18-letni Marcin Listkowski uchodzi w Pogoni za jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy. 10 lutego skończył 18 lat, podpisał 5-letni profesjonalny kontrakt, ale wiosna w jego wykonaniu nie jest udana.
Piłkarz borykał się co prawda z kontuzjami, ale od trenera Michniewicza otrzymuje wiele szans i jak na razie średnio je wykorzystuje.
- Chciałbym od Marcina wymagać coraz więcej – mówi Czesław Michniewicz. - Oczekuję goli, albo przynajmniej asyst. Musi zacząć pomagać zespołowi konkretnymi działaniami.
Listkowski wiosną nie ma na koncie ani gola, ani asysty. Mało tego, żadnego gola nie strzelił w całym sezonie, a rozegrał aż 23 mecze w ekstraklasie i 3 w drużynie rezerw. Łącznie to ponad 1000 minut bez bramki.
- Marcin w ciągu roku zmężniał, jest silniejszy i powinien być pod bramką przeciwnika bardziej przebojowy – ocenia szkoleniowiec.
Listkowski po raz ostatni bramkę w oficjalnym meczu dorosłych drużyn zdobył 8 marca ubiegłego roku. Było to w meczu drużyny rezerw Pogoni z Astrą Ustronie Morskie. Od tamtej pory zagrał w 36 spotkaniach i przebywał na boisku ponad 1600 minut.
- To wciąż młody i rozwojowy chłopak, ale musi wiedzieć, że funkcjonuje w drużynie i wiecznie kredytu zaufania mieć nie będzie – ocenia trener.
Marcin Listkowski po raz pierwszy w wyjściowym składzie w drużynie ekstraklasy zagrał 2 października ubiegłego roku w spotkaniu z Ruchem Chorzów. Występ zgodnie uznano za bardzo obiecujący, zakończony jedyną dotąd asystą piłkarza na poziomie ekstraklasy.
Jesienią 17-letni wówczas piłkarz miał jeszcze wiele dobrych momentów, kilka otwierających podań, ale wyraźnie brakowało mu szczęścia. Jego koledzy z reprezentacji juniorów bywają bardziej skuteczni. Tak jest w przypadku Karola Świderskiego z Jagiellonii, czy Dawida Kownackiego z Lecha Poznań.
- Chcemy Marcinowi wysoko stawiać poprzeczkę, bo to bardzo utalentowany chłopak – twierdzi Czesław Michniewicz. - Jesteśmy w ważnym momencie sezonu i liczymy na jego wsparcie.
Marcin Listkowski niedzielny mecz z Zagłębiem Lubin rozpocznie prawdopodobnie na ławce rezerwowych. Wiele wskazuje na to, że wejdzie na boisko w trakcie gry. W ciągu roku stał się ważną postacią w zespole, ale musi poczynić kolejny krok i być bardziej skuteczny. ©℗ (par)
Fot. R. Pakieser