Wtorek 18 stycznia 2022r. 
REKLAMA

Ksiądz Henryk Marszałek: Życie to sportowe zawody...

Data publikacji: 2020-01-01 23:53
Ostatnia aktualizacja: 2020-01-07 07:32
Ksiądz Henryk Marszałek: Życie to sportowe zawody...
 

Rozmowa z księdzem Henrykiem Marszałkiem, byłym opiekunem duchowym piłkarzy Pogoni

Ksiądz Henryk Marszałek obecnie jest proboszczem w Mostach, a wcześniej, gdy pełnił posługę w Szczecinie, często można go było spotkać na piłkarskich meczach Pogoni czy Odry. Pracując w parafii w miejscowości Trzechel, zaczął pomagać piłkarzom pobliskiego Orła Łożnica i tak mu się ta rola spodobała, że przez blisko cztery lata opiekował się portowcami jako ich duszpasterz, więc dołożył swoją cegiełkę do powrotu Pogoni do ekstraklasy. W okresie świąteczno-noworocznym postanowiliśmy porozmawiać z nim o sporcie i religii.

- Jak czuł się ksiądz w roli kapelana Pogoni?

- Formalnie nie pełniłem takiej roli, bo do tego potrzebna była nominacja arcybiskupa, więc można powiedzieć, że byłem takim kapelanem-samozwańcem, a naprawdę to byłem opiekunem duchowym piłkarzy i czułem, że byłem im potrzebny, co sprawiało mi satysfakcję. Byłem z Pogonią, gdy trener Bogusław Baniak wprowadzał portowców do ekstraklasy, a później bardziej poznałem sportowe brazylijskie klimaty. Często panuje przekonanie, że piłkarz, to człowiek prosty, bez wyższych celów w życiu, myślący głównie o pieniądzach, ale prawda jest całkiem inna i gdy bliżej poznałem zawodników, to zmuszony zostałem zaprotestować przeciwko takim twierdzeniom. Piłkarze są z reguły młodzi, bardzo zaabsorbowani karierą, ale zazwyczaj bywają wrażliwi, mają potrzeby duchowe i potrzebują wsparcia w tej materii. Mają różne wątpliwości i rozterki, a zauważyłem, że najczęściej wtedy, gdy dłużej przesiadują na ławce rezerwowych. Wtedy piłka nożna staje się dla nich szkołą życia i pokory. Rola sportowca wiąże się z krótszymi lub dłuższymi rozjazdami i nieobecnością w domu, więc próbowałem im też doradzać, jak wywiązywać się w takich warunkach z roli męża, czy ojca i jak wychowywać dzieci.

- Jak u piłkarzy wygląda sprawa praktyk religijnych?

- Wielu zawodników podchodzi do tych spraw bardzo poważnie i na msze święte chodzi nie tylko w niedziele i uroczystości. W szczecińskiej katedrze czasami spotykałem zawodników nawet w dni powszednie. Pamiętam takie zdarzenie, że którejś niedzieli zaaranżowałem wieczorem towarzyskie spotkanie całego zespołu, a kilku zawodników poprosiło o późniejsze rozpoczęcie imprezy, bo na wieczór zaplanowali... wizytę w kościele. Piłkarzom, i to tak znanym jak Olgierd Moskalewicz, Radosław Majdan, Kamil Grosicki czy Piotr Celeban, udzielałem też sakramentów świętych. Były to sakramenty małżeństwa, a później w ich konsekwencji chrzty. Zawodnicy także się spowiadali i to nie zawsze w konfesjonale, czasem w formie pouczającej rozmowy.

- Prosimy powiedzieć parę słów o swoich sportowych zainteresowaniach.

- Zaczęło się oczywiście od piłki nożnej, ale nie był to sport kwalifikowany, lecz jedynie szkolny i amatorski. Lubiłem też sędziować w towarzyskich rozgrywkach. W pewnym momencie myślałem też o roli arbitra związkowego i wypełniłem stosowną ankietę, ale było w niej pytanie o dyspozycyjność w soboty i niedziele, więc w tym momencie czar prysnął... Okazjonalne kopanie piłki skończyło się wraz z kontuzją łękotki i pozostało mi najczęściej kibicowanie z fotela podczas telewizyjnych transmisji. Oprócz futbolu lubię wszystkie gry zespołowe, a szczególnie siatkówkę, a kibicuję także narciarskim zmaganiom, a zwłaszcza skokom.

- Czy w Piśmie Świętym można znaleźć sportowe motywy?

- Sport jest ważnym elementem naszego życia, więc jest obecny także w Biblii, a chyba najobszerniej w listach Świętego Pawła. Czasami używa on obrazowych porównań i można przeczytać, że życie to zawody sportowe. Ważne, by w dobrych zmaganiach wystąpić, bieg ukończyć oraz odebrać nagrodę, jaką będzie życie wieczne.

- Jakie noworoczne życzenia chciałby ksiądz złożyć naszym Czytelnikom, a szczególnie sportowcom i kibicom?

- Wszystkim czytającym „Kurier Szczeciński" oraz kibicom i sportowcom, ale także trenerom, sędziom i działaczom nad Odrą i Bałtykiem, życzę ciągłego zwyciężania dobra nad złem, opieki Bożej Opatrzności oraz żebyśmy trafili do nieba. Mam też takie dwa kibicowskie serdeczne życzenia, by na Twardowskiego jak najszybciej powstał nowoczesny stadion, a Pogoń Szczecin po raz pierwszy w historii została piłkarskim mistrzem Polski.

- Dziękujemy za rozmowę. ©℗ (mij)

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Potr
2020-01-07 04:03:30
tu widac dwulicowosc jak ktos slawny to ksiadz pomaga a jak komus rozwalono zycie to mu ksiadz mowi o koniecznosci nawrocenia - gdyby to bylo sredniowiecze to by zakazano sportu....
Świdwin
2020-01-06 16:28:20
Ksiądz Henryk to prawdziwy duszpasterz, zawsze ma czas dla innych, kocha i czuje sport. Co roku spotykamy się w Świdwinie na Memoriale Stefana Moskalewicza. Tylko ktoś, kto go nie zna, może o nim źle pisać...
kibic
2020-01-04 20:33:10
to naprawde świetny Ksiądz ze sportowym zacieciem, a to co pisze cap kościelny to żenada. Myślę, że Ksiądz Heniu nie tylko siE nie obrazi ale jeszcze pomodla sie za tego Capa
Cap kościelny
2020-01-04 11:57:37
"..próbowałem im też doradzać, jak wywiązywać się w takich warunkach z roli męża, czy ojca i jak wychowywać dzieci." Obłudny "doradca-teoretyk!!!"

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA