niedziela, 08 grudnia 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Trenerskie upadki

Piłka nożna. Trenerskie upadki

Piłka nożna. Trenerskie upadki
Data publikacji: 2019-12-02 20:01
Ostatnia aktualizacja: 2019-12-03 09:37
Wywietleń: 2577 430995

Latem ubiegłego roku z Pogoni odeszło czterech trenerów, w tym trzech z uprawnieniami UEFA Pro. Każdy z nich postanowił poddać się indywidualnym wyzwaniom w innych polskich klubach poza naszym regionem, w różnych klasach rozgrywkowych. Dziś nikt z nich nie pracuje już w klubach, do których odeszli. Zostali zwolnieni w trakcie sezonu.

W minionym tygodniu po 17 miesiącach pracy w III-ligowym Piaście Żmigród pracę stracił Edi Andradina. Jego drużyna po rundzie jesiennej plasowała się na trzecim od końca miejscu, znajdującym się w strefie spadkowej. Drużyna w rundzie jesiennej zbudowała średnią zdobytych punktów na poziomie 0,8 na mecz.

To był wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań i możliwości zespołu, który w poprzednim sezonie uplasował się w swojej grupie makroregionalnej na 9. pozycji ze średnią zdobytych punktów na cały sezon na poziomie 1,44. Spadek jest zatem bardzo drastyczny i widoczny. Edi Andradina nie tylko nie zdołał utrzymać poziomu drużyny, ale ten poziom uległ zdecydowanemu osłabieniu.

W listopadzie pracę stracił również Maciej Stolarczyk. Jego sytuacja jest bardzo podobna do tej, w jakiej znalazł się Edi Andradina, z tą różnicą, że obaj pracowali na różnych szczeblach rozgrywkowych. Obaj byli niegdyś świetnymi piłkarzami, ikonami Pogoni Szczecin, ale w roli trenera ich ostatni czas był mocno nieudany.

Drużyna w kryzysie

Stolarczyk przejął Wisłę Kraków latem ubiegłego roku, kiedy klub znajdował się w bardzo trudnej sytuacji organizacyjnej i finansowej. Radził sobie w takich warunkach doskonale, zespół był nawet liderem, ale z czasem było coraz gorzej. Najmniej winą obarczano trenera, który funkcjonował w trudnych warunkach i nie do końca mógł odpowiadać za końcowy efekt sportowego przedsięwzięcia.

Sytuacja jednak w tym roku kalendarzowym zmieniła się. Klub stanął na nogi, zaczął spłacać długi, a projekt sportowy zaczął się sypać jak domek z kart. Maciej Stolarczyk zbudował drużynę w oparciu o piłkarzy dojrzałych, wiekowych, w niektórych przypadkach pasujących bardziej do rozgrywek oldbojów.

Stracił pracę w momencie gdy stworzony przez niego zespół, z poczynionymi przez niego transferami zajmował ostatnie miejsce w tabeli z absolutnie żadnymi szansami na poprawę i wyjście z kryzysu. Drużyna Macieja Stolarczyka nie tylko nie zdobywała goli, ale też nie oddawała strzałów. Gole traciła natomiast z łatwością, mając spore problemy z zachowaniem się piłkarzy we własnym polu karnym.

Obecna runda zarówno dla Ediego Andradiny, jak i Macieja Stolarczyka miała być testem na to, w jaki sposób są w stanie wdrożyć własne pomysły, w jaki sposób potrafią realizować własne wizje i w jaki sposób są w stanie zmieniać zespół pod względem personalnym. Czy umieją pozyskiwać piłkarzy pasujących do koncepcji i dających drużynie jakość, impuls. Okazało się, że ponieśli porażkę.

Rok na poznanie zespołów

Edi i Stolarczyk dostali rok na poznanie swoich zespołów, przepracowali w sumie trzy okresy przygotowawcze, w tym dwa letnie. To wystarczający czas, żeby trenera ocenić, żeby ustalić, czy umieli podołać wyzwaniom, które były różne pod względem klasy rozgrywkowej, w której się znaleźli, ale podobne pod względem zasobów piłkarskich i zastanych okoliczności organizacyjnych uwzględniając oczywiście proporcje wynikające z różnic klasowych.

Edi Andradina zakończył swoją pracę w Piaście Żmigród ze średnią zdobytych punktów na poziomie 1,24. Prowadził drużynę w 51 spotkaniach. To wystarczający czas, żeby pozostawić po sobie znaczącą opinię. Mimo znakomitej piłkarskiej przeszłości jego pierwsza trenerska praca zakończyła się porażką.

Maciej Stolarczyk zakończył swoją pracę w Wiśle ze średnią zdobytych punktów na poziomie 1,11. Krakowski klub znajduje się w trudnej sytuacji, ale nie na tyle, żeby wpakować drużynę w taki marazm i piłkarskie otępienie. Stolarczyk prowadził Wisłę w 54 meczach. W tym roku w 31 meczach wypracował średnią zdobytych punktów na poziomie 0,96. Spośród innych drużyn ekstraklasy grających wiosną i jesienią na tym poziomie mniej punktów zdobyła tylko Arka Gdynia.

Spośród trenerów Pogoni prowadzących drużynę w rozgrywkach ekstraklasy w przynajmniej 30 spotkaniach gorszą średnią zdobytych punktów legitymują się tylko: Mariusz Kuras (1,04 w 67 meczach) i Bogusław Baniak (0,95 w 74 spotkaniach). Lepszą zbudował między innymi Artur Skowronek (1,16), który zastąpił Stolarczyka w Wiśle.

Druga trenerska szansa

47-letni szkoleniowiec otrzymał w Wiśle swoją drugą trenerską szansę. Pierwszą miał w Pogoni, gdy ta występowała na drugim poziomie rozgrywkowym. W sezonie 2010/11 zespół miał awansować do ekstraklasy, poczyniono ciekawe transfery. Stolarczyk w trakcie rundy jesiennej zastąpił Piotra Mandrysza, by jeszcze podczas tej samej rundy zostać zwolnionym, tracąc szanse na awans przy średniej uzbieranych punktów na poziomie 1,21.

Były piłkarz i trener Pogoni mimo katastrofalnego zakończenia swojej pracy w Wiśle potrafił wyrobić sobie jednak dobrą opinię w kraju. Z całą pewnością otrzyma jeszcze swoją kolejną szansę. W Polsce umiejętność oceny pracy trenerskiej często schodzi na dalszy plan przy umiejętności nawiązywania kontaktów, budowania nieformalnych relacji, które przy dłuższym wymiarze zawsze ustępują prawdziwym trenerskim umiejętnościom.

Latem ubiegłego roku z Pogoni odeszli też: Paweł Sikora i Łukasz Becella. Ten pierwszy podjął się pracy w II-ligowej Pogoni Siedlce, z której jeszcze jesienią ubiegłego roku został zwolniony. W 13 meczach wypracował średnią zdobytych na poziomie 0,92, czyli tylko nieznacznie lepiej od Ediego Andradiny jesienią tego roku i nieznacznie gorzej od Macieja Stolarczyka w obecnym roku kalendarzowym. Żaden z nich w omawianym okresie nie zdołał dobrnąć do granicy 1 zdobytego punktu na mecz. Paweł Sikora jesienią tego roku został zatrudniony w… Wiśle Kraków jako analityk.

Jedynym trenerem, który odszedł z Pogoni latem ubiegłego roku i nie podjął pracy, jako pierwszy szkoleniowiec był Łukasz Becella. Najpierw był asystentem Mariusza Rumaka w Odrze Opole, a obecnie jest asystentem Dariusza Żurawia w Lechu Poznań. Becella, Rumak, Żuraw, Stolarczyk i Sikora to koledzy z jednego kursu UEFA Pro. ©℗ 

Wojciech PARADA

Komentarze

gość
Tak są weryfikowane "tak zwane dyplomy",brutalna rzeczywistość!!!Żaden z naszych trenerów nie jest zatrudniany w innym kraju!!Żaden!!Przypadek???
2019-12-03 05:35:23
polska
myśl szkoleniowa święci triumfy. Brawo, brawo, po trzykroć brawo!
2019-12-02 21:59:03

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
9
na godz. 15:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Wielka Parada Mikołajów

Nekrologi

kondolencje

Sonda

Czy obowiązek tworzenia korytarza życia i jazdy na suwak zwiększą bezpieczeństwo na drogach?

 

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie