wtorek, 25 września 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Na dywanik do komitetu PZPR

Piłka nożna. Na dywanik do komitetu PZPR

Piłka nożna. Na dywanik do komitetu PZPR
Data publikacji: 2018-08-13 18:34
Ostatnia aktualizacja: 2018-08-14 13:22
Wywietleń: 1495 343167

Piłkarze Pogoni Szczecin za nieco ponad miesiąc zmierzą się w 1/32 finału piłkarskiego Pucharu Polski z GKS Katowice, z którym w ubiegłym wieku toczyli wiele niezapomnianych pojedynków.

GKS Katowice swoje największe piłkarskie sukcesy święcił w drugiej połowie lat 80 i pierwszej lat 90 ubiegłego wieku. Wzajemne relacje z Pogonią były szczególnie pikantne w latach 80. Dostarczały wielkich emocji, ale w większości przypadków to Pogoń była górą.

Po raz pierwszy obie drużyny spotkały się w sezonie 1966/67. Sezon wcześniej Pogoń spadła do drugiej ligi, a GKS po raz pierwszy w historii awansował do ekstraklasy. W drugiej połowie lat 60 miał kilku niezłych piłkarzy, którzy gwarantowali średni, pierwszoligowy poziom.

– To nie była drużyna, ciesząca się na śląsku zbyt dużymi względami – ocenia Eugeniusz Ksol, który na przełomie lat 60 i 70 był trenerem Pogoni. – Grali na milicyjnym stadionie, skąd dopiero później przenieśli się na Bukową. To nie kojarzyło się zbyt dobrze. Ludzie ze śląska kibicowali innym drużynom- Górnikowi, Ruchowi, Polonii, Szombierkom.

Jednym z wyróżniających się piłkarzy GKS był Piotr Czaja, świetny bramkarz, który w reprezentacji debiutował na szczecińskim stadionie w meczu towarzyskim z Irakiem.

– To był bramkarz, któremu nie można było gola strzelić – przypomina Eugeniusz Ksol.

1005 minut bez straty gola

Szczeciński trener objął drużynę Pogoni w styczniu 1970 roku po Stefanie Żywotko i miał ją utrzymać w ekstraklasie. W trzeciej kolejce od końca szczecinianie podejmowali GKS z Czają w bramce, który właśnie śrubował rekord meczów bez strzelonej bramki. Ostatecznie zaliczył aż 1005 minut z rzędu bez straconej bramki na boiskach ekstraklasy.

Również szczecinianie nie potrafili pokonać Czai. Zremisowali bezbramkowo przez co zrównali się punktami z przedostatnią w tabli Odrą Opole. W dwóch ostatnich kolejkach musieli wygrać, uczynili to i z trudem utrzymali się w gronie najlepszych.

– GKS to był wtedy nie tylko Czaja – wspomina Andrzej Rynkiewicz, znajdujący się w szerokiej kadrze portowców. – Świetnym lewoskrzydłowym był Gerard Rother.

Rother, to była legenda GKS, jej kapitan i strzelec gola na słynnym Camp Nou w Barcelonie. GKS mierzył się ze słynną Barcą w rozgrywkach o puchar Miast Targowych.

Pamiętny mecz obie drużyny stoczyły w przedostatniej kolejce spotkań sezonu 1970/71. Pogoń rozgrywała świetny sezon, miała szanse na medalową lokatę, ale musiała wygrać z GKS, który zajmował ostatnie miejsce i urządzało go tylko zwycięstwo.

– Wtedy po raz pierwszy miałem do czynienia z Marianem Dziurowiczem – wspomina Eugeniusz Ksol. – To był jeszcze młody działacz piłkarski, który przyjechał do mnie do domu i obiecał dodatkową premię za brak zaangażowania. Oczywiście odmówiłem, ale sprawa w środowisku nabrała rozgłosu i zrobiło się gorąco.

Awantura pod szatnią

Pogoń do meczu z GKS przystąpiła zmobilizowana, ale do przerwy przegrywała 1:2. W przerwie w szatni portowców doszło do prawdziwej awantury. Pod drzwi dotarli również kibice, którzy piłkarzy nie chcieli wypuścić z szatni. Ostatecznie piłkarze wyszli na boisko i zagrali na tyle skutecznie, że wygrali 3:2.

– Co ja się wtedy strachu najadłem … – wspomina E. Ksol.

Na następny dzień Ksol z Lucjanem Kosobuckim dostali wezwanie do Komitetu Centralnego partii.

– Musieliśmy się tłumaczyć z całego zajścia – mówi E. Ksol. – Dobrze, że wygraliśmy.

Próba przekupstwa nie udała się, GKS został zdegradowany do drugiej ligi, a oba zespoły spotkały się ponownie w sezonie 1978/79. Pogoń u siebie wygrała aż 3:0, odnosząc najwyższe zwycięstwo w dotychczasowej historii wspólnych kontaktów. Nie pomogło to jednak portowcom w utrzymaniu się.

W sezonie 1980/81 szczecinianie awansowali do pierwszej ligi po dwóch latach gry na zapleczu ekstraklasy, ale właśnie w meczu z GKS mogli ten awans zaprzepaścić. Wiosną, gdy zaczynały się ważyć losy pierwszego miejsca, Pogoń podejmowała katowiczan i przegrała 0:1 po golu Stanisława Grzywaczewskiego.

Już wtedy w zespole GKS występowali tacy piłkarze, jak: Jan Furtok, Jerzy Wijas, czy Piotr Piekarczyk – ikony katowickiego klubu z lat 80 ubiegłego wieku.

Silna ręka Dziurowicza

Obie drużyny na boiskach ekstraklasy spotkały się ponownie w sezonie 1982/83. Już wtedy klubem z ul. Bukowej silną ręką rządził Marian Dziurowicz.

– To był człowiek oddany katowickiemu klubowi, zrobiłby dla niego wszystko – wspomina Dziurowicza Andrzej Rynkiewicz.

Rzeczywiście, kilka spotkań z udziałem Pogoni i GKS zostało zapamiętanych w sposób szczególny. W latach 80 GKS przegrywał z nami z kretesem i nic nie mógł na to poradzić. Pogoń wygrywała z GKS 6:0, 4:0, 7:2.

– Pamiętam te horrory – mówi po latach Piotr Piekarczyk, wtedy obrońca i kapitan GKS. – Wypatrywaliśmy ten wasz zabytkowy zegar i tylko odliczaliśmy końcowe minuty.

Pogoń w tych meczach strzelała gole głównie w drugich połowach. Szczególnie zapamiętany zostanie mecz zakończony wynikiem 7:2. Zarówno Pogoń, jak i GKS zaliczały się wiosną 1987 roku do czołowych drużyn. Nikt nie spodziewał się jednostronnego widowiska. Tak jednak się stało.

Trzy gole strzelił Kazimierz Sokołowski, a dwa Marek Leśniak. Wszyscy piłkarze Pogoni trafili do jedenastki kolejki. Zgodnie bowiem uznano, że zagrali futbol niemal magiczny, wybijając katowiczanom z głowy marzenia o korzystnym wyniku. ©℗

Wojciech PARADA

Fot. Marek Biczyk

Komentarze

Piłka Nożna
Eugeniusz Ksol wspomnieniem o Marianie Dziurowiczu wsadził rekę do mrowiska. Ile razy wyjeżdżali działacze MKS na Śląsk, do zawodników Górnika, Polonii z podobną propozycją. Historię rozgrywek trzeba zmienić bo wiele spotkań było sfałszowanych, a jak do "pomocy" przystąpili sędziowie to my trenerzy nie wiedzieliśmy kto jest naszym przeciwnikiem.
2018-08-14 13:04:20
guciu
Leszek Piekarczyk przyszedł z Zbigniewem Stelmasiakiem i Jerzym Kopą trener z Lecha Poznań a Piotr Piekarczyk GKS Katowice i jego trener póżniej, przeciwko Benfice Lizbona piękne mecze w europejskich pucharach na początku lat 90.
2018-08-14 11:12:30
Piekarczyk
Piotra i Leszka łączy nazwisko, Piekarczyk :)
2018-08-14 08:30:02
Znawca
Leszek Piekarczyk to grał w Pogoni Panie redaktorze
2018-08-13 22:31:00
Fan
Czy to jest jakiś tekst z książki 70 historii na 70 -lecie Pogoni ??
2018-08-13 21:29:36
Polek
Pamiętam doskonale Piotra Piekarczyka, do dzisiaj, z resztą, trenera śląskich klubów. Leszek Piekarczyk nigdy w GKS-ie nie grał.Pełna ignorancja autora!
2018-08-13 21:28:49
:)
Do czyjej jedenastki kolejki? Chyba pana Parady. Wtedy jedenastki kolejki robił katowicki Sport. I tam było 10 piłkarzy Pogoni plus niejaki Kudyba z Motoru ktory strzelił dwa gole chyba Lechowi
2018-08-13 19:06:22

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
7
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Filharmonia w nowej odsłonie
Przeszedł Marsz Równości
Marynarz ponownie z koszulką
Poprzedni Następny
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy