Niedziela, 25 października 2026 r. 
REKLAMA

O krytyku przez duże „K”, choć nie zawsze bezkrytycznie

Data publikacji: 25 października 2026 r. 14:39
Ostatnia aktualizacja: 25 października 2026 r. 14:39
O krytyku przez duże „K”, choć nie zawsze bezkrytycznie
 

Leszek Szaruga, inaczej Aleksander Wirpsza. Albo: Aleksander Wirpsza, inaczej – Leszek Szaruga. Tak możemy mówić i pisać o zmarłym przed dwoma laty prozaiku, poecie, a także – dla wielu: przede wszystkim – krytyku literackim. I w obu wariantach nie popełnimy błędu. Naprawdę nazywał się bowiem właśnie Aleksander Wirpsza i był synem innego uznanego krytyka, poety Witolda Wirpszy (jednego z twórców życia kulturalnego Szczecina zaraz po drugiej wojnie światowej). Natomiast zapamiętany zostanie jednak prawdopodobnie pod pseudonimem Leszek Szaruga.

REKLAMA

To on jest głównym bohaterem 45. numeru Kwartalnika Literacko-Kulturalnego „eleWator”. Bohaterem, a zarazem patronem, jako że z redakcją pisma współpracował, m.in. redagując dział krytyki literackiej, i na jego łamach także publikował.

Kwartalnik „eleWator” przyzwyczaił czytelników, że jego monograficzne numery, poświęcone konkretnym tematom czy osobom, w bardzo szczegółowy i wielowymiarowy sposób dany temat czy postać, a w szczególności jej twórczość, analizują i prześwietlają. Nie inaczej jest i tym razem. Nie ma co oczekiwać bezkrytycznej – nomen omen – laurki czy peanów na cześć znakomitego skądinąd autora. Zamiast tego otrzymujemy złożony portret postaci intrygującej, niewolnej od słabości różnego rodzaju. Możemy poznać Szarugę jako człowieka i jako twórcę, przyjrzeć się jego życiu i dziełu. W najnowszym numerze „eleWatora” znajdziemy bowiem zarówno wspomnienia osób, które Szarugę znały, a także z nim współpracowały, jak również teksty analityczne dotyczące jego twórczości.

Pierwszą grupę tekstów, tych wspomnieniowych i będących wyrazem bardziej osobistego spojrzenia, otwiera obszerny Zamiast listu do L. autorstwa Artura Daniela Liskowackiego. Ponadto na łamach wspominają go Joanna Szwedowska (Szarug), Teresa Tomsia („Ciało myślące" w odsłonie muzycznej) czy Maria Jentys-Borelowska (Znałam go tylko przelotnie). Szczególnego, wręcz metafizycznego wyrazu nabrało Żebyś się nie znudził. Wspomnienie Aleksandra Wirpszy, napisane przez Wojciecha Zamysłowskiego, poety, dramaturga i muzyka, który zmarł w sierpniu tego roku w wieku zaledwie 31 lat…

Różne spojrzenia, odmienne perspektywy, odpryski pamięci połączone wspólnym mianownikiem, jakim był i jest Leszek Szaruga. Dzięki takim tekstom możemy sobie Szarugę przypomnieć, jeśli się z nim zetknęliśmy. A jeżeli nigdy nie mieliśmy okazji go poznać, to przynajmniej możemy spróbować, i spojrzeć na niego oczami osób, dla których w ten czy inny sposób był postacią znaczącą.

Szaruga jako twórca, a może bardziej jako nietuzinkowy człowiek, pojawia się w jak zwykle obszernych, pełnych wątków i szczegółów rozmowach przeprowadzonych przez Karola Samsela, którego rozmówcami są tutaj poeta Maciej Melecki (Nieufność konieczna) oraz Justyna Szlachta-Ignatowicz, polonistka, germanistka i glottodydaktyk z Uniwersytetu Warszawskiego (Po konsultacjach z nim zaraz szłam pisać…). Ta druga z rozmów skupia się na wspomnieniach bardziej osobistych, jako że Szaruga najpierw był promotorem pracy magisterskiej Szlachty-Ignatowicz, a za czasem ich relacje stały się niemal przyjacielskie.

Samsel odnosi się do twórczości Szarugi jeszcze raz – w odrębnym tekście Naturalny Janus. Leszek Szaruga z perspektywy badacza recepcji, a wnikliwej interpretacji dokonują Piotr Michałowski (Auto-meta-Szaruga w analizie synchronii) oraz Przemysław Koniuszy, skupiający się na poezji autorstwa bohatera numeru (Poetyckie wyrazy Leszka Szarugi). Także za pośrednictwem wierszy Anna Frajlich (Pamięci Leszka Szarugi) i Agata López Kornacka (ewentualnie nieco dłużej) żegnają w „eleWatorze” twórcę, w którego życiu poezja zajmowała poczesne miejsce.

I także ona, choć już niezwiązana z Szarugą, wypełnia jedną ze stałych rubryk pisma. Tak więc w lipcowo-wrześniowym numerze znajdziemy poetyckie utwory Pawła Partyki, Anny Dwojnych i Justyny Kasprzyk oraz otwierający numer wiersz Adama Lizakowskiego. Jest też proza, a mianowicie oryginalny formalnie tekst Wszystkie drogi prowadzą na ulicę (Cztery pożary i czułość).
W odsłonie pisma skupionej na postaci znakomitego krytyka nie mogło zabraknąć części poświęconej krytyce literackiej i faktycznie jest tu ona rozbudowana.

Uwagę zwraca obszerny, monumentalny wręcz, kolejny tekst Tadeusza Hnata o muzyce elektronicznej Metalówa, alchemiczka i heksa Maria W Horn. Muzyka elektroniczna albo wieczna samotność dźwięków (3). Poprzednie teksty z serii opublikowane zostały na łamach „eleWatora” wcześniej.

W części poświęconej kinu Maciej Kowalski przybliża sylwetkę zmarłego pół wieku temu wybitnego włoskiego reżysera Luchino Viscontiego. Kolejną korespondencję z Hanoweru zapewnia Dariusz Muszer, a w dziale „ze szkicowników” otrzymujemy też tekst Artura Daniela Liskowackiego o wierszach Bogusława Kierca.

Numer zamykają, jak zawsze różnorodne i smakowite, stałe felietony – Grzegorza Strumyka, Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, Małgorzaty Południak, ADL-a, Pawła Nowakowskiego, Łukasza Krajnika i Joanny Mueller. Graficznie wzbogacają go natomiast – jak zwykle pełne ironii – komiksy Jarosława Kozłowskiego i Romana Gajewskiego oraz prace malarskie Stanisława Tomalaka.

Aleksander Wirpsza, który zapisał się na kartach rodzimej literatury i krytyki literackiej jako Leszek Szaruga, związany był przez lata z różnymi miastami: Warszawą, Berlinem, także Częstochową. I oczywiście ze Szczecinem.

Czy Szczecin był dla niego miastem najważniejszym? Nie wiem. Być może. Z całą jednak pewnością stanowił dla niego miejsce istotne, w którego kulturalne i akademickie życie się angażował, i na którym odcisnął swoje nieścieralne piętno. Dobrze więc, że redakcja „eleWatora” poświęciła mu jubileuszowy numer pisma, z którego mógłby być dumny. Choć – jako wytrawny krytyk – niewykluczone, że miałby swoje, z pewnością trafne i celne, uwagi. A jako człowiek nie lubiący przesadnego fetowania swojej osoby, może by się i obruszył, że tak i tyle o nim piszą.

Ale dla Czytelników z tego, że tak i tyle na pewno spora satysfakcja. ©℗

(klis)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA