Poniedziałek, 16 marca 2026 r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Po przespanej pierwszej połowie, Grosicki poprowadził Portowców do zwycięstwa [GALERIA, FILM] (akt. 1)

Data publikacji: 16 marca 2026 r. 21:55
Ostatnia aktualizacja: 16 marca 2026 r. 23:17
Piłka nożna. Po przespanej pierwszej połowie, Grosicki poprowadził Portowców do zwycięstwa
Fot. Stanisław Zyblewski  

Po bardzo słabej grze w pierwszej połowie i samobójczym golu rumuńskiego bramkarza Portowców, po trzech zmianach w 59. minucie, strzelec dwóch goli Jose Pozo oraz rekonwalescent Kamil Grosicki i spółka, w ostatnich sekundach odwrócili losy pojedynku z Koroną.

REKLAMA

Piłkarska PKO BP Ekstraklasa: Pogoń Szczecin - Korona Kielce 2:1 (0:1); 0:1 Valentin Cojocaru (24 samobójcza), 1:1 Jose Pozo (68), 2:1 Jose Pozo (90+7).

Pogoń: Valentin Cojocaru - Danijel Loncar (72 Leonardo Koutris), Dimitris Keramitsis, Attila Szalai, Leo Borges - Jan Biegański (59 Jose Pozo), Fredrik Ulvestad - Mads Agger (87 Natan Ława), Sam Greenwood (59 Kamil Grosicki), Paul Mukairu - Karol Angielski (59 Filip Cuić)

Korona: Xavier Dziekoński - Wiktor Długosz, Slobodan Rubeżić, Kostas Sotiriou, Pau Resta, Marcel Pięczek - Simon Gustafson (73 Stjepan Davidović), Martin Remacle (58 Nono), Tamar Svetlin - Mariusz Stępiński, Dawid Błanik (58 Antonin)

Żółta kartka: Sotiriou. Sędziował dość nieporadnie Damian Kos z Gdańska. Widzów: 13 491.

Szczecinianie rozpoczęli mecz w defensywnym ustawieniu, z czwórką etatowych obrońców i dwoma cofniętymi pomocnikami, a grając dość zachowawczo, pierwszą groźną akcję przeprowadzili dopiero w 13. minucie, gdy po dalekim dośrodkowaniu Borgesa, Loncar strzelił z woleja w boczną siatkę. Katastrofę mieliśmy zaś w 24. minucie, gdy po centrze Długosza piłka odbiła się od Szalaia, a Cojocaru - choć nikt go nie atakował - zmierzającą na korner futbolówkę, wbił do własnej bramki, więc można mówić o sporym błędzie i kuriozalnym golu. Trzy minuty później mogło być 0:2, bo w zamieszaniu z kilku metrów strzelał Sotiriou, lecz szczeciński golkiper tym razem spisał się świetnie, wybijając piłkę na korner. W 34. minucie indywidualną akcję przeprowadził Mukairu, ale strzelił tuż obok słupka. W końcówce pierwszej połowy dwukrotnie dobre pozycje wypracował sobie dość aktywny Agger, ale za każdym razem strzelał zbyt lekko i Dziekoński bez wysiłku łapał piłkę.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Portowców i już na samym początku Szczecinianie reklamowali zagranie ręką w polu karnym, ale sędzia podyktował jedynie rzut rożny, po którym zrobiło się spore zamieszanie; Kielczanie zablokowali główkę, a strzał Ulvestada też nie znalazł drogi do siatki. W 52. minucie po pressingu Pogoń przejęła piłkę, ale Agger strzelił minimalnie nad poprzeczką. Sześć minut później doszło do kluczowych wydarzeń, bo najpierw po centrze z rzutu wolnego, Stępiński z woleja posłał piłkę do szczecińskiej siatki (ale po analizie VAR-u gol nie został uznany z powodu spalonego), a następnie sztab szkoleniowy Granatowo-Bordowych dokonał trzech zmian, co spowodowało też korekty w ustawieniu; Pogoń zaczęła grać ofensywniej piątką graczy drugiej linii, wracający po kontuzji Grosicki trafił na skrzydło i nieco rozruszał Szczecinian, a Mukairu został przesunięty do środka pomocy. Gospodarze frontalnie zaatakowali, a trybuny zareagowały ogłuszającym dopingiem i na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać.

W 68. minucie, po akcji zapoczątkowanej przez Grosickiego i dośrodkowaniu, powstało zamieszanie na kieleckim przedpolu, a do piłki w okolicach linii pola karnego dopadł Pozo i bardzo mocnym strzałem doprowadził do wyrównania. Już po dwóch minutach goście mogli odzyskać prowadzenie, bo po strzale z bardzo ostrego kąta Długosza, Cojocaru dość nerwowo interweniował, a potem w czterominutowych odstępach dwukrotnie groźnie strzelał Davidović (najpierw tuż obok, a następnie udanie interweniował golkiper). Kielczanie przez niemal cały mecz grali na czas, a w końcówce notorycznie „kradli" kolejne minuty i zostali praktycznie zamknięci we własnym polu karnym. W 82. minucie po podaniu Pozo, Dziekoński obronił strzał Grosickiego. Pięć minut później zablokowana została efektowna przewrotka Cuicia, a dobitka Grosickiego poszybowała nad poprzeczką.

Arbiter doliczył sześć minut, a podczas nich gospodarze zamknęli rywali w hokejowym zamku i bliski zwycięskiego trafienia był Cuić, lecz główkował nad poprzeczką. W jeszcze jednej doliczonej, już siódmej dodatkowej minucie drugiej połowy, strzał z bliska Szalaia z linii bramkowej wybili do spółki bramkarz z obrońcą, ale piłka trafiła do Pozo, który wędrował z nią w polu karnym, po czym uderzył w tzw. długi róg zdobywając zwycięską bramkę. Sędzia czekał jeszcze chwilę na sygnał VAR-u, po czym uznał gola i nie wznawiając już gry, zakończył zawody.

W Pogoni udanie zadebiutował zaledwie 16-letni Natan Ława, syn obecnego na trybunach byłego Portowca Bartosza Ławy, który przez dziesięć minut (trzy podstawowego czasu i siedem doliczonych) zrobił więcej (m.in. dwa dobre dośrodkowania) niż grający blisko godzinę Greenwood, który miał być teoretycznie objawieniem Ekstraklasy, a tymczasem nie radził sobie nawet z centrami z kornerów...

(mij)

Szczegółowe opracowanie, z wypowiedziami, statystykami i licznymi ciekawostkami - w środowym „Kurierze Szczecińskim” oraz w e-wydaniu.

REKLAMA

Komentarze

carpe diem
2026-03-16 22:41:09
Nie wiem, co się wydarzyło w szatni Pogoni po kompromitacji w Częstochowie , może Alex i Thomas krzyczeli i "rzucali ku**mi", ale dzisiaj widziałem po raz pierwszy drużynę, która grała na maksa i „gryzła trawę”. Świetna 2 połowa. Najlepsza w tym sezonie. No i profesor Pozo. Grał tylko 30 minut i dlatego był precyzyjny, a ŚP. Marian bił brawo z góry. Doping pomógł. Dzisiaj nie było przypadkowych kibiców. Wyróżnili się Szalai i Ulvestad (przebiegł 13,5 km). Brawo.
Aby odpowiedzieć na komentarz, musisz być zalogowany.
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA