Sejm w czwartek odrzucił wniosek Prawa i Sprawiedliwości o wyrażenie wotum nieufności dla szefa resortu rolnictwa Stefana Krajewskiego. Za wnioskiem zagłosowało 201 posłów, przeciw było 235, nikt nie wstrzymał się od głosu.
Bezpośrednio przed głosowaniem premier Donald Tusk oświadczył w Sejmie, że Krajewski pozostanie ministrem rolnictwa, gdyż sprawdza się w tej roli i dobrze służy Polsce, a za umowę z Mercosur, Zielony Ład i napływ ukraińskiego zboża odpowiedzialny jest PiS. Jak dodał, PiS robi wszystko, aby zablokować pieniądze dla Polski zawsze wtedy, kiedy nie może ich ukraść.
Szef rządu zaznaczył też, że w ramach Wspólnej Polityki Rolnej przewidziano rekordowy budżet dla Polski. - Minister Stefan Krajewski to przyzwoity, silny człowiek. To bardzo dobry minister rolnictwa. Minister Krajewski dobrze służy Rzeczpospolitej i będzie dalej ministrem, czy wam się to podoba, czy nie - oświadczył Tusk.
Poseł PiS Krzysztof Ciecióra, argumentując wniosek o odwołanie Krajewskiego zarzucał ministrowi bierność wobec kryzysu w rolnictwie, dopuszczenie do podpisania umów handlowych z Mercosur i Ukrainą, upartyjnienie instytucji, złamanie obietnic, doprowadzenie do braku opłacalności produkcji rolnej. Jak dodał, Krajewski obiecywał zaskarżenie do TSUE umowy z Mercosur i przypomniał, że ma na to jeszcze 11 dni.
Zarzuty bierności wobec złej sytuacji rolników oraz niezablokowania Mercosur i niezaskarżenia tej umowy do TSUE powtórzyli w debacie posłowie PiS i Konfederacji.
Krajewskiego bronili przedstawiciele klubów koalicji rządzącej. Według Zbigniewa Konwińskiego (KO), PiS obciążał Krajewskiego odpowiedzialnością za własne zaniechania. „To co PiS robił z rolnictwem można nazwać sabotażem” - oświadczył.
W imieniu Lewicy poseł Łukasz Litewka wezwał do rozmów o polskim rolnictwie ponad podziałami politycznymi, argumentując, że „polski rolnik nie powinien być ofiarą politycznej wojny”.
Marcin Skonieczka z Centrum ocenił, że dalsze piastowanie stanowiska przez Krajewskiego „daje szansę na nadrobienie zaległości w polityce rolnej”, natomiast Bożenna Hołownia z Polski 2050 stwierdziła, że posłowie opozycji obarczyli Krajewskiego „odpowiedzialnością za wszystkie katastrofy”.
Wicepremier, minister obrony narodowej, prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz bronił polityki rolnej rządu i decyzji ministrów rolnictwa z PSL, którym - jak stwierdził - udało się m.in. zatrzymać niekontrolowany napływ zboża z Ukrainy, w tym 3,5 mln „zboża technicznego”. Wskazywał też na ograniczenie rozprzestrzeniania się ASF.
Minister Krajewski ocenił, że wniosek o jego odwołanie nie zawiera ani jednego twardego faktu i jest aktem zemsty politycznej, za to, że po jego wejściu do ministerstwa „skończyły się układy, zaczęły się audyty i zostały złożone zawiadomienia do prokuratury”.
Umowę z Mercosur nazwał „nieślubnym dzieckiem Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego”, a posłów PiS określił mianem „fałszywych obrońców” rolników.
Premier Donald Tusk już po głosowaniu w Sejmie napisał na platformie X: „W ramach Wspólnej Polityki Rolnej polska wieś dostanie rekordowe 48,3 mld euro z UE - więcej niż Niemcy czy Włosi. Dlaczego? Bo wreszcie mamy rząd, który potrafi skutecznie walczyć o polskich rolników i ich przyszłość w Europie”.
- PiS chciał odwołania ministra rolnictwa za swoje własne błędy i grzechy - mówił dziennikarzom premier po czwartkowym głosowaniu nad wotum nieufności dla Stefana Krajewskiego. Dodał, że zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Mateusz Morawiecki „w stu procentach odpowiadają za Mercosur i Zielony Ład”.