciężką pracą na treningach.
– Jak się panu podoba nowy system rozgrywek z podziałem na grupy i bez remisów?
– Bardzo mi się podoba. Podział na grupy i możliwość zdobycia dodatkowego punktu za zwycięstwo grupowe to działania marketingowe, a rezygnacja z remisów, wprowadzenie dogrywki i rzutów karnych powinna spodobać się kibicom. Mecze niekoniecznie będą trwały tylko 60 minut.
Rozmawiał Wojciech TACZALSKI
Fot. R. Pakieser