czwartek, 09 kwietnia 2020.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Zagraniczne transfery w czasach komunizmu

Piłka nożna. Zagraniczne transfery w czasach komunizmu

Piłka nożna. Zagraniczne transfery w czasach komunizmu
Data publikacji: 2020-03-26 18:09
Ostatnia aktualizacja: 2020-03-26 18:09
Wywietleń: 554 449096

W roku ubiegłym aż 93 polskich piłkarzy występowało w klubach zagranicznych. Teoretycznie można tę liczbę uznać za wysoką, jednak w porównaniu z większością krajów europejskich wcale nie jest aż tak mocno wygórowana. Teoria, że polski futbol klubowy jest słaby z powodu masowych zagranicznych wyjazdów jest mitem.

W przeszłości, nawet w czasach komunistycznych tych wyjazdów też było całkiem sporo. Niewiele mniej niż obecnie. W roku 1981 polskich piłkarzy grających w klubach zagranicznych było na przykład 69, czyli mamy do czynienia z różnicą zaledwie 30-procentową.

Chodzi o to, że dziś wyjeżdżają piłkarze bardzo młodzi, którzy nawet nie wyróżniają się w naszej słabej ekstraklasie lub nawet nie zdołali w niej zadebiutować. W latach 80. wyjeżdżali piłkarze doświadczeni, głównie po ukończeniu 30. roku życia. Wyjeżdżając wcześniej, mogliby trafić do klubów bardziej renomowanych, po ukończeniu 30 lat było to trudniejsze.

Nie jest jednak prawdą, że w czasach komunizmu w polskiej ekstraklasie grali wszyscy najlepsi polscy piłkarze. Przeważnie tak, ale jednak tacy gracze, jak: Tomaszewski, Szymanowski, Kasperczak, Deyna, Szarmach, Lato, Terlecki, Boniek czy Gadocha trafiali do najsilniejszych lig w Europie (Hiszpania, Francja, Anglia, Belgia, Włochy).

Wyjeżdżali kluczowi gracze

O tym, że trudno było w klubie zatrzymać najlepszych doświadczonych piłkarzy, najlepiej świadczy przykład Pogoni Szczecin. W latach 1978-1996, a więc w ciągu 18 lat z Pogoni do klubów zagranicznych wyjechało aż 20 podstawowych wówczas i kluczowych piłkarzy, którzy znacznie osłabiali wartość pierwszego zespołu. Klub jednak potrafił sobie z takimi osłabieniami radzić zdecydowanie lepiej niż obecnie, choć możliwości miał mniejsze.

Nie wszystkie wyjazdy były legalne, ale spośród tych 20 piłkarzy niemal każdy trafiał do dobrych lig, dobrych klubów i niemal każdy radził sobie bardzo dobrze. W latach 1978-1996 najpopularniejszymi kierunkami wśród piłkarzy Pogoni były: Niemcy (7 piłkarzy) i Austria (6 piłkarzy). Oczywiście piszemy tylko o takich, którzy opuszczali Pogoń będąc graczami podstawowymi i grającymi również na wysokim poziomie po wyjeździe z Polski.

Z siedmiu wyjazdów piłkarzy do Niemiec aż cztery były nielegalne. Uczynili tak: Janusz Turowski, Jarosław Biernat, Janusz Makowski i Marek Leśniak. Dwaj pierwsi mieli przymusową, aż roczną, dyskwalifikację. Mimo to grali w Bundeslidze w barwach jednej z najsilniejszych wówczas drużyn niemieckich Eintrachcie Frankfurt. Ten pierwszy, na wysokim poziomie przez wiele lat, zdobył nawet Puchar Niemiec.

Leśniak wyjechał natomiast nielegalnie, ale transfer udało się zrealizować oficjalnie. Został najmłodszym polskim piłkarzem, który w sposób oficjalny został wytransferowany do klubu zagranicznego. Miał wówczas zaledwie 24 lata. Wcześniej najmłodszym polskim piłkarzem legalnie wytransferowanym z Polski był Zbigniew Boniek, który wyjechał w wieku 26 lat.

Wyjeżdżali w najlepszym wieku

Turowski i Biernat wyjechali do Niemiec mając po 25 lat, ale dopiero po roku zadebiutowali w Bundeslidze. Grali nawet w europejskich pucharach. Znacznie łatwiej mieli piłkarze wyjeżdżający do niemieckich klubów w pierwszej połowie lat 90. Dariusz Adamczuk trafił do Eintrachtu Frankfurt w wieku 23 lat, natomiast Dariusz Szubert odchodząc do II-ligowego St. Pauli miał 24 lata.

Ten drugi jednak zdecydowanie lepiej poradził sobie na niemieckich boiskach. W St. Pauli był podstawowym graczem, awansował z tym klubem do Bundesligi i zafunkcjonował w niej lepiej od Adamczuka, który swoje występy w Bundeslidze zakończył na trzech meczach. Z siedmiu piłkarzy Pogoni, którzy wyjechali do Niemiec w latach 1986-1994 na boiskach Bundesligi zdołało zagrać aż pięciu, a trzech z nich w europejskich pucharach (Turowski, Biernat, Leśniak). Trzech grało w reprezentacji Polski (Leśniak, Adamczuk, Szubert).

W latach 80. bardzo popularnym kierunkiem zagranicznych wyjazdów była Austria. To była wówczas bardzo silna liga, a piłkarze Pogoni radzili sobie w niej bez kłopotu. Pierwszym piłkarzem, który wyjechał do Austrii, był Zenon Kasztelan, który w ciągu dwóch sezonów na boiskach Bundesligi zdobył aż 14 goli.

W momencie wyjazdu do Austrii miał już 32 lata i przez dwa sezony brylował jeszcze na boiskach Austrii. Z Jego transferem też nie do końca wszystko było legalne. Zawodnik otrzymał pozwolenie na wyjazd, ale później okazało się, że nie wiadomo kto taką zgodę wydał.

Zawieszony po powrocie z Austrii

Kasztelan po powrocie z dwuletniego pobytu w Austrii przez pół roku nie grał w piłkę, został przez PZPN zawieszony. Wrócił jednak do pierwszego zespołu, choć miał już 34 lata, pomógł jednak w powrocie do ekstraklasy i dwukrotnie doprowadził szczeciński zespół do finału Pucharu Polski.

W Austrii z dużym powodzeniem grali jeszcze: Benon Szostakowski, Leszek Wolski, Adam Kensy, Marek Ostrowski i Piotr Mandrysz. Z wymienionych piłkarzy Kensy i Ostrowski grali nawet w europejskich pucharach, ten drugi wywalczył Puchar Austrii i mierzył się w Pucharze Zdobywców Pucharów z londyńskim Tottenhamem.

Wspomniany wcześniej Turowski i Ostrowski nie byli jedynymi piłkarzami, którzy w zagranicznych klubach zdobywali krajowe trofea. Puchar Turcji wywalczył też Jacek Cyzio, który w roku 1991 stał się najmłodszym legalnie wytransferowanym piłkarzem. Miał wówczas 23 lata.

Do Pogoni wrócił po czterech latach w sezonie 1995/96, który dla szczecińskiego klubu zakończył się degradacją. W tym samym czasie próbę odbudowy formy podjął w Pogoni również Dariusz Adamczuk, ale z bardzo kiepskim skutkiem. Zagrał w sześciu meczach, z których Pogoń w jednym zremisowała, a w pięciu poniosła porażki.

Siedem wyjazdów i wicemistrzostwo Polski

Przeważnie było tak, że piłkarzy wyjeżdżających do zagranicznych klubów trudno było zastąpić. Tak się zawsze dzieje, gdy odchodzą gracze absolutnie kluczowi. Choć w latach 1981-1986 takich zawodników było aż siedmiu (Szostakowski, Wolski, Stańczak, Turowski, Biernat, Makowski, Kensy), to nie miało to żadnego wpływu na wyniki drużyny, które w tamtym czasie były najlepsze w historii całego klubu.

Gdy w roku 1981 odchodził z drużyny Benon Szostakowski, to na jego miejsce byli 20-latkowie: Janusz Turowski, Jarosław Biernat, Dariusz Krupa i Marek Siwa. Gdy w roku 1982 do Austrii wyjechał Leszek Wolski, to więcej w klubie zaczęli grać późniejsi reprezentanci Polski: Kazimierz Sokołowski i Marek Ostrowski.

Gdy w roku 1984 do Szwecji wyjechał Jerzy Stańczak, to jego miejsce na prawej obronie zajął 19-letni Mariusz Kuras. Gdy w roku 1985 klub nielegalnie opuścili: Jarosław Biernat i Janusz Turowski, to trener Leszek Jezierski dał szansę gry byłym piłkarzom II-ligowej Stali Stocznia: Adamowi Beneszowi i Jerzemu Hawrylewiczowi.

Natomiast gdy w roku 1986 wyjechali: Janusz Makowski i Adam Kensy, to ich miejsce też zajmowali piłkarze z niższych klas rozgrywkowych naszego regionu: Jerzy Sokołowski z Chemika Police i Jacek Krzystolik ze Stali Stocznia. Okazało się, że nawet mimo tak gigantycznych ubytków kadrowych zespół wywalczył wicemistrzostwo Polski i był najskuteczniejszym zespołem w ekstraklasie.

Zbyt liczne ubytki i spadek

Oczywiście, gdy tych osłabień było zbyt wiele, jak w roku 1988 (w tym samym czasie odeszli: Leśniak, Hawrylewicz, Ostrowski), to Pogoń z tak dużymi stratami nie potrafiła sobie poradzić i spadła z ekstraklasy, ale miała gotowych następców.

Miejsce Marka Leśniaka zajął 20-letni Jacek Cyzio, a Marka Ostrowskiego 18-letni Dariusz Szubert. Następowało to jednak zbyt szybko i zbyt gwałtownie. W jednym czasie odeszło zbyt wielu doświadczonych graczy, a odpowiedzialność spadła na zbyt dużą grupę zawodników młodych.

Polskie kluby, w tym również Pogoń, zawsze musiały mierzyć się z umiejętnością zastąpienia piłkarzy odchodzących do klubów zagranicznych i udawało się to znacznie lepiej niż w czasach obecnych. Było to nawet trudniejsze, bo obecnie kluby posiłkują się zawodnikami zagranicznymi, a we wspomnianych latach 1978-1996 nie było takiej możliwości.

Ubytki kadrowe trzeba było uzupełniać własnymi wychowankami lub piłkarzami z niższych klas rozgrywkowych i udawało się to bardzo dobrze. Pogoń osiągała lepsze wyniki niż w obecnej dekadzie, natomiast cały polski futbol był nieporównywalnie lepszy od funkcjonującego w obecnych czasach. ©℗

Wojciech PARADA

Najważniejsze zagraniczne transfery w latach 1978-1996:

1978 – Zenon Kasztelan (Austria)
1979 – Henryk Wawrowski (Grecja) 
1981 – Benon Szostakowski (Austria)
1982 – Leszek Wolski (Austria)
1984 - Jerzy Stańczak (Szwecja)
1985 – Janusz Turowski (Niemcy), Jarosław Biernat (Niemcy)
1986 – Adam Kensy (Austria), Janusz Makowski (Niemcy)
1988 – Marek Leśniak (Niemcy), Jerzy Hawrylewicz (Niemcy), Marek Ostrowski (Austria)
1989 – Kazimierz Sokołowski (Norwegia)
1991 – Jacek Cyzio (Turcja)
1992 – Dariusz Adamczuk (Niemcy)
1994 – Dariusz Szubert (Niemcy), Piotr Mandrysz (Austria)
1995 - Mariusz Kuras (Izrael)
1996 – Robert Dymkowski (Grecja), Waldemar Jaskulski (Belgia)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
11
na godz. 18:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Wiadomości Szczecin

 
CZYTAJ WIĘCEJ

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Filmy

#zostań w domu z "Kurierem Szczecińskim"

Z dostawą do domu

Sonda

Czy zakaz wstępu do lasów pomaga zwalczać epidemię koronawirusa?

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie