Gdy grają i strzelają gole dla Pogoni są idolami kibiców, szczególnie ci wybijający się ponad przeciętność. Później przechodzą na piłkarską emeryturę i ich losy układają się różnie. By budować tożsamość klubu niezwykle ważne jest, żeby pamiętać o tych żyjących, jak również tych, co odeszli od nas.
Dzień Zaduszny (2 listopada) jest szczególną okazją, by o nich pamiętać. Sylwetkę jednego z piłkarzy Pogoni Szczecin, który na trwałe zapisał się w jej historii przypominamy nie bez powodu. Marek Ostrowski - bo o nim mowa - ma najwięcej występów w reprezentacji Polski z piłkarzy Pogoni. W Biało-Czerwonych barwach zagrał 33 mecze będąc zawodnikiem „Dumy Pomorza”, czyli więcej niż Kamil Grosicki czy Henryk Wawrowski. Wystąpił w finałach mistrzostw świata w 1986 r. Nie tak dawno doczekał się upamiętnienia swojej osoby, gdyż stadion w rodzinnym Skrwilnie, niedaleko Płocka, otrzymał imię Marka Ostrowskiego.
Skromny chłopak z piękną karierą
Pogoń na tych uroczystościach reprezentował ten, który ściągał Marka do szczecińskiego klubu, ówczesny kierownik sekcji Andrzej Rynkiewicz.
- Pamiętam jakby to było całkiem niedawno, a nie prawie pół wieku temu – mówi „Kurierowi” A. Rynkiewicz. - Gdy awansowaliśmy w 1981 roku do Ekstraklasy (wówczas I liga - red.), trener Jerzy Kopa powiedział, że jeśli chcemy coś w niej osiągnięć, to musimy mieć gwiazdę w drużynie, a najlepiej dwie. Tą pierwszą miał być Adam Kensy, a drugą właśnie Ostrowski. Kensy zamieszany był wówczas w aferę razem ze Zbigniewem Bońkiem, za handlowanie meczami. No i ja przesiadywałem ciągle w Warszawie i drążyłem temat w Wydziale Dyscypliny, aż w końcu skrócono mu karę. Co do Ostrowskiego, to pojechałem na mecz Zawiszy z jego udziałem i po powrocie powiedziałem Kopie, że nie zastanawiałbym się ani chwili, żeby go brać. Później pojechałem do Płocka - pamiętam dobrze, bo to był stan wojenny - i tam poznałem Marka i jego żonę Hanię. On był cichym, spokojnym i skromnym człowiekiem. Dopiero po tamtym spotkaniu dowiedziałem się, że chciał go również Widzew, który mógł dać mu każde pieniądze. Jednak wkrótce po naszym spotkaniu Marek przyjechał do Szczecina i tak się to zaczęło.
Lojalny i prawy człowiek
Ostrowski grający wówczas na lewej obronie, nie od razu miał miejsce w składzie, bo była to silna drużyna, lider tabeli po rundzie jesiennej w sezonie 1981/82. Mógł grać też w pomocy, ale na początku pobytu w Pogoni miał silna konkurencję - wspomniany Kensy, doświadczony Zenon Kasztelan, a także Leszek Wolski i Marek Włoch. „Ostry” zadebiutował w meczu z Bałtykiem Gdynia 6 marca 1982 roku, wychodząc w podstawowym składzie, a został zmieniony pod koniec przez Wolskiego.
– Jakim człowiekiem był Marek? Mogę go stawiać jako wzór dla innych – mówi Rynkiewicz. - Był super lojalnym zawodnikiem wobec pracodawcy, czyli Pogoni, a także kolegów i bardzo prawym człowiekiem. W sezonie 1986/87 walczyliśmy o mistrzostwo Polski. Kilka kolejek przed końcem graliśmy z Legią. Marek przyszedł do mnie i powiedział, że samochód z warszawską rejestracją stoi na osiedlu Reda, gdzie mieszkało kilku piłkarzy Pogoni. Mnie to nie zdziwiło – kontynuuje Rynkiewicz. - Już wcześniej wiedziałem, że Legia robi podchody, gdy pojechałem odebrać Marka Leśniaka z reprezentacji, a Legia była u niego już wcześniej. „Leśny” okazał się lojalny i strzelił w tym meczu dwie decydujące bramki.
Mecz miał wiele podtekstów i dziwny przebieg, ale Pogoń wygrała 4:3, co pomogło jej zdobyć wicemistrzostwo Polski, a zachowanie Ostrowskiego zapadło Rynkiewiczowi w pamięć.
- W czasie całej kariery w Pogoni Marek był sumienny i lojalny. Nie chodził, nie marudził, że chce podwyżki, czy coś innego. To co było podpisane między pracodawcą a nim zawsze respektował, a swoją robotę na boisku wykonywał bardzo rzetelnie – dodaje.
Ta rzetelność w połączeniu z umiejętnościami doprowadziła go do reprezentacji Polski. Zadebiutował w niej i cztery mecze rozegrał jako piłkarz Zawiszy. Pozostałe 33 mecze w kadrze rozgrywał jako piłkarz „Dumy Pomorza”. Ukoronowaniem kariery reprezentacyjnej był występ na mistrzostwach świata w 1986 roku, podczas których zagrał we wszystkich czterech meczach w pełnym wymiarze czasowym.
Marek Ostrowski zmarł przedwcześnie w 2017 roku, na chorobę serca.
Liczące ok. 5 tys. mieszkańców Skrwilno, uhonorowało najbardziej znanego urodzonego tam sportowca w godny sposób, nazywając jego imieniem nowy stadion. Oprócz Rynkiewicza, Pogoń reprezentowana była przez drużynę oldbojów, która rozegrała mecz z miejscowym zespołem.
...