wtorek, 25 września 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Pogoń bez planu

Piłka nożna. Pogoń bez planu

Piłka nożna. Pogoń bez planu
Data publikacji: 2018-08-14 22:28
Ostatnia aktualizacja: 2018-08-16 10:51
Wywietleń: 1396 343354

Pogoń zanotowała jeden z najgorszych startów w swojej 45-letniej historii występów na najwyższym szczeblu rozgrywek. Dotąd były tylko cztery sezony, w których drużyna po czterech spotkaniach zdołała zaledwie raz zremisować, a pozostałe mecze przegrała. Obecny jest piąty.

Nie było jednak sezonu, w którym Pogoń nie zdobyła w pierwszych czterech sezonach gola po wykreowanej akcji. W roku 2002 szczecinianie też strzelili w czterech pierwszych spotkaniach zaledwie jedną bramkę, ale z gry. W obecnym sezonie jedyny gol padł po strzale z rzutu karnego.

Obecny sezon rozpoczął się jeszcze gorzej niż poprzedni, który również przejdzie do historii, jako jeden z najbardziej niechlubnych w historii. Pogoń przez pół roku poprzedniego sezonu okupowała ostatnie miejsce w tabeli i od ostatniego miejsca rozpoczęła kolejne rozgrywki. Trudno, żeby komuś taka sytuacja się podobała.

Trudno, żeby przejść obojętnie obok takiego stanu rzeczy, tym bardziej że z przebiegu gry Pogoń na więcej nie zasłużyła. Zasłużyła dokładnie na tyle, ile ma, czyli na jeden punkt i jedną bramkę.

Przed rozpoczęciem sezonu wydawało się, że drużyna nie tylko utrzyma formę z rundy wiosennej, ale będzie umiała też wejść na wyższy poziom. Miały o tym świadczyć dokonane transfery. W przerwie letniej było ich aż sześć, a wliczając wykupienie Adama Buksy, to nawet siedem.

Niemal wszystkie transakcje zostały przeprowadzone na miesiąc przed inauguracją sezonu, był zatem czas na dobre przygotowanie i aklimatyzację w zespole. Boisko po czterech pierwszych meczach brutalnie zweryfikowało dokonane zmiany w drużynie. Okazje się, że nie tylko nie podniosły poziomu w drużynie, ale nawet nie zrekompensowały strat.

Dwa lub trzy transfery

Trener Kosta Runjaic jeszcze przed meczem z Cracovią sugerował, że potrzebuje dwóch lub trzech nowych piłkarzy. To była zaskakująca sugestia, biorąc pod uwagę fakt, że Pogoń już dokonała bardzo dużo transferów i to kilku gotówkowych, których wcześniej w klubie nie notowano.

Sytuacja robi się trochę groteskowa. Szkoleniowiec po meczu z Cracovią zamiast na konferencję prasową, udał się do prezesa Jarosława Mroczka, a dopiero po rozmowie z nim przyszedł podzielić się swoimi spostrzeżeniami z meczu. Zaznaczył też, że rozmowa z prezesem będzie dokończona.

Można się domyślać, że trener przyczyn fatalnego początku próbuje szukać w niedostatecznej grupie klasowych piłkarzy. Chce, żeby było ich więcej, jednak przede wszystkim należałoby zadbać o dobrą formę obecnych zawodników. Większość z nich prezentuje się poniżej możliwości i potencjału.

W letnim okresie przygotowawczym to Kosta Runjaic miał decydujące zdanie przy formowaniu kadry zespołu. To trener zrezygnował z takich piłkarzy, jak: Cornel Rapa, Łukasz Zwoliński czy Dawid Kort, którzy znakomicie odnaleźli się w nowych klubach, a ich następcy w Pogoni rozczarowują.

David Stec nie wytrzymuje konkurencji z Cornelem Rapą, Radosław Majewski nie daje Pogoni więcej niż Dawid Kort w Wiśle, a żaden z napastników nie zdobył jeszcze gola, podczas gdy Łukasz Zwoliński po trzech ligowych spotkaniach w lidze chorwackiej ma na koncie tych bramek dwie.

Kontuzje napastników

Oczywiście pamiętamy o tym, że kontuzjowani są dwaj napastnicy: Adam Buksa i Soufian Benyamina, jednak problemy zdrowotne tego pierwszego znane były powszechnie już podczas poprzedniej rundy. Nie są żadną niespodzianką, można było taka sytuację przewidzieć i wziąć pod uwagę.

Pogoń zdecydowała się na rewolucję kadrową i jeżeli prawdą jest, że do końca okienka transferowego pozyska jeszcze przynajmniej dwóch lub trzech piłkarzy, to nasuwa się pytanie, czy 9 lub 10 transferów podczas jednego okienka transferowego, to jest dobra droga do budowania czegoś wartościowego i trwałego.

Na razie z przeprowadzonych transferów Pogoń nie ma praktycznie żadnej korzyści, a trzeba pamiętać, że w przerwie letniej straciła też dwóch kluczowych piłkarzy ze środkowej formacji: Jakuba Piotrowskiego i Rafała Murawskiego. Pogoń na dziś jest zespołem słabszym niż w poprzednim sezonie, choć papierowe rozważania mogły sugerować, że nastąpi coś zupełnie przeciwnego.

Nie trafiają tłumaczenia szkoleniowca, że duże roszady w zespole powodują, że na optymalną formę trzeba czasu. Może nie trzeba było dokonywać tak dużych i drastycznych zmian. Należało przewidzieć, że mogą nastąpić kłopoty. Na dziś wydają się bardzo duże, choć klub oczywiście w swoim stylu nie zamierza tego okazywać.

Na razie cztery mecze pokazały taką prawidłowość, że zespół biega w jednostajnym, średnim tempie, ale tylko do 70. minuty, a później całkowicie oddaje pole gry przeciwnikowi. To się powtarza z każdym spotkaniem.

Transfery nie sprawdzają się

Na siedem przeprowadzonych transferów, tylko w dwóch przypadkach możemy mówić o piłkarzach, którzy wystąpili dotąd w większym wymiarze czasowym niż 40 procent. To Radosław Majewski i Zvonimir Kozulj. Obaj też rozczarowują, nie wypełniają luki po Jakubie Piotrowskim i Rafale Murawskim, a z takim założeniem zostali pozyskani.

Dwóch z tych siedmiu graczy nie zagrało jeszcze wcale (Malec, Benyamina). W meczu z Cracovią najsłabszymi piłkarzami w drużynie byli gracze nowi: David Stec, Radosław Majewski i Zvonimir Kozulj. Czy kolejne transfery diametralnie odmienią sytuację?

Nie od dziś wiadomo, że w każdej drużynie kluczowe role odgrywają piłkarze występujący na dwóch pozycjach: bramkarz i napastnik. W angielskiej Premier League na trzy najdroższe transfery podczas tegorocznego lata, aż dwa dotyczą bramkarzy. To pokazuje, jak ważna jest to pozycja w zespole.

Trzech bramkarzy w czterech meczach

W Pogoni w czterech meczach obecnego sezonu grało już trzech bramkarzy, to swoisty precedens na skalę światową. To już trzeci sezon z rzędu, kiedy w drużynie w meczach ligowych występuje aż trzech bramkarzy, ale nigdy nie było sytuacji, że trzech bramkarzy występowało w czterech pierwszych meczach.

Również na pozycji napastnika w wyjściowej jedenastce wychodziło dotąd na boisko trzech napastników. Na dwóch newralgicznych pozycjach brakuje w zespole absolutnego lidera. Sytuację tłumaczą nieco kontuzje Łukasza Załuski oraz Adama Buksy i Soufiana Benyaminy. W składzie z Załuską i Buksą Pogoń jednak nie wyglądała lepiej, jak bez nich.

Trener Runjaic w czterech meczach obecnego sezonu skorzystał już z 22 piłkarzy, z których aż 20 grało przynajmniej raz w wyjściowym składzie. Mając duże ograniczenia w kadrze zespołu spowodowane kontuzjami, te roszady powinny być mniejsze, zredukowane do minimum.

Jest jednak inaczej, bo szkoleniowiec metodą prób i błędów szuka optymalnych rozwiązań personalnych, ale te powinien mieć gotowe już przed pierwszym meczem. Po okresie przygotowawczym i po rozegraniu sparingów, z których jeden był nawet zamknięty.

Bardzo często się zdarza, że szkoleniowcy leku na wszystkie problemy szukają w transferach. Te są oczywiście potrzebne, jednak w Pogoni powoli mamy do czynienia z sytuacją, że drużyny nie buduje się, ale całkowicie się ją zmienia.

Skorża też chciał transferów

Przed rokiem było podobnie. Trener Maciej Skorża po pierwszym nieudanym meczu z Wisłą Kraków zażądał od prezesa transferów. Były dwa. Do zespołu dołączyli: Lasza Dwali i Dariusz Formella. Obaj w rundzie jesiennej należeli do najsłabszych w drużynie, tego drugiego pozbył się Kosta Runjaic po zakończeniu rundy jesiennej.

Kiedyś Kazimierz Górski wypowiedział bardzo mądre zdanie na temat trenerów, którzy oczekują od właścicieli klubów transferów:

– „Nie możemy strzelać goli, bo nie mamy napastników”. To znaczy, że chce, by mu ich kupić? Jeśli cała filozofia ma polegać na kupowaniu, to nie potrzeba trenerów… – odparł na wątpliwości jednego z trenerów niegdyś znakomity szkoleniowiec.

Również Jurgen Klopp zauważył niegdyś, że wśród dziennikarzy i kibiców brakuje wiary w trening, a istnieje tylko magia transferów, które mają być lekiem na wszystkie problemy.

Pogoń po raz ostatni tak słaby start zanotowała w roku 2002, kiedy również dokonano rewolucji kadrowej. Drużynę wzmocniło kilkunastu nowych piłkarzy, kilku z nich również prezentowało solidny poziom, uznaną markę: Choto, Adżem, Pawlak, Chi Fon, Rodriguez, Saranovic, Sobczak. Rokowania były optymistyczne, a skończyło się jednak gigantyczną katastrofą, spadkiem i upadkiem klubu. ©℗ 

Wojciech PARADA

Fot. R. Pakieser

Komentarze

nowy trener
jeszcze przegrana ze śląskiem i lechia i nie będzie już tego trenera. a pan mroczek mowiac ze ma do niego pelne zaufanie pokazuje po raz kolejny ze na pilce sie nie zna.
2018-08-16 10:10:31
Victor
Wiele cennych uwag. Ale 1. nie zawsze wszystkie transfery od poczatku zadziałają z oczekiwaną skutecznościa 2. mieliśmy pecha z kontuzjami 3. ograniczanie kosztów czyli oddanie Rapu było kolosalnym błędem. 4. być może nowe transfery uratują nas od blamażu. ŻYCZĘ TEGO NAM WSZYSTKIM
2018-08-15 15:06:47
scorpio
Czyzby ? Najslabsi byli David Stec, Radosław Majewski i Zvonimir Kozulj ? a co zaprezentowali pozostali poza Delvem ktory zawsze gra na maxa ? Majewski akurat prezentuje sie lepiej od Fraczczaka czy innych nie potrafiacych pilki celnie podac po ziemi !!! grajacych na stojaca albo strzelajacych fochy i faule jak Drygas po wejsciu z lawki . Niestety jakosci i proesjonalizmu zero.
2018-08-15 15:05:50
kibic
Rozwiązać ten pseudo klubik, teren zaorać i sprzedać pod budownictwo mieszkaniowe.
2018-08-15 11:25:59

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
7
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Filharmonia w nowej odsłonie
Przeszedł Marsz Równości
Marynarz ponownie z koszulką
Poprzedni Następny
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy