Pogoń w sobotę zainauguruje rewanżową rundę pierwszej fazy rozgrywek o mistrzostwo ekstraklasy i jest zdecydowanym faworytem w konfrontacji z mocno osłabioną Wisłą.
Dodatkowym smaczkiem tego spotkania jest osoba Kazimierza Moskala – dziś szkoleniowca Pogoni, ale niegdyś trenera i przede wszystkim piłkarza Wisły Kraków, dla której zagrał w 173 meczach o mistrzostwo ekstraklasy i zdobył 26 goli.
- Nie muszę zakładać szalika Pogoni na szyję, żeby pokazać wszystkim, że to Pogoń dziś jest dla mnie najważniejsza – ucinał wszelkie spekulacje szkoleniowiec portowców podczas piątkowej konferencji prasowej.
Nie ma jednak wątpliwości, że dla Moskala to będzie mecz szczególny. Choćby z tego powodu, że to właśnie przeciwko Wiśle przyszło mu zadebiutować w roli pierwszego trenera Pogoni. Debiut wypadł jednak kiepsko. Pogoń mimo momentami niezłej gry, przewagi, przegrała z mocno osłabioną Wisłą 1:2.
- Dziś słyszę, że Wisła też jest osłabiona, ale pamiętając nasz mecz w lipcu musimy zachować pełną koncentrację, bo na pewno nie będzie łatwo wygrać meczu – skwitował szkoleniowiec Pogoni.
Trener szczecińskiej drużyny ma w przeciwieństwie do sztabu szkoleniowego Wisły duży komfort, jeśli chodzi o sytuację kadrową. W porównaniu z poprzednim meczem z Lechią w Gdańsku, do składu wraca Jarosław Fojut, który wtedy pauzował za żółte kartki.
Wszyscy piłkarze poza Davidem Niepsujem są zdrowi, a w szczególnie dobrej formie mentalnej są kadrowicze: Spas Delev i Adam Gyurcso.
- Obaj wypadli w meczach swoich drużyn reprezentacyjnych dobrze, zagrali w wyjściowych składach, zaliczyli po bramce, lub asyście, przyczynili się do zwycięstw. Psychicznie są zatem bardzo podbudowani – ocenił K. Moskal.
Szkoleniowiec przestrzega przed lekceważeniem Wisły, która nawet przy dość znacznych osłabieniach wciąż ma w składzie piłkarzy bardzo utytułowanych. Głowacki, Brożek, czy Boguski, to gracze, z którymi Moskal grał w jednej drużynie.
- Jest też wielu innych, którzy nie mają tak długiego stażu w Wiśle, ale są wartościowymi zawodnikami – ocenił K. Moskal.
W lipcu Pogoń była w spotkaniu z Wisłą stroną przeważającą, stwarzała więcej sytuacji, oddała 17 strzałów przy 10 Wisły, z których 9 było celnych przy 2 Wisły. Łatwo zauważyć, że każdy celny strzał Wisły kończył się golem.
- Nie mieliśmy w tamtym meczu szczęścia – skwitował szkoleniowiec. ©℗ (par)
Fot. R. Pakieser