Zakończył się sezon I ligi halowych piłkarzy, w którym Futsal Szczecin wywalczył 29 punktów i zajął 6. miejsce, co klubowi działacze uważają za dobry wynik...
- Biorąc pod uwagę warunki, w jakich startowaliśmy przed sezonem, to postawę drużyny oceniam bardzo pozytywnie, bo szóste miejsce to dobry wynik - mówi Roman Smirnov, trener Futsalu. - Celem minimum było utrzymanie, a maksimum środek tabeli. Prawie do samego końca walczyliśmy nawet o piąte miejsce, ale problemy kadrowe nie pozwoliły nam na więcej.
Stosunkowo dobrze Szczecinianie prezentowali się na wyjazdach (bilans 4-4-3), a w rundzie rewanżowej przegrali tylko jeden mecz w delegacji, z wiceliderem Jagiellonią Białystok (2:8).
- Mając często okrojony skład na wyjeździe, zdecydowaliśmy się na model gry z bramkarzem, który wysoko wychodził do gry - mówi o taktyce R. Smirnov. - Pozwoliło to nam długo być przy piłce i bardziej kontrolować mecz. Do tego dobrze graliśmy w obronie.
W minionym sezonie Futsal był drużyną nieprzewidywalną. Potrafił wygrać mecz, gdy nie był faworytem (wyjazdowa wygrana z RD Chojnice 2:1), a z teoretycznie słabszymi przeciwnikami tracił punkty (domowa porażka z outsiderem TAF-em Toruń 1:2).
- Najgorszy mecz zagraliśmy u siebie z BAF-em Bonito Białystok, przegrywając 1:6, gdy przeciwnikowi wychodziło wszystko, a ich bramkarz miał tak zwany dzień konia - wspomina R. Smirnov. - Przed meczem nasza motywacja była dobra, ale trochę zlekceważyliśmy przeciwnika, który był niżej od nas w tabeli. Swoim zachowaniem również nie pomogłem zespołowi, czego mam tego świadomość, ale czasami emocje biorą górę. Takie mecze się zdarzają i był to wypadek przy pracy. Bardzo dobry mecz zagraliśmy u siebie z RD Chojnice, który przegraliśmy w końcówce 0:1, a zasłużyliśmy przynajmniej na remis. Dobre spotkanie mieliśmy również z Teamem Lębork, gdy mimo porażki 2:5 nie byliśmy zespołem gorszym, a mecz miał wysokie tempo i dużą ilość sytuacji bramkowych. W tych pojedynkach pokazaliśmy, że możemy rywalizować z trzecią i czwartą drużyną minionego sezonu na równym poziomie, a takie mecze dodają nam optymizmu.
Czy któryś ze szczecińskich zawodników poradziłby sobie w Ekstraklasie Futsalu i czy w przyszłym sezonie stać będzie naszą drużynę na włączenie się do walki o awans?
- Myślę, że Walerij Własowicz poradziłby sobie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym - mówi z przekonaniem R. Smirnov. - Dobrze gra jeden na jeden, może być na parkiecie przez 70-80 procent spotkania, ma dobry przegląd pola, technikę, dokładność podań i podejmuje dobre decyzje, więc wszystko jest na poziomie Ekstraklasy. Jeżeli chodzi o walkę o czołowe miejsca, to wszystko zależy od klubowego budżetu. Jeżeli uda się nam ustabilizować skład na przyszły sezon, to jesteśmy w stanie powalczyć o wyższe miejsce niż teraz.
Najlepszym strzelcem zespołu z 20 golami został Taras Woroniuk, o którym można napisać, że jest odkryciem zakończonego sezonu.
- On jest w takim wieku, że ciągle się rozwija i tylko lepiej może grać, ale trzeba pamiętać, że występuje na takiej pozycji, że po prostu musi strzelać bramki - mówi o swoim podopiecznym R. Smirnov.
Spotkania na parkiecie to nie tylko emocje i szybka gra, ale również piękne akcje. Szczególnie ładna była trzecia bramka strzelona w ostatniej kolejce AZS-owi UG Gdańsk, w której Futsal wygrał 5:3.
- Przeciwnik przegrywał, więc musiał podejść wyżej - opisuje akcję R. Smirnov. - My kilkoma podaniami wciągnęliśmy rywala na własną połowę, zrobiło się więcej miejsca i to wykorzystaliśmy.
Futsal to nie tylko Ukraińcy, ale również Polacy, którzy w wydatny sposób pomogli drużynie w spokojnym utrzymaniu się na zapleczu Ekstraklasy.
- Polacy są coraz lepsi i byli bardzo pomocni w tym sezonie - ocenia wkład naszych rodaków R. Smirnov. - Miejscowi gracze szybko łapią zasady, które obowiązują w futsalu i jeżeli będą dobrze wyglądali fizycznie, to będzie jeszcze lepiej. Czwórka ukraińska gra bardziej schematycznie, a polska bardziej agresywnie i ofensywnie. To są dwa różne style.
Dla zawodników i trenerów Futsalu to jeszcze nie koniec sezonu. Dopiero w czerwcu nastąpi przerwa od zajęć.
- Na treningach ćwiczymy systemy gry, wychodzenie spod pressingu i grę z wycofanym bramkarzem - zaznacza R. Smirnov. - W maju będziemy trenować raz w tygodniu. Głównie będzie to rozruch, zabawy i gierki z piłką, a później odpoczynek i w sierpniu rozpoczniemy przygotowania do nowego sezonu
Asystentem Smirnova w zakończonym sezonie był Grzegorz Frąckowiak, który pod nieobecność pierwszego trenera zastępował go na ławce rezerwowych, a Ukrainiec to docenia, uważając pomocnika za bardzo pozytywną osobą, z którą dobrze się współpracowało, bo mocno pomagała w codziennej pracy. ©℗
(PR)