piątek, 26 kwietnia 2019.
Strona główna > Kultura > Karawana Vegi jedzie dalej

Karawana Vegi jedzie dalej

Karawana Vegi jedzie dalej
Data publikacji: 2018-09-15 16:01
Ostatnia aktualizacja: 2018-11-08 02:51
Wywietleń: 1013 351211

Dostępny w telewizji Showmax serial „Kobiety mafii” Patryka Vegi to ten rodzaj propozycji estetyczno-intelektualnej, która sprawia, że każdy obdarzony choćby minimalną dawką wrażliwości widz z zażenowania trzyma twarz ukrytą w dłoniach – i jednocześnie zerka przez palce, żeby sprawdzić, co będzie dalej.

Główne wątki są trzy. Pierwszy: policjantka Izabela Konarska (Olga Bołądź) przenika w struktury mafii, uwodząc bandytę „Cienia”. Gdy ten trafi do więzienia, jego żona Anna (Katarzyna Warnke), która do tej pory leżała i pachniała, będzie musiała przejść przyspieszony kurs dojrzewania. Drugi: kumpel „Cienia”, „Żywy” (Piotr Stramowski), nawiązuje romans z żoną innego kolegi, „Milimetra” (Tomasz Oświeciński), co doprowadzi do konfliktu lojalności. Trzeci: szef całej bandy, „Padrino” (Bogusław Linda), odkrywa, że jego córka (Julia Wieniawa-Narkiewicz), jest uzależniona od narkotyków i postanawia ją uratować. Vedze filmy z reguły rozlatują się na niepowiązane ze sobą epizody. Tym razem jednak możemy mówić jeśli nie o fabule z prawdziwego zdarzenia, to o zręcznym jej symulowaniu już tak.

W „Kobietach mafii” na jeden świetny moment („Mam wobec ciebie ambiwalentne uczucia”, mówi komendant do Konarskiej, „Co to znaczy: ambiwalentne?”, „To znaczy, że cię nie lubię”) przypada dziesięć katastrofalnych, wulgarnych i kompromitujących, ale cała ta hałaśliwa, migająca tysiącem kolorowych światełek karawana Vegi jakoś sunie do przodu, jakoś jednak przykuwa uwagę. Twórca „Służb specjalnych” jest reżyserem zręcznym, wyzywająco bezczelnym i dysponującym sporą wiedzą o świecie, który karykaturyzuje. Ponadto statystyka jest po jego stronie – jeśli w każdej scenie chcesz być przefajny i miotasz w widza dziesiątkami atrakcji, to któraś z nich po prostu musi okazać się udana. Feministyczny sznyt tej historii także należy docenić. „Kobiety mafii” uchodzą za najlepsze dzieło Vegi od czasu pierwszego „Pitbulla” i jest to opinia słuszna w tym sensie, że w co bardziej udanych fragmentach widać, kim reżyser mógłby być (twórcą znakomitego autorskiego kina sensacyjnego), gdyby nie uparł się, że będzie tym, kim jest (zarabiającym krocie kabareciarzem).

Z drugiej strony – „Kobiety mafii” to i tak odbicie od dna, czyli od „Botoksu”, produktu filmopodobnego, do tego z moralną tezą. „Botoks” został pomyślany jako promacierzyński i antyaborcyjny manifest. I byłoby to OK, gdyby nie fakt, że próbując wstrząsać sumieniami, reżyser jednocześnie odwoływał się do najniższych instynktów, mnożąc niesmaczne dowcipasy o operacjach waginy, lekarkach oddających mocz do zlewu oraz kobietach uprawiających seks z psami. Było w tej kombinacji moralnego wzmożenia i skrajnego cynizmu coś skrajnie odrażającego, zupełnie jakby ksiądz pedofil wygłaszał płomienne kazanie, macając jednocześnie ministranta.

Na tym tle bezpretensjonalność „Kobiet mafii” przyjmuje się prawie że z ulgą. ©℗

Alan Sasinowski

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
13
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Strajk nauczycieli przed Urzędem Wojewódzkim
Motocykliści dzieciom
Wspierali nauczycieli
Poprzedni Następny

Nekrologi

Sonda

Czy do września rząd porozumie się z nauczycielami ws. płac i strajk w oświacie nie zostanie wznowiony?

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie