środa, 18 lipca 2018.
Strona główna > Sport > Kolarstwo. O dziesiątej idę spać (ROZMOWA)

Kolarstwo. O dziesiątej idę spać (ROZMOWA)

Kolarstwo. O dziesiątej idę spać (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-01-05 14:52
Ostatnia aktualizacja: 2017-01-05 14:53
Wywietleń: 1449 195925

Rozmowa z Mateuszem Miłkiem, zawodnikiem Grupy Kolarskiej Piast Szczecin

W Plebiscycie Sportowym naszej redakcji Odkryciem Roku uznano Mateusza Miłka, młodego kolarza GK Piast Szczecin, który już niedługo, bo 26 stycznia, będzie obchodził swoje 19. urodziny.

- Które z ubiegłorocznych osiągnięć uważasz za swój największy sukces?

- Najwyżej cenią czwarte miejsce w sprincie indywidualnym, wywalczone podczas torowych mistrzostw świata juniorów rozgrywanych w Szwajcarii. Czuję też jednak trochę niedosytu, bo do medalu zabrakło niewiele. W pierwszym wyścigu o brązowy medal Kanadyjczyk Stefan Ritter wyprzedził mnie dosłownie o milimetry i sędziowie musieli oglądać zdjęcia, by dopiero na ich podstawie wyłonić zwycięzcę. Dobrym wynikiem na szwajcarskich mistrzostwach było też piąte miejsce w keirinie, czyli wyścigu za motorem.

- Na medalowe lokaty też jednak nadszedł czas w 2016 roku...

- Cenny medal zdobyłem podczas młodzieżowych mistrzostwa Europy rozgrywanych na torze we Włoszech, a krążek ten wywalczony w sprincie indywidualnym był koloru srebrnego. Po dość wyrównanej walce o złoto, nieco lepszym okazał się czeski kolarz Martin Ćechman. Moje srebro było podwójne, bo wicemistrzostwo w sprincie drużynowym wywalczył tam także polski zespół, a wśród czwórki reprezentacyjnych zawodników, oprócz mnie był jeszcze między innymi mój kolega klubowy Dawid Jankowski. Walka z Rosjanami o główną nagrodę była zacięta, a czasowa różnica nie przekraczała sekundy.

- A jakie były osiągnięcia na polskich torach?

- W zakończonym niedawno roku wystartowałem już seniorach i w rywalizacji Elity z drużyną klubowych sprinterów zostałem wicemistrzem kraju. Rywalizowałem jednak głównie w młodzieżowych mistrzostwach Polski i tam wywalczyłem złoto w keirinie oraz w drużynie sprinterów, a w sprincie indywidualnym zostałem wicemistrzem Polski.

- Jak rozpoczęła się kolarska przygoda?

- Trochę przypadkowo w rodzinnych Dobrzanach poszedłem z kolegami do miejscowego klubu Zorza, a miałem wtedy 11 lat. Były to początki, a nie wiedziałem jeszcze, czy będę jeździł na torze, po szosie, czy w górach. Moim pierwszym trenerem był Jan Kusztykiewicz. Później przeniosłem się do BoGo Szczecin, a stamtąd do Piasta, w którym trenuję do dziś. Tak na poważnie kolarstwem zajmuję się jednak dopiero od czterech lat.

- Trudno nam się było w poniedziałek dodzwonić...

- Nie odbierałem telefonu, bo byłem za kółkiem w długiej samochodowej podróży z podstargardzkiego Sulina do Żyrardowa, gdzie uczęszczam do Szkoły Mistrzostwa Sportowego, a ferie niestety, właśnie się skończyły.

- Szybko dorobiłeś się prawa jazdy.

- Zdałem egzamin już w kwietniu ubiegłego roku i to bez problemów, bo zarówno testy, jak i jazdę za pierwszym podejściem.

- Jak wygląda twój przeciętny szkolno-treningowy dzień w Żyrardowie?

- Wstaję o siódmej rano i po śniadaniu o godzinie 7.40 zaczynam lekcje, by o wpół do jedenastej rozpocząć 2,5-godzinny trening. Druga tura lekcji rozpoczyna się o godzinie 13.40, a trzy godziny później mam kolejny trening. Po kolacji około godziny 19 mam czas na naukę własną, a najpóźniej o godzinie 22 idę spać, bo po tak wyczerpującym dziennym reżimie, nie mam już siły na nic więcej.

- Często odwiedzasz Szczecin?

- Obecnie naprawdę sporadycznie, choć wcześniej przez dwa lata mieszkałem w Internacie Zespołu Szkół Towarzystw Salezjańskich przy ulicy Ku Słońcu. Częściej niż w stolicy województwa bywam zaś w Dobrzanach, Stargardzie i Sulinie. W grodzie Gryfa byłem jednak ostatnio, bo tam właśnie witałem Nowy Rok na Jasnych Błoniach imieniem Jana Pawła II, w towarzystwie swojej dziewczyny, Julity Jagodzińskiej, która zajmuje się tym samym sportem co ja w klubie Tarnovia Tarnowo Podgórne i jest reprezentantką Polski oraz medalistką mistrzostw Europy. Zabawa sylwestrowa była bardzo fajna, ale bez szaleństw, bo nie mogłem skusić się na alkohol, gdyż czekała mnie długa jazdy samochodem...

- Dziękujemy za rozmowę. ©℗

(mij)

 

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
20
na godz. 09:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Flis przypłynął do Szczecina
Zjazd Młodych Gwiazd 2018 i „Siedem życzeń”
Różankowe urodziny Szczecina
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy