Mezzosopranistka Weronika Włodarczyk z Akademii Sztuki w Szczecinie może się pochwalić fonograficznym debiutem. Zaśpiewała na albumie „Canzoniere", zawierającym muzykę do sonetów słynnego średniowiecznego włoskiego poety, Francesco Petrarki.
Za kompozycję całości odpowiedzialny jest Piotr Gryska. Album zawiera pieśni na mezzosopran, wiolonczelę i fortepian do słów wybranych sonetów w przekładzie Felicjana Faleńskiego. W opisie działa przeczytamy, że "prezentuje szeroki wachlarz silnie skontrastowanych odmian ekspresji, tworzących rodzaj pewnej sinusoidy emocjonalnej".
"Przede wszystkim jestem ogromnie szczęśliwa, ponieważ jest to pierwsza płyta, którą nagrałam! Jestem bardzo wdzięczna! Dodatkowo bardzo się cieszę, że kompozytor Piotr Gryska powierzył mi pierwsze wykonanie cyklu podczas światowego prawykonania w Berlinie 19 stycznia 2025 r. i polskiego prawykonania w Szczecinie 30 stycznia 2025 r.! Jeszcze raz dziękuję! Razem ze mną udział wzięli świetni artyści - Agnieszka Barańska - fortepian i Antoni Majewski - wiolonczela!", cieszyła się Weronika Włodarczyk w swoich mediach społecznościowych.
- Sonety były adresowane do ukochanej poety, Laury. Zależało nam na tym, aby uwypuklić ich ponadczasowość. Przecież miłość w średniowieczu była tematem tak samo ważnym, jak dzisiaj. To uniwersalne zagadnienie. Chcieliśmy, żeby współczesny odbiorca mógł poczuć te emocje. Dlatego tak ważna była dla mnie odpowiednia interpretacja. Zastosowaliśmy tu zabieg polegający na tym, że dialog mezzosopranu z wiolonczelą jest odbiciem dialogu poety z Laurą. Zakochany mężczyzna przemawia do kobiety, która udaje, że nie zwraca na niego uwagi... - opowiada "Kurierowi" mezzosopranistka. - Płyta dzieli się na dwie część przedzielone intermezzo. W pierwszej śpiewam po włosku, w drugiej - po polsku, w staropolszczyźnie, która brzmi pięknie. Na początku myślałam, że lepiej będzie śpiewało mi się po włosku, ale w trakcie nagrań okazało się, że po polsku też jest bardzo dobrze. Lubię obie wersje. Najważniejsza jest pieśń ósma, która jest pieśnią kulminacyjną. Jestem osobą emocjonalną, a ten utwór jest bardzo emocjonalny. To swoiste apogeum. Pieśń puentuje mój wykrzyk.
Artystka dodaje:
- Utwory są dostępne w serwisach streamingowych, ale polecam słuchanie ich na płycie, bo tam zachowana jest głębia dźwięku. Planujemy koncert w Szczecinie. Może nawet uda się zorganizować małą trasą koncertową. Na razie jest jednak za wcześnie, żeby mówić o szczegółach. Nie chcę zapeszać.
Weronika Włodarczyk, którą w Akademii Sztuki uczyła prof. Sylwia Burnicka-Kalischewska, ma za sobą występy na ważnych światowych scenach. W ub. roku zaprezentowała się publiczności w Carnegie Hall w Nowym Jorku. Do oceny studentka przedstawiła wyłącznie utwory polskich kompozytorów.
– Świadomie postawiłam na polski repertuar, przedstawiłam Moniuszkę, Szymanowskiego. Polska muzyka zawsze była mi bliska, w dzieciństwie występowałam w zespołach folklorystycznych. Cieszę się, że mogłam trochę polskiej kultury pokazać w Nowym Jorku. Cieszę się, że mogłam być jej emisariuszką - mówiła wtedy "Kurierowi". ©℗
Alan Sasinowski