piątek, 25 maja 2018.
Strona główna > Kultura > Krytyk uważny, krytyk pokorny

Krytyk uważny, krytyk pokorny

Krytyk uważny, krytyk pokorny
Data publikacji: 2015-07-23 11:15
Ostatnia aktualizacja: 2018-04-05 11:22
Wywietleń: 1205 4967
W „Stanie skupienia”, który ukazał się nakładem szczecińskiej oficyny FORMA, Janusz Drzewucki proponuje wizję krytyki literackiej nienadętej, sumiennej i wnikliwej. Choć jednocześnie trochę za mało podejrzliwej wobec pisarzy uznanych za mistrzów.

Drzewucki to wielokrotnie nagradzany weteran polskiego życia literackiego, poeta, publicysta, krytyk, wydawca. Od lat związany z „Twórczością”, a w latach 2005-2012 redaktor naczelny Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”.

Pomieszczone w „Stanie skupienia” teksty są więc tekstami pisanymi od środka, z wewnątrz ważnego dla polskiej literatury środowiska. Różne mutacje „warszawki” mają tendencję do nieznośnego solipsyzmu, krytykowi na szczęście udaje się uniknąć tej pułapki, wątki osobiste są dozowane na tyle oszczędnie, że bardziej ciekawią, niż drażnią.

Patronem tomu jest Henryk Bereza – to jemu książka została zadedykowana, to jemu poświęcony blok tekstów otwiera „Stan skupienia”. Hołd dla mistrza nie jest mechanicznym rytuałem. Drzewucki z autora „Obrotów” bierze co najmniej dwie rzeczy. Po pierwsze, postrzega literaturę jako wartość mimo wszystko autonomiczną, choć jest to spojrzenie wyzbyte naiwności. Po drugie, jest bardzo sceptyczny wobec retoryki uniwersyteckiej, mądrzenia się. Nie wykorzystuje tekstów literackich do konstruowania porażających swą przewrotnością syntez i teorii. W tym sensie jest krytykiem pokornym, starającym się po prostu wnikliwie czytać to, co jest napisane. Te wstępne warunki to nie tak mało. Jeśli chodzi o książki krytycznoliterackie wydane w ostatnich latach, to dla „Stanu skupienia” można budować pewne paralele z „Niewybaczalnymi sentymentami” Tomasza Burka.

Drzewucki raczej nie wikła się w pojedynki, zajmuje się pisarzami, których uważa za wybitnych albo chociaż za niezłych. Pisze m.in. o: Gombrowiczu, Myśliwskim, Bitnerze, Redlińskim, Pilchu. Literatura jest przez krytyka uważnie czytana, ale i głęboko przeżywana. Weźmy taki fragment o książce „Traktat o łuskaniu fasoli” Myśliwskiego: „Za każdym razem – zachwycony i obezwładniony – odnajdywałem w niej coś, czego wcześniej nie dostrzegłem. Zapewne, gdy sięgnę po nią raz jeszcze, znów znajdę coś, na co wcześniej byłem głuchy i ślepy. Na okładce widnieje pusta łódka zaplątana w trzcinach, tataraku i sitowiu, w przedwieczornej mgle. Uwolniona od autora, powieść – o której póki co więcej nie wiem, niż wiem – zaczyna żyć własnym życiem” (s. 109). Rozumiem tę postawę, ale uważam, że nawet wobec wielkich twórców dla duchowej higieny warto jednak wytworzyć w sobie więcej dystansu i sceptycyzmu. I zgłaszam tę uwagę wcale nie dlatego że „Traktat o łuskaniu fasoli” znajduje się w ścisłej czołówce najnudniejszych książek, jakie próbowałem przeczytać.

Nie oznacza to, że Drzewucki tylko chwali i pozostaje pod wrażeniem. Na przykład bardzo celnie punktuje Janusza Rudnickiego między innymi za to, że swoim infantylnym „dodawaniem groteski do groteski” brnie w ślepą uliczkę.

Dla szczecińskiego czytelnika, ale przecież nie tylko dla niego, ważne są teksty o Dariuszu Bitnerze, o jego wielowektorowej bezwzględności – wobec siebie, wobec innych ludzi, wobec mitu sielskiego dzieciństwa –  bezwzględności w eksponowaniu roli fizjologii w naszym życiu. Zobaczmy: „Jest przy tym Bitner aż do bólu szczery – dosłowny i poniekąd brutalny, co przejawia się nie tylko poprzez język. Ale to właśnie okazuje się warunkiem niezbędnym do objawienia się w tekście literackim prawdy, prawdy naszego życia” (s. 149).

Właśnie. Drzewucki jest typem krytyka, który gdy pisze o objawieniu prawdy w tekście, to pisze bez żadnych zastrzeżeń, tak po prostu. Trudno o coś bardziej znamiennego. Jest krytykiem, którego jak dotąd omija stan notorycznego rozbawienia, w jaki coraz mocniej wprawia polskie życie literackie, a jednocześnie ton serio nie wywodzi go na manowce nadmiernej autocelebracji, przeciwnie: pozwala utrzymać jego metodę lektury w ryzach.

Puenta? Może taka. Generalnie stan krytyki literackiej jest, jaki jest, ale jak się zstąpi z poziomu generalnych uwag do poziomu pojedynczych książek, to okaże się, że możemy z tym rozpaczliwym skokiem z mostu jeszcze się trochę wstrzymać. ©℗

(as)

Janusz Drzewucki: Stan skupienia. Teksty o prozie. Wydawnictwo Forma, Szczecin 2015

Komentarze

.
Obok grafomanii występuje jeszcze edytomania - mania zadrukowywania papieru.
2015-07-25 11:01:32

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
20
na godz. 18:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Różne odcienie filharmonii
Zwiedzanie z prezydentem
Opóźnienia na szczecińskim dworcu
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Joannie Walczak
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy
„Mirosław Kwiatkowski niniejszym przeprasza za bezprawne naruszenie dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury, których to naruszeń dopuścił się w treści sporządzonych przez siebie artykułów pod tytułem: – „Biuro nieruchomości w przepompowni”, „Pośredników ci u nas dostatek”, „Wypaczone notarialne umowy”, „Notariusze naginali przepisy”, „Czarna dziesiątka mijającego roku”, „Chwasty tygodnia”, „Pośrednicy drwią z Temidy” oraz „Wyrok na notariusza” opublikowanych w Kurierze Szczecińskim odpowiednio w dniach 23 stycznia 2015 r., 13 lutego 2015 r., 27 listopada 2015 r., 28 grudnia 2015 r., 31 grudnia 2015 r., 9 września 2016 r. oraz 11 października 2016 r., a także stronie internetowej gazety, w których to artykułach zawarto nieprawdziwe i niesprawdzone informacje na temat sposobu świadczenia usług przez Pana Przemysława Rafała Chmurę, w czasie gdy wykonywał on zawód notariusza, oraz o rzekomych nieprawidłowościach, których miał się dopuścić przy świadczeniu tych usług. Mirosław Kwiatkowski zobowiązuje się również do poszanowania dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury.”