poniedziałek, 23 lipca 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Przybecki wraca w znajome miejsce

Piłka nożna. Przybecki wraca w znajome miejsce

Piłka nożna. Przybecki wraca w znajome miejsce
Data publikacji: 2016-03-11 11:40
Ostatnia aktualizacja: 2016-03-11 11:40
Wywietleń: 475 123150

Rozmowa z Miłoszem Przybeckim - piłkarzem Pogoni Szczecin

Piłkarze Pogoni Szczecin grają w niedzielę w Lubinie z miejscowym Zagłębiem. To jeden z bliższych wyjazdów i szczególny dla Miłosza Przybeckiego. W klubie z Lubina grał przez dwa lata i nie był to dla niego udany czas.

- To będzie dla pana pierwsza wizyta na lubińskim stadionie od kiedy rozstał się pan z tym klubem. Jest dodatkowy dreszczyk emocji ?

- Jesienią podejmowaliśmy Zagłębie u siebie i wtedy może rzeczywiście motywacja była trochę silniejsza, ale dziś perspektywa jest nieco większa, pewne sprawy uległy zatarciu i dodatkowej presji nie odczuwam.

- Jesienny mecz z Zagłębiem w Szczecinie był dla pana jednym z lepszych w barwach Pogoni. Pamięta pan tamto spotkanie ?

- Zremisowaliśmy 0:0, więc wynik nie był zbyt dobry. Ja zagrałem wtedy w wyjściowym składzie, miałem jedno dobre dogranie w pole karne, które mogło zakończyć się golem. Nie rozpamiętuję tamtego spotkania w jakiś szczególny sposób.

- Wygląda na to, że jest raczej mało prawdopodobne, by zagrał pan w Lubinie od pierwszej minuty. Nie deprymuje pana myśl, że jednak do pierwszego składu wciąż jest pan daleko ?

- Wiosną zagrałem od pierwszej minuty w jednym meczu i wyszedł dla mnie bardzo dobrze. Co prawda drużyna nie wygrała, bo zremisowaliśmy z Termaliką 1:1, ale ja strzeliłem gola, brałem udział jeszcze w kilku dobrych akcjach całego zespołu, więc pokazałem trenerowi, że zawsze może na mnie liczyć. To bardzo ważne dla zawodnika z nieco drugiego planu, by w momentach, kiedy nie ma kilku podstawowych zawodników, udało się zaistnieć i zrobić coś pożytecznego.

- Po zdobyciu gola poczuł się pan pewniej i wyraźnie było widać większą swobodę w poczynaniach. Czy w istocie poczuł pan większy luz ?

- Jeżeli strzela się bramkę dającą prowadzenie i jest to w dodatku pierwszy gol w sezonie, to na pewno zwiększa to pewność i poczucie wartości. Tak było w moim przypadku. Radość z gry jest większa, można pokusić się o zagrania mniej standardowe, trochę bardziej szalone.

- Jak ta akcja, kiedy wymanewrował pan przy bocznej linii dwóch piłkarzy i wyłożył piłkę, jak na tacy Murawskiemu ?

- Na przykład. Bardzo żałuję, że nie udało się wtedy zdobyć gola. Rafał na tą bramkę zasługiwał, a ja do gola dołożyłbym jeszcze asystę.

- Pana zejście z boiska w końcówce meczu przy prowadzeniu 1:0 miało wywołać wśród kibiców owację. Poczuł pan przychylność trybun ?

- Usłyszałem brawa i na pewno było to miłe. Szczególnie w kontekście kilku jesiennych meczów, kiedy kibice naprawdę mnie nie oszczędzali.

- No właśnie, jak się pan czuł w meczu z Lechią, kiedy wchodząc na boisko przy stanie 0:0 usłyszał z trybun gwizdy ? To bardzo rzadka sytuacja.

- Na pewno nie było to nic przyjemnego, ale my piłkarze musimy być przygotowani na różne reakcje ze strony trybun i nie powinny one nas robić żadnego wrażenia. Miałem w głowie tylko jedno, by pomóc drużynie wygrać mecz i to się akurat udało. To po mojej akcji Rafał Murawski zdobył wtedy gola dającego nam zwycięstwo, a szło nam jak po grudzie, więc radość była szczególnie mocna.

- Jesienią tych dobrych meczów nie było jednak zbyt wiele. Dlaczego ?

- Bardzo często się zdarza, że po zmianie klubu te pierwsze pół roku jest trudne. Trzeba się oswajać z nową rzeczywistością, zrozumieć grę całej drużyny, specyfikę trybun. Myślę, że ten najtrudniejszy okres mam za sobą. Od wspomnianego meczu z Lechią było już lepiej. Końcówka poprzedniej rundy na pewno była w moim wykonaniu na plus, w obecnej rundzie chciałbym dokonać kolejnego postępu, dołożyć coś, by drużyna skorzystała i żeby kibice bardziej się do mnie przekonali.

- Pogoń gra w niedzielę z Zagłębiem, z którym najpierw spadł pan z ekstraklasy, a następnie do niej awansował. Jakie ma pan wspomnienia z tego klubu ?

- Niezbyt dobre. Przechodziłem do Zagłębia po najlepszym moim sezonie, jaki grałem w Polonii Warszawa, więc spodziewałem się zupełnie czegoś innego. Zagłębie miało być klubem, które powinno bić się o najwyższe cele, a ja liczyłem, że w tym pomogę. Było zupełnie odwrotnie. Spadliśmy do I ligi, a ja nie mogłem się długo w nowym miejscu zaaklimatyzować.

- W I lidze zbierał pan jeszcze gorsze recenzje. O ile w ekstraklasie zdobył pan dla Zagłębia 5 goli, to w I lidze już żadnego.

- Dlatego zdałem sobie sprawę, że mój czas w Lubinie minął i muszę poszukać nowego klubu i nowych wyzwań. Latem podczas ubiegłorocznego okresu przygotowawczego byłem już zdecydowany na opuszczenie klubu. Dzień przed sparringiem z Pogonią dowiedziałem się, że jest z tego klubu propozycja. Zagrałem w meczu kontrolnym jeszcze w barwach Zagłębia, strzeliłem nawet bramkę i chyba tym przekonałem Pogoń, by na mnie postawiła.

- Zimą klub pozbywał się kolejnych skrzydłowych. Najpierw Małecki, potem Murayama, Danielak, a na końcu dopiero co sprowadzony Traore. Pan jednak wciąż jest daleko od podstawowego składu.

- W pierwszych dwóch meczach rzeczywiście nie zagrałem nawet minuty, ale po spotkaniu z Termaliką wchodziłem już do gry w roli zmiennika, więc wyjściowego składu nie jestem tak bardzo daleko. Pozostałem w tej drużynie, dostałem szansę i chcę ją wykorzystać. To jest dla mnie bardzo ważna runda, jeżeli zawiodę, to klub najprawdopodobniej rozstanie się ze mną. Mam przekonanie, że w Pogoni tworzy się coś ważnego, wyjątkowego, więc na pewno chciałbym tu zostać. Muszę jednak wykorzystywać swoje szanse, wszystko zależy ode mnie.

- Dziękuję za rozmowę. ©℗ Wojciech Parada

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
18
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Potańcówka w szczecińskiej Różance
Flis przypłynął do Szczecina
Zjazd Młodych Gwiazd 2018 i „Siedem życzeń”
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy