W zimowym i mroźnym Lublinie Portowcy powielali jesienne błędy defensywne i szybko stracili dwa gole, przegrywając mecz inaugurujący wiosenną rundę. Po przerwie mógł wyrównać Grosicki, ale lekko i fatalnie strzelił z rzutu karnego. Inna sprawa, iż nie mamy pewności czy lubelski golkiper nie opuścił linii bramkowej przed uderzeniem, więc jedenastka być może powinna być powtórzona...
Estraklasa piłkarska: POGOŃ Szczecin - MOTOR Lublin 2:1 (2:1); 1:0 Karol Czubak (3), 2:0 Mbaye N'Diaye (27), 2:1 Fredrik Ulvestad (36).
MOTOR: Ivan Brkić - Paweł Stolarski, Marek Bartos, Herve Matthys, Filip Luberecki - Mbaye N'Diaye (85 Franciszek Lewandowski), Sergi Samper (61 Jakub Łabojko), Bartosz Wolski, Ivo Rodrigues (85 Kacper Karasek), Fabio Ronaldo (73 Michał Król) - Karol Czubak (73 Renat Dadaşov)
POGOŃ: Valentin Cojocaru - Musa Juwara, Linus Wahlqvist, Dimitris Keramitsis, Attila Szalai, Leonardo Koutris (62 Leo Borges) - Sam Greenwood (62 Karol Angielski), Fredrik Ulvestad, Jose Pozo - Kamil Grosicki (77 Patryk Paryzek), Paul Mukairu
Żółte kartki: Luberecki, Łabojko - Pozo, Wahlqvist. Sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok). Widzów: 8319.
Spotkanie toczyło się w temperaturze -14 stopni Celsjusza (według telewizyjnych komentatorów temperatura odczuwalna to aż -20 stopni!), a mimo tych trudnych warunków do Lublina wybrało się ponad pół tysiąca najwierniejszych fanów Dumy Pomorzy, do których przed meczem podszedł prezes i właściciel Pogoni Alex Haditaghi, dziękując za wsparcie.
Już w 3. minucie po dośrodkowaniu Ronaldo, któremu nie zapobiegł Juwara, piłka przed bramką uderzyła z przodu w spodenki Czubaka i tak odbita wpadła do siatki Cojocaru, dzięki czemu gospodarze szybko wyszli na prowadzenie, a po kilku minutach mogli podwyższyć wynik, jednak strzał z bliska z ostrego kąta obronił szczeciński golkiper. Portowcy mogli wyrównać w 18. minucie, ale Juwara nie wykorzystał podania Pozo, a w 27. minucie po zagraniu Grosickiego, Ulvestad uderzył tuż obok słupka. Lublinianie odpowiedzieli niemal natychmiast i po prostopadłym podaniu Wolskiego, N'Diaye juk duch przeniknął szczecińską defensywę i z pola karnego zdobył drugiego gola. Dziewięć minut później, po podaniu Juwary (aktywnego w ofensywie i przyprawiającego o dreszcze w obronie), ładnie strzelił Ulvestad, a piłka po rykoszecie wpadła w samo okienko i była to kontaktowa bramka, zaś po sześciu minutach uderzał jeszcze Pozo, ale obok słupka.
Po przerwie w 48. minucie po kontrze rywali, Cojocaru musiał ratować sytuację dalekim wybiegiem za pole karne. Dwie minuty później, po podaniu Greenwooda (świetne zagranie, ale jedno z nielicznych w wykonaniu Anglika), strzał z kąta Mukairu został obroniony, a dobita Pozo skończyła się jedynie kornerem. Później Motor trzykrotnie mógł podwyższyć rezultat; najpierw w 53. minucie po wrzucie z autu i rozegraniu akcji w polu karnym, Rodrigues główkował tuż obok słupka; po minucie Cojocaru obronił strzał Czubaka w stuprocentowej pozycji, a w 56. minucie Wolski z rzutu wolnego minimalnie przestrzelił. W odpowiedzi po akcji Pogoni, w lubelskim polu karnym piłka uderzyła w rękę byłego Portowca Stolarskiego, ale sędzie nie odgwizdał jedenastki. Zdecydował się na to natomiast w 68. minucie, gdy po strzale Pozo piłka odbiła się od ręki Wolskiego. Niestety, nasz kapitan Grosicki strzelił źle, w okolice bramkarza, a przede wszystkim lekko i piłka została odbita, a potem wykopnięta w pole przez jednego z Lublinian. Wydaje nam się jednak, że Brkić opuścił linię bramkową obiema nogami przed strzałem i należało powtórzyć rzut karny, lecz arbiter nie podjął takiej decyzji. W 74. minucie Dadasov, tuż po wejściu na boisko, główkował w stuprocentowej sytuacji, ale nasz bramkarz fantastycznie interweniował, a chwilę później inny rezerwowy Król, strzelił obok szczecińskiego słupka. W końcówce najmocniej o wyrównanie starał się Wahlqvist, ale w 86. minucie lubelski golkiper obronił jego uderzenie, a cztery minuty później uderzenie Szweda po rykoszecie skończyło się tylko rzutem rożnym.
Grubym błędem trenera Thomasa Thomasberga - który w poprzednim tygodniu chorował - było wystawienie na prawej obronie Juwary, który jest graczem wybitnie ofensywnym... Duński szkoleniowiec przyznał się do błędu dopiero w drugiej połowie, przechodząc na grę czwórką obrońców. Szczecinianie rozpoczęli zawody trzema stoperami, ale defensywa nie stanowiła monolitu, a pozyskany zimą Szalai był mało zwrotny i sprawiał wrażenie nieprzygotowanego do sezonu. Drugi zimowy nabytek, napastnik Angielski, wszedł pod koniec meczu i też nie zachwycił. Najlepszym Portowcem był zaś Cojocaru, który obronił dwie tzw. stuprocentowe okazje. ©℗
(mij)