Sobota, 24 października 2026 r. 
REKLAMA

Sącząc eliksir miłości w Operze na Zamku

Data publikacji: 24 października 2026 r. 11:05
Ostatnia aktualizacja: 24 października 2026 r. 11:05
Sącząc eliksir miłości w Operze na Zamku
Fot. Dariusz GORAJSKI  

Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza na „Napój miłosny” Gaetana Donizettiego – jedną z najpopularniejszych oper komicznych w historii. Spektakl w reżyserii Jitki Stokalskiej, pod batutą Agnieszki Nagórki, wraca w sobotę i w niedzielę.

REKLAMA

„Napój miłosny” to opowieść o ubogim, zakochanym Nemorinie, dumnej i niezależnej Adinie oraz przebiegłym szarlatanie Dulcamarze. Gdy na scenę wkracza „cudowny” eliksir – w rzeczywistości zwykłe czerwone wino – zaczyna się seria zabawnych nieporozumień i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Muzyka Donizettiego ma w sobie lekkość, wdzięk i niezwykłą melodyjność, ale pod pozornie beztroską komedią kryją się prawdziwe emocje. Dowcipne partie wokalne, pełne życia ansamble i liryczne arie nadają każdej postaci własny charakter. Najpiękniej słychać to w słynnej „Una furtiva lagrima” – przejmującej arii Nemorina, w której komediowa opowieść na chwilę ustępuje miejsca szczerej czułości. To właśnie połączenie humoru, finezji i wzruszenia sprawia, że „Napój miłosny” nie traci uroku.

Gaetano Donizetti skomponował „Napój miłosny” w rekordowo krótkim czasie – zaledwie w ciągu kilku tygodni. 12 maja 1832 roku w mediolańskim Teatro della Canobbiana opera odniosła wielki sukces. W pierwszym okresie wystawiania zagrano ją 33 razy, a w latach 1838-1848 była najczęściej granym dziełem operowym we Włoszech. Dziś pozostaje jednym z najważniejszych tytułów światowego repertuaru. Szczecińska inscenizacja przenosi widzów do umownej przestrzeni przypominającej sielską włoską prowincję lat 30. XX wieku. Scenografia, kostiumy i klimat epoki tworzą tło dla opowieści o miłości, nadziei i uczuciach, które potrafią zaskoczyć nawet tych, którzy najmniej się tego spodziewają. To spektakl pełen ciepłego humoru, wzruszeń i barwnych emocji.

Jitka Stokalska, reżyser, mówi: „Napój miłosny” to bardzo ciekawa opera. Będąc operą komiczną ucieka z granic opery buffa do stylu opery romantycznej. Jest czymś pomiędzy Rossinim a Verdim – tak piszą muzykolodzy. W inscenizacji starałam się pokazać kontrast: są sceny komiczne, ale i poetyckie, nawet dramatyczne. Bo główny bohater, Nemorino, oświadcza, że jeśli go Adina nie pokocha, to jest w stanie pójść do wojska i umrzeć z miłości do niej. Wraz ze scenografem zbudowałam operę właśnie na tych kontrastach. Przesunęliśmy historię do lat 30. na włoskiej wsi. Scenografia jest jednak pewną przestrzenią filozoficzną z podestem i jabłkami – symbolem miłości – na środku. I w tej przestrzeni pojawia się Dulcamara, który sporządza eliksir miłości, który nie tylko jest eliksirem miłości, ale potrafi wyleczyć różne choroby, zlikwidować kobiecie zmarszczki. I tak rozgrywa się historia cudownego napoju, który Dulcamara chce za wszelką cenę sprzedać. Przypomina mi to obecne reklamy na różne specyfiki, które „czynią cuda” i wielu Dulcamarów robiących wszystko, by nam »wetknąć«, co tylko mogą. Ten spektakl powinien i rozbawić, i wnieść trochę refleksji do naszego życia. Mam nadzieję, że tak będzie.

Terminy: sobota, g. 19; niedziela, g. 18.

(as)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA