Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza w weekend na wznowienie opery „Czarodziejski flet” W.A. Mozarta w reżyserii Natalii Babińskiej, pod kierownictwem muzycznym i dyrygenturą Kuby Wnuka.
Premiera „Czarodziejskiego fletu” Wolfganga Amadeusza Mozarta w reżyserii Natalii Babińskiej w 2025 roku była pierwszą w Operze na Zamku w Szczecinie od 20 lat i natychmiast stała się hitem. Inscenizacja zachowała oryginalną formę śpiewogry – gatunku operowego z partiami śpiewanymi przeplatanymi dialogami mówionymi – podzieloną na dwa akty. Libretto Emanuela Schikanedera z 1791 roku, wystawione po raz pierwszy w Wiedniu tuż przed śmiercią Mozarta, opowiada o księciu Tamino, który otrzymuje misję uratowania Paminy, porwanej przez Sarastra, opiekuna świątyni mądrości. Matka dziewczyny, Królowa Nocy, wyposaża go w czarodziejski flet, który oswaja zwierzęta i łagodzi ból. W wyprawie towarzyszy mu Papageno, prosty ptasznik marzący o miłości. Ich droga prowadzi przez próby: milczenia, ognia i wody, obserwowane przez kapłanów Sarastra. Damy Królowej knują intrygi, a Trzej Chłopcy – geniusze niosą wskazówki. Finał przynosi zwycięstwo jasności nad mrokiem: Tamino i Pamina, złączeni uczuciem, pokonują przeszkody.
Natalia Babińska zinterpretowała motywy opery w odniesieniu do współczesności, czyniąc konflikt sił nocy i światła obrazem napięć związanych z władzą. Świątynia Sarastra symbolizowała oświecony porządek naznaczony instytucjonalną sztywnością, gdzie wzniosłe ideały równości kolidowały z tradycyjnymi podziałami ról i mechanizmami podporządkowania. Z kolei świat Królowej Nocy nie był tylko sferą chaosu i zemsty – jawiła się ona jako skrzywdzona kobieta desperacko walcząca o swoje. Sarastro również nie uosabiał nieskazitelnej mądrości: w jego ogrodach Pamina pozostawała pod strażą niewolników, a incydent przemocy seksualnej unaoczniał, że nawet bastion światła skrywał mroczne zakamarki. Dzięki tej premierze widzowie mogli doświadczyć wyjątkowych emocji i sztuki na najwyższym poziomie. U reżyserki żaden z tych światów nie był „lepszy” – oba nosiły w sobie cień, przypominając o ambiwalencji ludzkiej natury. Próby bohaterów stały się metaforą życiowych lekcji: milczenie kształtowało dyscyplinę, żywioły – wytrzymałość, a pokusy przypominały o ludzkiej omylności. „W mojej interpretacji to dwa rodzaje piekła: wewnętrzne cierpienie duszy i piekło zgotowane przez źle sprawowaną władzę” – komentowała Natalia Babińska. Miłość Tamino i Paminy kontrastowała z destrukcyjnymi ambicjami antagonistów, podkreślając wartość otwartej komunikacji i wspólnego dzielenia obciążeń. „To utwór o potędze miłości, kiedy dwie osoby przechodzą wspólnie przez próby świata, jak Tamino i Pamina: ręka w rękę” – dodawała. Aby połączyć baśniową naiwność z filozoficzną głębią, Natalia Babińska wybrała konwencję surrealistyczną: delikatne efekty wizualne – projekcje i oświetlenie – tworzyły senny świat, w którym widz dostrzegał odbicie własnych doświadczeń, od rozczarowań ideałami po wyzwania w relacjach i społeczeństwie. „Kluczem jest surrealizm. On pozwala na łączenie rzeczy pozornie od siebie oderwanych. Możemy w nim zestawić coś naiwnego z bezkresem, przestrzenią, odwiecznymi i jednocześnie prostymi pytaniami. Druga sprawa to szczerość. Stawiam właśnie na nią” – wyjaśniała reżyserka. Nawiązywała do barokowego charakteru muzyki Mozarta, wplatając motywy snu i iluzji z subtelnymi odniesieniami do współczesności. Symbole zyskiwały nowe znaczenia: niekończące się węże jako przestarzały model władzy, spiralne klatki schodowe symbolizujące żądzę wglądu, Trzej Chłopcy jako nadzieja na nowy ład (aluzja do sztucznej inteligencji). Czarodziejski flet i dzwoneczki Papagena podkreślały uzdrawiającą rolę sztuki, budzącą dobroć w chaosie. Cyfra „trzy” – Trzy Damy, Trzej Chłopcy, Trzy Próby – obecna w symbolice masońskiej i uwerturze Mozarta, nie dominowała. „Pilnowałam tej trójki, dostosowując się do Mozarta, ale ważniejsi byli ludzie niż liczby” – zaznaczała Natalia Babińska. W kontekście oświecenia i masonerii Mozarta, loży dążącej do braterstwa i postępu, reżyserka pokazywała zderzenie ideałów z rzeczywistością. „Loża marzyła o lepszym świecie, ale Rewolucja Francuska pokazała, jak utopia zjada własne dzieci. Władza deprawuje, lecz istnieją wartości poza jej kontrolą” – mówiła. Konflikt władzy z ludźmi stanowił istotę przesłania: czujność wobec rządzących, bo autorytet niszczy charakter, jak w tragediach Szekspira; mimo chaosu na szczytach, każdy może budować harmonię w małej skali. W szczecińskiej inscenizacji te refleksje Natalii Babińskiej unikają dydaktyzmu, rezonując z widzami w niepewnych czasach. Partytura Mozarta pod kierownictwem muzycznym i batutą Kuby Wnuka brzmi świeżo, wciągając melodiami. Reżyserka ożywiła oryginał, stawiając pytania: jak pielęgnować relacje i sens w wyzwaniach? Skończyła apelem do wewnętrznej siły – każdy może zmieniać, przełamywać bariery, budując pozytywny wpływ.
Terminy: sobota, godz. 19.00; niedziela, godz. 18.00.
(as)