czwartek, 13 sierpnia 2020.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Siedemdziesiątka Boguszewicza

Piłka nożna. Siedemdziesiątka Boguszewicza

Piłka nożna. Siedemdziesiątka Boguszewicza
Data publikacji: 2020-07-09 19:18
Ostatnia aktualizacja: 2020-07-09 23:02
Wywietleń: 576 464021

2 lipca 70 lat skończył Czesław Boguszewicz. To jeden z najlepszych piłkarzy Pogoni Szczecin w jej historii, zaliczający się w połowie lat 70. ubiegłego wieku do najlepszych lewych obrońców w Polsce, czyli kraju mającego trzecią najlepszą drużynę piłkarską na świecie.

Czesław Boguszewicz jest drugim niepełnoletnim debiutantem w historii Pogoni. Przed nim tak szybko w pierwszej drużynie na najwyższym poziomie rozgrywkowym występował Marian Kielec. Do dziś pozostaje jednym z kilkunastu piłkarzy niepełnoletnich, którzy zagrali w barwach Pogoni w ekstraklasie. Dziś o taki debiut jest zdecydowanie łatwiej.

Czesław Boguszewicz debiutował w reprezentacji Polski za kadencji trenera Kazimierza Górskiego wiosną 1976 roku jeszcze jako piłkarz Pogoni Szczecin, a zakończył swoje występy w kadrze już za kadencji Jacka Gmocha jako gracz Arki Gdynia, do której przeniósł się w roku 1976 po dziewięciu latach gry w szczecińskim klubie. Powodem były studia wyższe w gdańskiej akademii, których się podjął.

Łącznie Boguszewicz w ciągu roku zagrał w sześciu meczach w reprezentacji Polski, ale na igrzyska olimpijskie do Montrealu nie pojechał. Jego ostatnim występem był eliminacyjny mecz do mistrzostw świata z Danią w Kopenhadze. Później już w żadnym meczu nie zagrał, jego karierę w sposób brutalny przerwała pechowa kontuzja oka.

Jego ostatni mecz z Danią w Kopenhadze rozegrany 1 maja 1977 roku był jednym z sześciu, jakie w reprezentacji rozegrał Czesław Boguszewicz. To był przez dziewięć lat kluczowy piłkarz w drużynie Pogoni Szczecin, rozegrał dla szczecińskiego klubu aż 175 spotkań na poziomie ekstraklasy, został sprowadzony przez trenera Stefana Żywotkę z Gryfa Słupsk w roku 1967.

Trójka ze Słupska

Do Pogoni z tamtych stron trafiło wtedy do Szczecina trzech młodych graczy: Czesław Boguszewicz, Mirosław Justek i Tadeusz Czubak. Najszybciej w ekstraklasie zadebiutował ten pierwszy, nie miał jeszcze skończonych nawet 18 lat. Do dziś pozostaje jednym z najmłodszych debiutantów Pogoni na poziomie ekstraklasy.

W tym samym czasie szansę debiutu otrzymał Justek, a Czubak dopiero w sezonie 1968/69. Czubak to był kolega z reprezentacji Polski juniorów Zenona Kasztelana, a w kadrze pierwszej drużyny Pogoni było wtedy jeszcze kilku srebrnych medalistów mistrzostw Polski juniorów z roku 1965: Ryszard Malinowski, Jerzy Jatczak i Andrzej Rynkiewicz.

Boguszewicz z Justkiem w tym samym czasie zostali piłkarzami Pogoni i w tym samym czasie szczeciński klub opuścili. Ten pierwszy trafił do Arki Gdynia, a ten drugi do Lecha Poznań. To nie były czasy, kiedy zmiany barw klubowych odbywały się tak często, jak obecnie, piłkarze raczej byli przypisani do klubów na długie lata.

Boguszewicz tak naprawdę utorował drogę do transferu dla Mirosława Justka. W roku 1976 jego piłkarska pozycja w kraju była bardzo silna. Mógł wybierać między Lechem Poznań i Arką Gdynia. Wtedy to były równorzędne kluby, dziś sytuacja jest inna. Boguszewicz trafił do Gdyni po namowach swojego trenerskiego mentora Stefana Żywotki, który akurat gdyński klub wprowadził do ekstraklasy.

Do Arki i Lecha

Transfery w jednym czasie dwóch czołowych zawodników: Boguszewicza i Justka wywołały w szczecińskim środowisku piłkarskim dość spore poruszenie. Szczególnie odejście Justka do zantagonizowanego Lecha potraktowano jako zdradę. Piłkarza świetnie do drużyny wprowadzał szczeciński szkoleniowiec Jerzy Kopa, który rozpoczynał swoją trenerską karierę i za jego kadencji Justek trafił później do reprezentacji Polski.

Boguszewicz i Justek w drugiej połowie lat 70. należeli do najlepszych w Polsce lewych obrońców i byli powoływani do reprezentacji przez trenera Jacka Gmocha. Boguszewicz zadebiutował w reprezentacji jeszcze jako piłkarz Pogoni i jeszcze dzięki powołaniu przez Kazimierza Górskiego na towarzyskie mecze z Grecją i Szwajcarią.

Był dla piłkarza w znakomitym wieku, miał 26 lat, nowy trener reprezentacji widział w nim konkurenta dla Wojciecha Rudego. W meczu z Danią Boguszewicz zagrał od 24. minuty, zastąpił na boisku kontuzjowanego Rudego i spisywał się całkiem dobrze. Jak się później okazało, to był jego ostatni mecz w reprezentacji, choć znajdował się w sile wieku.

To był jego pierwszy występ w reprezentacji w meczu o punkty, nadzieje miał spore, ale jesienią 1977 roku przeżył wielkie rozczarowanie. Podczas jednego z treningów, który odbywał się w jesiennej aurze, na błotnistym boisku dostał ciężką, nasiąkniętą wodą piłką w oko i uszkodził je na tyle mocno, że zaledwie w wieku 27 lat musiał zawiesić znakomicie rozwijającą się karierę piłkarską.

Los chciał, że na jego nieszczęściu skorzystał były kolega z Pogoni Szczecin Mirosław Justek, który po odejściu z Pogoni do Lecha został przekwalifikowany ze skrzydłowego na pozycję lewego obrońcy i dzięki temu wywalczył sobie miejsce w reprezentacji na Mundial w Argentynie w roku 1978.

Szczeciński paradoks

To był swoisty paradoks, że w eliminacjach do mistrzostw świata grało dwóch bocznych obrońców pracujących na swoją piłkarską renomę w Pogoni Szczecin: Henryk Wawrowski i Czesław Boguszewicz, a na finałowy turniej pojechał trzeci muszkieter z Pogoni Mirosław Justek – wtedy już gracz Lecha Poznań, ale wcześniej aż przez dziewięć sezonów podstawowy zawodnik Pogoni. Trener Jacek Gmoch zawsze miał problem z ustaleniem odpowiedniej hierarchii w zespole.

Zarówno Boguszewicz, jak i Justek odchodzili z Pogoni w roku 1976, rok później szczeciński klub opuścił trener Bogusław Hajdas, który w latach 70. wprowadził młodą szczecińską drużynę na wysoki poziom. To właśnie dzięki jego pracy do reprezentacji wtedy i trochę później trafiali nie tylko Wawrowski, Boguszewicz, Justek, ale powoływani przez trenera Gmocha byli też: Zenon Kasztelan i Zbigniew Kozłowski.

Rok 1976 to był czas, kiedy po raz pierwszy o piłkarzach Pogoni zaczęło się głośno mówić w kontekście gry w reprezentacji, która wtedy była trzecią siłą na świecie, uchodziła słusznie za jedną z najlepszych, miała piłkarzy na najwyższym światowym poziomie.

Czesław Boguszewicz bardzo szybko został trenerem drużyny ekstraklasy. W wieku 28 lat został najmłodszym szkoleniowcem, który wywalczył Puchar Polski. W roku 1979 Arka w finale pokonała Wisłę Kraków 2:1, którą prowadził też młody, bo zaledwie 37-letni wtedy szkoleniowiec Orest Lenczyk.

Czesław Boguszewicz swoją trenerską karierę kontynuował w Finlandii. Tam na swojej szkoleniowej drodze spotkał młodego, utalentowanego Jari Litmanena, na którego karierę miał później znaczący wpływ. Litmanen to był najsłynniejszy fiński piłkarz w historii, gwiazda Ajaksu Amsterdam, a następnie FC Barcelony i FC Liverpool. ©℗ 

Wojciech PARADA

Komentarze

To były wspaniałe talenty z klubu "CIEŚLIKI " Słupsk
Czesiu Boguszewicz i wielu innych piłkarzy wywodzili się ze wspaniałego klubu "Cieśliki" Słupsk.To była prawdziwa wylęgarnia w tamtych latach.Grałem z nimi w tamtym okresie.Pozdrawiam.Merk
2020-07-09 22:55:35

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
18
na godz. 00:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Filmy

Rozbiórka Domu Marynarza

Nekrologi

Sonda

Czy zaszczepisz się przeciwko koronawirusowi, gdy będzie taka możliwość?

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie