WSA w Poznaniu uznał, że uchwała Rady Miasta Kalisza ws. nazwania jednej z ulic imieniem Henryka Kinastowskiego, dziadka obecnego prezydenta Kalisza, jest nieważna. Według sądu uchwała narusza ustawę dekomunizacyjną.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu 12 marca wydał wyrok, w którym stwierdził, że uchwała rady miasta Kalisza ws. nadania nazwy ulicy Henryka Kinastowskiego, dziadka prezydenta Kalisza Krystiana Kinastowskiego „jest sprzeczna z prawem w stopniu istotnym”. O tym orzeczeniu poinformowała na poniedziałkowej konferencji prasowej przewodnicząca klubu radnych KO Magdalena Sekura-Nowicka.
W orzeczeniu WSA wskazano, że naruszony został zakaz propagowania komunizmu o jakim mowa w art. 1 ust. 1 i 2 ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. Sąd podkreślił, że doszło do istotnego naruszenia prawa skutkującego stwierdzeniem nieważności zaskarżonej uchwały w całości.
Uchwałę kaliscy radni większością głosów przyjęli w październiku 2024 r. nie czekając na opinię Instytutu Pamięci Narodowej. Przeciw uchwale byli radni Koalicji Obywatelskiej, którzy podczas sesji wnioskowali o wstrzymanie procedowania zgodnie z zapisami ustawy dekomunizacyjnej.
Szefowa klubu radnych KO informowała wówczas, że radni jej ugrupowania złożyli w Instytucie Pamięci Narodowej w Łodzi wniosek dotyczący weryfikacji zgodności proponowanej uchwały z zapisami tzw. ustawy dekomunizacyjnej.
W uzasadnieniu wskazano, że patronat może nie uzyskać akceptacji IPN-u, ponieważ w "Słowniku Biograficznym Wielkopolski Południowo-Wschodniej Ziemi Kaliskiej" widnieje zapis, że Henryk Kinastowski należał do PZPR i przewodniczył Towarzystwu Pomocy Ochotniczej Rezerwy Milicji.
Prezydent Krystian Kinastowski zachowanie radnych KO nazwał wówczas w rozmowie z PAP "kolejnym przykładem małostkowości tych ludzi”. - Dziadek ma być pominięty i niezauważony tylko dlatego, że ja jestem prezydentem. To próba robienia polityki na grobie zasłużonego człowieka – mówił.
Radni KO otrzymali odpowiedź z IPN, który stwierdził, że ewentualne upamiętnienie Henryka Kinastowskiego „byłoby niezgodne z zapisami ustawy z 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego”. Dlatego skierowali sprawę do Wojewody Wielkopolskiego.
Biuro prasowe wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu poinformowało, że Wojewoda Wielkopolska otrzymała opinię Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, w której stwierdzono, że nazwa "ulica Henryka Kinastowskiego" w Kaliszu jest niezgodna z ustawą o zakazie propagowania komunizmu.
Sprawę skierowano do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, który stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały ze względu na istotne naruszenie prawa.
„Z akt sprawy wynika, że działalność Henryka Kinastowskiego rozpoczyna się od 1946 r. w Polskiej Partii Robotniczej, a następnie jest kontynuowana w PZPR i jej strukturach zakładowych, był przewodniczącym Towarzystwa Pomocy ORMO i członkiem Zarządu Koła TPPR, i była szczególnie aktywna kiedy to kształtował się i ugruntowywał ustrój komunistyczny w Polsce” - podkreślono.
„Aktywność i zaangażowanie w utrwalanie systemu komunistycznego ze strony Henryka Kinastowskiego miało miejsce także po zakończeniu jego kariery zawodowej, gdy będąc już na emeryturze, w stanie wojennym od roku 1982 do marca 1987 r. należał do utworzonego przez władze komunistyczne Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego (PRON) zasiadając w Radzie Wojewódzkiej PRON, a w deklaracji ideowej tego Ruchu zawarto m.in. stwierdzenie, iż »nie ma dla Polski innej drogi niż socjalistyczny jej rozwój i nie ma pewniejszej gwarancji jej niepodległości niż sojusz i przyjaźń ze Związkiem Radzieckim«. Za tę właśnie działalność uzyskał liczne odznaczenia” - czytamy.
Zdaniem WSA, okoliczności sprawy wskazują także na przyjęcie tezy, że w świadomości społeczności lokalnej Henryk Kinastowski jest osobą propagującą komunizm.
Rzecznik prasowa prezydenta Kalisza Katarzyna Ciupek powiedziała w poniedziałek PAP, że prezydent nie komentuje sprawy, ponieważ jeszcze nie zapoznał się z wyrokiem WSA i w związku z tym nie wie, czy będzie składał apelację do NSA.