wtorek, 18 września 2018.
Strona główna > Kraj > W Gdańsku, myśląc o Szczecinie

W Gdańsku, myśląc o Szczecinie

W Gdańsku, myśląc o Szczecinie
Data publikacji: 2018-03-18 08:14
Ostatnia aktualizacja: 2018-03-22 17:19
Wywietleń: 3891 318578

Nie ma siły, nie unikniemy porównań. Nawet jeśli w końcu bardzo racjonalnie przekonamy samych siebie, że „absolutnie nie ma sensu porównywanie Szczecina z Warszawą, bo stolica to zupełnie inna liga”, to już jednak kiedy pojedziemy do Poznania, Wrocławia, Łodzi czy Gdańska, takiej wymówki nie mamy. To wszystko teoretycznie nasza liga.

I oto w mroźny słoneczny dzień jesteśmy w Gdańsku. Weekend. Jest spokojnie. Ratuszowy karylion rozbrzmiewa na uliczkach starego miasta. Sporo zagranicznych turystów. Nad zamarzniętą Motławą szaleją głupie mewy. Wzdłuż nabrzeża knajpa na knajpie i knajpą pogania. Oczywiście co druga to restauracja rybna. Po drugiej stronie rzeki rosną apartamentowce. Jest miło, elegancko, ale jeszcze… Jeszcze nie nadszedł ten moment, w którym niemal jednocześnie westchniemy: czego brakuje Szczecinowi, żeby był naprawdę fajnym miastem? Takim jak Gdańsk na przykład. Ale koniec końców nieuniknione nadchodzi i... Pada pytanie. Czego brakuje Szczecinowi?

Wtedy pojawia się symboliczna (podkreślam: symboliczna!) odpowiedź, wręcz materializuje się przed naszymi oczami: statek – muzeum „Sołdek”. Zacytujmy tekst z portalu trójmiasto.pl z 2013 roku, zatytułowany „Był statkiem szmuglerów, jest dobrem kultury. Sołdek dziś kończy 65 lat”.

Pływał „Sołdek” przez 31 lat i 65 dni. Po Bałtyku. Zapuszczał się też na Morze Północne. Woził węgiel do Szwecji, Niemiec, Danii i Belgii. Ze szwedzkich portów wracał do kraju załadowany rudą żelaza. Do 30 grudnia 1980 roku – kiedy uroczyście żegnał się z banderą – przewiózł ponad 3,5 miliona ton towarów, zawijając do 60 portów. W rejs wypływał blisko 1500 razy. Z ostatnią misją w barwach Polskiej Żeglugi Morskiej udał się do Odensee. Pod pokładem miał 2,2 tys. ton węgla.

Drugie życie, jako statek – muzeum, rozpoczął „Sołdek” przy nabrzeżu gdańskiej Ołowianki 17 lipca 1985 r. O losie łaskawym dla symbolu powojennego przemysłu stoczniowego prasa pisała: „Ostatnie wcielenie rudowęglowca”, „Sołdek wzbogaci skarbnicę kultury narodowej”, „Sołdek nie będzie pocięty, ale to jeszcze nie sukces”(…). „Sprawa Sołdka nie była oczywista” – informował w 1984 r. tygodnik „Wybrzeże”. „Rudowęglowiec miał stanąć w Szczecinie, przy reprezentacyjnych Wałach Chrobrego. Czegoś jednak zabrakło energicznym zwykle szczecinianom. Statek odstawiony w krzaki – zresztą dosłownie – niszczał przy najdalszym z nabrzeży. Pokryty rdzą, rozkradziony, ogołocony ze wszystkiego, co mogło mieć wartość, z końcem lat siedemdziesiątych był już tylko kupą żelastwa” – tak wyglądały pierwsze miesiące zasłużonej emerytury. „Żelastwem” zainteresowały się: gdańskie Centralne Muzeum Morskie i Muzeum Techniki w Warszawie.

Wygrał Gdańsk. Statek – muzeum jest dziś odwiedzany przez około 30 tysięcy osób rocznie.

Szczecin schował „Sołdka”, chciał go oddać na żyletki.

Maszt z „Maciejewicza” od lat sobie „odpoczywa” na uboczu. I pewnie gdyby nie media, już dawno wszyscy by o nim zapomnieli i nie byłoby problemu, gdzie to żelastwo ustawić.

Tak więc może to jednak chodzi o duszę. Duszę miasta. Miasto z duszą. Chyba właśnie tego Szczecinowi brakuje… Nieuchwytnego, choć niekiedy twardego jak okrętowa stal, genius loci.

Berenika LEMAŃCZYK

Fot. Wikipedia

Komentarze

balbina
Dobre pytanie. Szkoda że pada tylko na forum. Tym niemniej mozna proponowac bardziej zborne programy, bo inaczej czym sie roznisz od tych ktorych krytykujesz. Bembridge jest wazny bo interesują sie nim ci ktorzy go zbudowali (co prawda w GB gdy byl wrakiem jakos sie nie interesowali - Polak im otworzyl oczy). Szkoda tylko ze nie zajał się czyms, co utrudniloby odmowe finasnowania przez władza - czyli lokalaną tradycją żeglugową. Inny statek bialej floty pływa gdzies u niemieckiego armatora po przebudowie. Szkoda ze tutaj nie ma efektu otwarcia oczu.
2018-03-22 17:18:42
mariner
Widze ze czytanie ze zrozumieniem to trudna sztuka :) Jesli byly miliony na Muzeum Przelomow, maja byc na budynek tzw. Muzeum Fal to dlaczego nie ma na zakup "Bembridge" ktory jest w doskonalym stanie i remont jednostek niszczejacych na zapleczu Muzeum Narodowego ? Moze dlatego ze "znajomi krolika" nie beda mogli zarobic na analizach, projektach, konsultacjach itp. ?
2018-03-22 13:24:23
balbina
Porównywanie Bembridge'a z arcydziełami malarstwa z pewnoscia jest przykładem ignorancji i w sztuce i w żegludze. Nb Bemridge cały czas stoi i nikt mu krzywdy nie robi - grozi mu co najwyzej sprzedaz do kolekcji w GB, a nie złomowanie. Bo w GB dbaja o zabytki loklane a tu widac nie. Urojenie ze rejestracja muzeum jest sprawą banalna to nawet ignorancja ogólna. Jest jeszcze ignorancja logiczna - skoro nie ma nawet na porządny remont jednostek z MNS to skąd wziąc na Bebridge'a?
2018-03-21 18:50:58
mariner
Do balbiny . Mamy Dzial Morski w Muzeum Narodowym w ktorym niszczeje pare morskich eksponatow. Gdyby byla wola to rejestracja muzeum jest sprawa banalna. Wiem ze dla igonaranta w sprawach morskich trudno zrozumiec czym jest "Bembridge" . Sprobyje wyjasnic na porzykladzie obrazow. Te autorstwa Mosta przedstawiajacych Szczecin sa bardzo wartosciowe ale do wartosci obrazow np. Picassa, Moneta czy Rembrandta maja sie nijak. Jednostek zwiazanych ze Szczecinem o duzej wartosci u nas praktycznie nie ma a chyba trudno sobie wyobrazic zeby Niemcy oddali nam parowy lodolamacz "Stettin" ktory kiedys kruszyl lod na zalewie. Po Storemach, Kulikach, Suprach czy B 29 sladu juz niema. Sromotniku, nie wiem czy resztki Kapitana Kosko jeszcze istnieja, chyba nie ale jak znam zycie gdyby istnial to przystosowanie go do roli muzeum kosztowaloby nas ze 30 milionow :)
2018-03-21 18:06:46
balbina
Okrety i statki nie są muzeami tylko muzealiami. Jednostki pływajace musza miec aramtora, instytucję ladową - jesli sa zabytkowe, to jest nim muzeum morskie. W Szczecinie ciagle go brakuje, i ta historia toczy sie kilkadziesiat lat i dwa razy byliśmy blisko. Na pewno szkoda byloby Bemridge'a, jednak dla nas wazne sa jednostki zwiazane ze Szczecinem. Gdzieś w krzakach ciągle jest jeden statek białej floty.
2018-03-20 17:35:46
SromotnikBezwstydny
W r.1986 pracując w stoczni remontowej PARNICA, brałem udział w demontażu wyposażenia akretowego na statku KAPITAN KOSKO.Ówczesnym armatorem tej jednostki została Akademia Morska w Szczecinie . Z "wybebeszonego statku miała powstać baza treningowa dla studentów-nurków. Statek został odholowany gdzieś na Golęcin/Golnów gdzie AM ma jakiś basenik. Ten piękny statek o imieniu sławnego kapitana -szkoleniowca z czasów kapitana Maciejewicza, absolwenta SM w Tczewie I polskiego rejsu na statku Lwów przez równik, organizatora obrony Gdyni, ratownika DARU POMORZA w 1939r...i td - równie godnie mógłby stać przy Wałach jako statek muzeum... Chyba warto go odszukać i odrestaurować.
2018-03-20 09:31:34
Benek
Już od wielu lat piszę, że jedyne czym się możemy wyróznić od reszty Kraju, to gospodarka morska - armatorzy, port, rzeka. Tymczasem u nas, zamiast budować morskosć miasta, tworzyć specyficzny charakter miasta portowego takiego jak Gdańsk, Gdynia, Kołobrzeg czy dalej: Rostock lub Hamburg - zakłada sie Akademie Sztuki pełne miernot i pseudoartystów albo stawia się na sztukę - pseudosztukę raczej rozpaczliwie wrzeszczącą - "patrzcie, jestem" i wyciągającą rękę po pieniądze. SOLDEK jest doskonałym przykładem naszej lokalnej niemocy. U nas by został pocięty na złom, w Gdańsku przetrwał i ma się dobrze. Maszt Maciejewicza- skazany na gnicie w cieniu budynku, pogłębiarki MAMUT nikt nie ratował - pocięta na złom w zapomnieniu, pewnie prom GRYFIA i BEMBRIDGE podzielą jej los, lub będą miały więcej szczęścia i opuszą to miasto a my po latach będziemy płakać, że nam Rostock zabrał zabytek. Cały problem jest w tym, że Szczecin zamieszkuje społeczeństwo pszenno-buraczane, któremu morskość potrzebna nie jest a liczy się tylko piwo i dobra zabawa. No i nowy stadion i aquapark. Jeżeli sami mieszkańcy nie zaczną tworzyć stowarzyszeń dla ratowania zabytków, to pszenno-buraczana władza za nas tego nie zrobi. Ja po przejsciu na emeryturę będę chciał coś takiego założyć, ale czy zdążę? Czy do tego czasu nie zostanie wszystko pocięte na złom - tak jak teraz tnie się statek pożarowy na Parnicy ?. Był w dobrym stanie, już prawie zabytek a kosztował tylko 200 tys złotych. Aleja skrzynkowa kosztowała 10 milionów! Barbari in urbe!
2018-03-20 06:59:32
kalafior
Niestety nic się nie zmienia od "sprawy z Sołdkiem". Ciekawe co dalej z wycofanymi promami z "Gryfii"? Idealne eksponaty, ale włodarze Szczecina niestety nie wyciągają żadnych wniosków z historii...
2018-03-19 14:00:16
bieta
Mnie też bardzo szkoda Bembridge i dziwię się, że miasto wydaje pieniądze na głupie pomysły, a statku kupić nie może
2018-03-19 13:56:38
Sz
Gdańsk dba o zabytki i nikomu nie przyszłoby nawet do głowy, aby po remoncie zacumować Sołdka w innym miejscu, a w Szczecinie? BRak gospodarza, brak pomysłu i oczywiście brak wizji.
2018-03-19 06:38:01
zworki
roznica miedz gdanskiem a szczecinem jest taka ze z gdanska byli i premierzy i prezydenci ktorzy ciagneli kase do swojego miasta. do szcecina nie ciagnal nikt bo takie mamy elity w warszawie a najlepsi licealisci z LO 13 ucza sie takiego lokalnego patryjotyzmu ze wszyscy uciekaja do warszawy. ja jednak kocham to miasto!
2018-03-19 00:13:39
mariner
Morskie centrum nauki ma kosztowac ponad 20 mln zl a i tak nie wiedomo co w nim bedzie. Stoi za to w porcie szczecinskim unikalny na skale swiatowa statek pilotowy "Bembridge" ktory role statku muzeum moze pelnc od zaraz . Wlasciciel wystawil go na sprzedaz za ok 8 mln zl ale w morskim podobno miescie nie ma na to pieniedzy.
2018-03-18 22:03:25
Balbina
Trzeba by bardziej reklamować miasto w kraju i za granicą to więcej turystów się zjedzie.
2018-03-18 17:06:18
Jerzy
Zenek ma rację! Jestem takiego samego zdania
2018-03-18 14:45:04
filip
To nie Sołdek tworzy charakter Gdańska, i nie Maszt Maciejewicza charakter Szczecina - tylko całe kompleksy architektoniczno-muzealne, tworzace tematyczne parki dla zabytków morskich. W Gdańsku stworzono je znacznie wczesniej, więc mial sie kto tam zając np "Sołdkiem". U nas taki sam zamysl jest ciągle daleki od zakończenia. Pierwszy projket otwatej wystawy nautycznej stworzył Prof. Wladyslaw Filipowiak, dyrektot Muzeum Narodowego w Szczecnie. Nie zostal zrealizowany. Sa pewne sznase teraz - "dźwigozaury", zamiar ponownego ustawienia Masztu Maciejewicza, i Morskie Centrum Nauki - ale to nie wszytsko. Dopiero gdy prawdziwe Muzeum Morskie stanie na Łasztowni, przypadek Sołdka nie powinien sie powtórzyć.
2018-03-18 14:30:09
od K
Szczecin ma pecha do prezydentow. Brakuje czlowieka z pomyslem i haryzma. Zadnego ''floaing garden'' nie bedzie jesli nikt nie sciagnie duzego przemyslu a to niestety przespali wszyscy prezydenci bez wyjatku.
2018-03-18 13:58:25
brak tożsamosci?
U nas nawet kamienicy na lądzie prezio nie potrafi zachowac.
2018-03-18 11:37:22
Mirek
Kompleksy, kompleksy.
2018-03-18 10:40:16
Zenek
Nie rozumiem zachwytow nad Gdanskiem i z przyjemnoscia wracam z Trojmiasta do Szczecina. Mentalnosc ludzi tez jest na korzysc Szczecina. Jedyne czego tu brakuje to takiego Głównego Miasta, a tak to mysle, ze Gdansk jest mocno przereklamowany.
2018-03-18 10:02:44

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
21
na godz. 21:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Przeszedł Marsz Równości
Marynarz ponownie z koszulką
(Międzynarodowe) Narodowe Czytanie „Przedwiośnia”
Poprzedni Następny
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy