Pogoń Szczecin zremisowała z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza 1:1 w pierwszym meczu piłkarskiej wiosny na własnym stadionie. Portowcy, szczególnie w drugiej połowie, zaprezentowali żenujący poziom, a strzelcem wyrównującego gola dla Bruk-Betu był Rafał Kurzawa. Kibice Pogoni po strzeleniu gola przez Kurzawę, co rzadko się zdarza, skandowali nazwisko piłkarza, który pognębił ich zespół. Przez poprzednie 4,5 roku grał on dla Dumy Pomorza, a przed obecnym sezonem klub pożegnał się z nim bez żalu, nie przedłużając umowy.
- Chyba jest satysfakcja z takiego występu i gola, jeśli pana obecna drużyna walczy o utrzymanie w lidze?
- Nie do końca jesteśmy usatysfakcjonowani, bo przyjechaliśmy do Szczecina po 3 punkty, gdyż wiadomo w jakiej jesteśmy sytuacji. Ale jeśli gonisz wynik na ciężkim terenie w Szczecinie, to z tego punktu możemy być częściowo zadowoleni. W drugiej połowie graliśmy dobrze, stwarzaliśmy sytuacje, ale brakowało tego wepchnięcia piłki do siatki.
- Gdy piłkarz wraca na mecz do byłego klubu często się mówi, że ma coś do udowodnienia. W pana przypadku było podobnie?
- Ja tak do tego nie podchodzę, teraz jestem piłkarzem Bruk-Betu i chcę dawać klubowi jak najwięcej i wygrywać mecze. Czasami tak się układa, że gdy wracasz na stadion poprzedniego klubu, to strzelasz gola i to mi się udało, co dało nam punkt, a Pogoni odebrało dwa.
- W Szczecinie czuł się pan dobrze, zadomowił pod względem prywatnym, drużynie dawał sporo pod względem sportowym, więc chyba mógł liczyć na przedłużenie umowy?
- Tak było. Żona i dzieci czuły się tutaj bardzo dobrze, ale wiemy jak to się potoczyło i jestem w Niecieczy. Po strzeleniu gola słyszałem jak kibice Pogoni skandowali moje nazwisko, czego się nie spodziewałem. Dlatego chciałbym im podziękować i życzyć wszystkiego co najlepsze.
- Gdy po poprzednim sezonie pojawiały się głosy niektórych dziennikarzy i kibiców, że Kurzawa blokuje miejsce młodszym piłkarzom i będzie lepiej jak odejdzie, to zgadzał się pan z takimi opiniami?
- Hmm… grałem do końca rundy wiosennej poprzedniego sezonu, trener Robert Kolendowicz mi ufał. Myślę, że na boisku prezentowałem się nieźle. Władze klubu podjęły jednak decyzję o nieprzedłużaniu umowy i tyle co mogę powiedzieć.
- Trener Termaliki Marcin Brosz chyba przyjął pana z otwartymi rękami?
- To prawda, że znamy się z trenerem Broszem z dawnych lat, ze wspólnej pracy w Zabrzu. Po rozmowie z nim uznałem, że to będzie dobry krok. W moich poprzednich klubach, również w Pogoni, było tak, że początek nie był zbyt dobry, ale liczę, że w Bruk- Becie już teraz z meczu na mecz będzie coraz lepiej.
- Co pan myśli o Pogoni, patrząc na ligową tabelę, a w niedzielnym meczu bezpośrednio na drużynę z boiska. Może spaść w ligi?
- Tabela jest bardzo spłaszczona. Na tym etapie rozgrywek nie można jeszcze mówić, kto spadnie. Trzeba iść mecz po meczu i za kilka kolejek może będzie wiadomo coś więcej.
- Poprzedni sezon Pogoń skończyła na czwartym miejscu, a teraz walczy o utrzymanie, więc w złą stronę to idzie z nowym właścicielem.
- Nie chcę się wypowiadać na ten temat. Mogę tylko powiedzieć, że w drużynie jest wielu nowych zawodników, proces budowy trwa i myślę, że to za chwilę zaskoczy.
- Dziękujemy za rozmowę.
Jerzy Chwałek