wtorek, 02 czerwca 2020.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Wybiórczy pakiet pomocowy

Piłka nożna. Wybiórczy pakiet pomocowy

Piłka nożna. Wybiórczy pakiet pomocowy
Data publikacji: 2020-04-01 17:50
Ostatnia aktualizacja: 2020-04-02 11:21
Wywietleń: 1236 449746

Polski Związek Piłki Nożnej uchwalił program pomocowy dla klubów ze szczebla centralnego, ale zapomniał o dobrze prosperujących akademiach nieposiadających drużyn seniorów. Takie kluby, jak: FASE Szczecin, AP Reissa, Escola Warszawa, Gwarek Zabrze czy SMS Łódź zostały na lodzie.

Wymienione kluby, jak wiele innych nie mogą liczyć ze strony związku na żadną pomoc poza tą obowiązującą dotychczas, czyli zwolnieniem z opłat za udział w rozgrywkach. Dziś wymienione akademie nie mają żadnej możliwości zarabiania pieniędzy, inwestowały w infrastrukturę, robiły to częściej od dużych klubów wielokrotnie oczekujących finansowania najpilniejszych potrzeb z kasy miejskiej.

Dziś kluby z ekstraklasy, pierwszej i drugiej ligi otrzymały realną pomoc, natomiast wiele piłkarskich podmiotów nastawionych na pracę z młodzieżą pozostały bez wsparcia. FASE Szczecin ma w obecnym sezonie drużyny na szczeblu centralnym w lidze trampkarzy i juniorów młodszych. Grają na tym samym poziomie i w tej samej grupie makroregionalnej, co drużyny z ekstraklasy i I ligi: Pogoń Szczecin, Lech Poznań, Lechia Gdańsk, Arka Gdynia czy Warta Poznań. Ich konkurenci otrzymali wsparcie, a FASE już nie.

Nie ma na tym poziomie drużyn z klubów pierwszej i drugiej ligi należących do tego samego makroregionu, które pomoc od PZPN otrzymały. Mowa o takich klubach, jak: Olimpia Grudziądz, Chojniczanka, Błękitni Stargard, Elana Toruń czy Gryf Wejherowo, których drużyn w rozgrywkach CLJ nie było nigdy. Takich przykładów pokazujących na nieuczciwy podział związkowych pieniędzy jest więcej w innych rejonach Polski.

Kluby z realnymi osiągnięciami

FASE jest klubem, który w ostatnim czasie wytransferował do mocnych klubów włoskich swoich czołowych juniorów: Gracjana Szyszkę, Szymona Emche i Adama Stefańskiego, z Escoli wywodzi się bramkarz Paris St. Germain Marcin Bułka, natomiast z Gwarka cała plejada piłkarskich znakomitości: Łukasz Piszczek, Marcin Kuźba czy Szymon Żurkowski. Łącznie w całej historii w klubach ekstraklasy wystąpiło około 30 wychowanków Gwarka Zabrze.

SMS Łódź trzy lata temu dopiero w półfinale mistrzostw Polski juniorów przegrał z Pogonią Szczecin, mając w bramce Jakuba Bursztyna, obecnie zawodnika szczecińskiego klubu. Z tego klubu wywodzą się też inni, bardziej znani piłkarze: Karol Świderski, Przemysław Płacheta czy Błażej Augustyn.

Obecnie w ekstraklasie gra piętnastu wychowanków tego klubu, w pierwszej lidze jest ich ośmiu, a w drugiej dziesięciu. Łącznie na szczeblu centralnym mamy 33 wychowanków łódzkiej akademii i klub ten nie otrzymał wsparcia z PZPN, a otrzymały je inne łódzkie kluby niemające swoich drużyn w juniorskich rozgrywkach szczebla centralnego: ŁKS i Widzew.

SMS Łódź, Escola i Gwarek mają swoje drużyny nie tylko na szczeblu centralnym juniorów młodszych, ale też juniorów. Te trzy kluby plus FASE Szczecin to krajowa elita w kwestii szkolenia. Skandalem jest pominięcie tych podmiotów w programie pomocowym uwzględniającym jedynie duże piłkarskie podmioty mające drużyny w ekstraklasie, pierwszej i drugiej lidze.

FASE jest klubem, który w kategorii trampkarzy (zawodnicy 14- i 15-letni) i juniorów młodszych (piłkarze 16- i 17-letni) jest w stanie wygrać z większością klubów ekstraklasy, pierwszej i drugiej ligi. Z wieloma z nich nawet w stosunku dwucyfrowym.

To jest obecnie akademia na pewno plasująca się w dziesiątce najlepszych w kraju, natomiast PZPN uznał, że temu klubowi nie należy się pomoc, bo nie mieści się w ramach przygotowanej uchwały mocno krzywdzącej kluby działające poza schematami, ale mającymi realne osiągnięcia.

Stypendia dla I-ligowców

Wiele klubów pierwszej i drugiej ligi zatrudnia piłkarzy, którzy są na garnuszku gmin. Pobierają dość sowite wynagrodzenia z kasy miejskiej w ramach stypendiów sportowych. Wspomniana Chojniczanka dostaje z miasta na każdego z piłkarzy po 3 tysiące złotych, natomiast bijący się w obecnym sezonie o awans do ekstraklasy Radomiak korzysta z piłkarzy pobierających miejskie stypendia w łącznej kwocie 220 tysięcy złotych miesięcznie, czyli ponad 2,6 mln złotych rocznie.

Żeby to byli jeszcze zawodnicy młodzi, na dorobku, wychowankowie, to jeszcze można jakoś zrozumieć, ale z kasy Radomia na piłkarzy Radomiaka idą pieniądze na takich piłkarzy, jak 32-letni Brazylijczyk Leandro, czy dobrze w Szczecinie znany 27-letni Mateusz Lewandowski, którzy otrzymują po 15 tysięcy złotych miesięcznie.

Oczywiście ich gaże mogą być zdecydowanie wyższe. 15 tysięcy złotych to tylko miejskie stypendium, do tego mogą dochodzić jeszcze kontrakty klubowe, premie i inne formy wspomagania finansowego. Piłkarzy pobierających z kasy Radomiaka przynajmniej 15 tysięcy złotych jest sześciu, natomiast sześciu kolejnych dostaje od 10 do 13 tysięcy złotych.

Mówimy o piłkarzach za słabych na ekstraklasę, którym całkiem nieźle żyje się w niższej klasie rozgrywkowej, a trzeba wiedzieć, że nie są to pojedyncze przypadki. Podobnych piłkarskich patologii w naszym kraju jest sporo i wobec czystki, jaka wobec zaistniałej sytuacji powinna się odbyć w polskim futbolu, warto wiele kwestii przeanalizować, przedefiniować i uświadomić.

Polski futbol na poziomie zawodowym nie może być wspierany przez dotacje samorządowe i rządowe w takim stopniu, jak miało to miejsce do tej pory, natomiast w znacznie większym zakresie trzeba wspomagać te podmioty, które zbudowały swoją markę samodzielnie, nastawiają się na szkolenie, mają pomysły na rozwój, a mniej zajmują się wyciąganiem publicznych środków.

Pierwsza Liga zarekomendowała obniżenie poborów piłkarzy o 50 procent przy zachowaniu kwoty minimalnej 4 tysiące złotych brutto, ale to tylko teoria. Przykłady Radomiaka i Chojniczanki pokazują, że klubów w pierwszej lidze wspieranych z gminnej kasy jest całkiem sporo i jeżeli klub obetnie pobory piłkarzowi o 50 procent (pod warunkiem, że zostanie mu przynajmniej 4 tysiące brutto), to zostaną im jeszcze dość sowite stypendia.

Mateusz Lewandowski – piłkarz teoretyczny

Mateusz Lewandowski będzie mógł zaśmiać się swoim byłym kolegom z Pogoni i choć zawód piłkarza od dość sporego czasu uprawia już jedynie teoretycznie, to wciąż zarabia całkiem nieźle. Zawodowym piłkarzem jest już dziesięć lat, a w ostatnich trzech sezonach rozegrał łącznie około 20 spotkań. Oczywiście bardzo rzadko w roli piłkarza podstawowego.

Miejskie stypendia wypłacane dorosłym ludziom wykonującym zawód piłkarza, grającym dla garstki kibiców, to istny relikt komunizmu. Taki sam proceder istniał ponad 30 lat temu, ale inaczej się to nazywało. Kiedyś piłkarz miał etat w kopalni, w milicji, wojsku, w porcie, a obecnie otrzymuje stypendium od miasta nie wiadomo za co, bo na pewno nie za wybitne osiągnięcia sportowe. To funkcjonuje nie tylko w piłce nożnej, ale w wielu innych dyscyplinach sportu, jak: siatkówka, koszykówka czy piłka ręczna, czyli tam, gdzie na trybunach gromadzi się kilkaset osób.

W trzeciej lidze jest taki klub Radunia Stężyca, która rywalizuje ze Świtem Skolwin o awans do drugiej ligi. Ta walka już w kolejnym sezonie jest nierówna, bo Świt w głównej mierze buduje swój budżet w oparciu o własne środki, pieniądze z kasy miejskiej jedynie w dość znacznym stopniu wspomagają drużynę, natomiast Radunia zatrudnia piłkarzy z przeszłością w ekstraklasie, płaci im od 7 do 10 tysięcy złotych, zatrudnia w gminie Stężyca w celu realizacji zadań promocyjnych. Gmina wykorzystuje kruczki prawne w celu realizacji chorych ambicji, a płacą za to podatnicy.

Nawet w czwartej lidze piłkarze pobierają za swoją grę pieniądze, choć to już piąty poziom rozgrywkowy, a umiejętności poszczególnych graczy absolutnie nie upoważniają ich do zarabiania pieniędzy dzięki grze w piłkę nożną. Takie kluby, jak: FASE, czy Escola uznały, że są za mocne i za duże, żeby uczestniczyć w projekcie certyfikacji szkółek. Nic im to nie daje. Są jednak z innego, tego gorszego szeregu, żeby ich realnie wspomóc w programie pomocowym PZPN. ©℗ 

Wojciech PARADA

Fot. R. Pakieser

Komentarze

colo
ludzie się nie buntuja przeciwko takim zarobkom piłkarzyków ( z gminnych i miejskich kas czyli z naszych podatków) tylko dlatego ze nie mają o tym świadomosci bo włodarze miejscy i gminni powołują się skutecznie na tejemnicę i płacą pod stołem po cichu z naszej kasy niedorajdom......w obecnym czasie to jest niedopuszczalne i wyjdziemy na ulice jak bedzie trzeba.....tu idzie o walke o byt..nie ma miejsca dla pasozytów
2020-04-02 11:06:22
Piłkarz FASE
FASE to prywatna firma, to nie klub oferujący darmowe szkolenie, czy pełniący funkcje społeczne. Rząd uchwalił tarczę kryzysową dla firm prywatnych.
2020-04-02 09:07:33
Komentator
A ja się kompletnie nie zgadzam, bo te rzekomo poszkodowane wielce podmioty to prywatne szkółki które żerują na kasie zdzieranej od rodziców... wiec niech teraz sobie radzą same. Niech Fase Sporting Lizbona pomoze :)
2020-04-02 08:53:56
Gość
Patologia pełna parą liczny na to iż już nigdy samorządy nie będą lozyc tyle kasy na rozrywkę....I kopaczy niech działają jak zwykłe firmy...
2020-04-01 20:28:22

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
22
na godz. 15:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Wiadomości Szczecin

 
CZYTAJ WIĘCEJ

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Filmy

Krótki rejs po porcie

Z dostawą do domu

Pizzeria z rodu Gryfa

Sonda

Czy jesteś za zniesieniem obowiązku noszenia maseczek?

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie