- Rakieta, która naruszyła w czwartek polską przestrzeń powietrzną i spadła na Lubelszczyźnie była rosyjską rakietą Ch-101, która może przenosić nawet głowice jądrowe - poinformował w czwartek wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Jak dodał, nie wiadomo jeszcze, czy rakieta była wymierzona w Polskę intencjonalnie.
***
Wcześniejsza informacja
Prawdopodobnie rosyjski pocisk CH101 naruszył w czwartek rano polską przestrzeń powietrzną i spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim – poinformował premier Donald Tusk. Wojsko było gotowe do jego zestrzelenia. Pocisk spadł w terenie niezabudowanym, nikt nie został ranny.
W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej, w czwartek premier Tusk, wraz z m.in. wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, udał się do Lublina, gdzie uczestniczyli w posiedzeniu zespołu koordynacyjnego z udziałem przedstawicieli służb – wojska, straży pożarnej policji – oraz wojewody lubelskiego.
– Wszystko na to wskazuje, że mamy do czynienia z pociskiem balistycznym CH-101, rosyjskim – powiedział premier. Podkreślił, że wymaga to jeszcze potwierdzenia i szczegółowego badania. - Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot – zaznaczył szef rządu.
Pocisk spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim, w terenie niezabudowanym. Premier powiedział, że „nie ma żadnych informacji o ofiarach ani o stratach”.
Szef MON powiedział, że w nocy ze środy na czwartek Dowódca Operacyjny RSZ gen. Ireneusz Nowak postawił w stan najwyższej gotowości wszystkie systemy obrony powietrznej państwa. Dodał, że blisko polskiej przestrzeni powietrznej znalazło się ponad 20 obiektów.
Zaznaczył, że związku ze zmasowanym rosyjskim atakiem na zachodnią Ukrainę, już w godzinach późnowieczornych uruchomiono „zarówno krajowe, jak i sojusznicze służby związane z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej”. Szef MON dodał, że chodzi m.in. o polskie pary dyżurne F-16, które już od ok. godz. 2 w nocy operowały w okolicy granicy polsko-ukraińskiej oczekując na rozkazy, a w przypadku pojawienia się obiektów polskiej przestrzeni powietrznej były gotowe do ich zestrzelenia.
– Do tego uruchomiono samoloty rozpoznawcze, które operowały nad polską przestrzenią powietrzną i samoloty sojusznicze do tankowania w powietrzu, które z Republiki Federalnej Niemiec wystartowały na terytorium Polski – mówił Kosiniak-Kamysz.
Premier Tusk powiedział, że myśliwce ukraińskie do granicy Polski starały się przechwycić pociski, które zmierzały w stronę naszego kraju. – To pokazuje jak ważna jest współpraca z naszymi sojusznikami – podkreślił.
Szef rządu zaznaczył, że pomoc Ukrainie, by zwalczała pociski, rakiety i drony rosyjskie jeszcze na swym terytorium ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo Polski. – To zdarzenie z minionej nocy, po raz kolejny to potwierdza – dodał.
Tusk zapewnił, że od momentu pojawienia się zagrożenia „wszystkie służby starały się pracować jak najintensywniej” i „nie ma mowy o jakichkolwiek kłopotach, jeśli chodzi o współpracę wszystkich instytucji państwowych”. - Jesteśmy z panem premierem Kosiniakiem-Kamyszem w stałym kontakcie – zaznaczył. Dodał, że szef MON i on rozmawiali o sytuacji także z prezydentem Karolem Nawrockim.
Kosiniak-Kamysz zapewnił, że służby i wojsko są gotowe do podejmowania wszystkich decyzji, żeby zabezpieczyć RP i jej obywateli. Według niego, „niektórzy chcą zapomnieć” i „nie chcą już tego widzieć”, że za polską granicą trwa pełnoskalowa wojna.
– To są metry, które nas dzielą od tej wojny i ta noc po raz kolejny uświadamia – nie tym, którzy siedzą przy tym stole, nie dowódcom, nie strażakom, nie policjantom – ale nam wszystkim jeszcze raz, że sytuacja jest bardzo poważna – podkreślił minister obrona.
Zapewnił o koordynacji działań ze stroną ukraińską i przekazywaniu informacji. – To jeden z największych ataków na zachodnią część Ukrainy. Ostatnie miesiące to były ataki raczej skierowane na Kijów, okolice i na wschodnią część Ukrainy – podkreślił.
Szef MON przekazał, że na miejscu zdarzenia koło Tarnawy-Kolonii prowadzone są czynności związane z identyfikację obiektu, a „największe prawdopodobieństwo jest takie, że to jest pocisk CH-101, których kilkadziesiąt wystrzelono dzisiejszej nocy nad terytorium Ukrainy”.
Jak jednak zastrzegł, ta hipoteza musi zostać potwierdzona. – Trwają analizy zarówno pirotechniczne związane z lokalizacją wszystkich elementów obiektu, jak również związane z określeniem, jaki precyzyjnie jest to rodzaj obiektu- zaznaczył.
Szef MON powiedział, że operowanie sojuszniczych statków powietrznych jest koordynowane również z dowództwem sił połączonych Sojuszu Północnoatlantyckiego. – Dowódcy NATO są na bieżąco informowani, będziemy przekazywać całościowy raport – podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Ireneusz Nowak przekazał, że o możliwym dużym ataku na Ukrainę dowództwo wiedziało już przed północą i przygotowując się do odparcia tego ataku, podjęto kroki zmierzające do podniesienia gotowości systemu obrony powietrznej.
Jak mówił, m.in. myśliwce F-16 z 302 bazy lotnictwa taktycznego w Łasku znajdowały się w 15-minutowej gotowości do startu, w takiej samej gotowości były samoloty z bazy w Malborku. Podkreślił, że do 30 minut podniesiono gotowość startu samolotu wczesnego wykrywania Saab 340. Dodał, że w gotowości były również śmigłowce Mi-24 i wszystkie zestawów obrony powietrznej na ziemi.
Gen. Nowak powiedzial, że jeden z samolotów F-16 otrzymał polecenie przechwycenia obiektu, który naruszył polską przestrzeń powietrzną. – Ja byłem cały czas w gotowości do wydania polecenia zestrzelenia tego obiektu – zapewnił.
– Złożyło się tak, że nasz myśliwiec F-16 znalazł się dokładnie w momencie w miejscu upadku, kiedy ten pocisk uderzył w ziemię. Gdyby ta rakieta kontynuowała lot, podjęta byłaby decyzja zestrzelenia tej rakiety. Natomiast rakieta upadła w terenie niezamieszkałym, niezabudowanym, nie stwarzając ryzyka – zaznaczył.
Dowódca Operacyjny zaznaczył też, że w sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia w nocy, DORSZ „ma obowiązek powiadamiać o niej Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, które podaje informacje w celu powszechnego ostrzegania obywateli w regionach zagrożonych”. Gen. Nowak wskazał, że zgodnie z procedurą w woj. lubelskim włączone zostały syreny alarmowe, a służby w woj. podkarpackim pozostawały w gotowości.
– Bezpieczeństwo obywateli jest priorytetem i kiedy widzimy, że sytuacja jest groźna i rozwija się w niekorzystnym kierunku, takie ostrzeżenia będą wydawane. Z mojego punktu widzenia procedury zostały wykonane. Samoloty pozostawały w gotowości do zestrzelenia obiektu. Sytuacja zakończyła się szczęśliwie – powiedział Dowódca Operacyjny
Niezidentyfikowany obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto w czwartek o godz. 3.40. DORSZ podało, że dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł, miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia.
Lubelska policja poinformowała w serwisie X, że w czwartek rano otrzymała zgłoszenie o potężnym huku, który słychać było w powiecie biłgorajskim między miejscowościami Tarnawa Kolonia a Biskupice. „Po godz.5.00 policjanci pomiędzy m. Tarnawa Kolonia a m. Tokary na polu w odległości około 2 km od zabudowań ujawnili lej oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu" - podała policja.
Z powodu rosyjskich ataków lotniczych na Ukrainę w Lublinie oraz w kilku innych rejonach województwa lubelskiego uruchomiony zostały syreny systemu wczesnego ostrzegania. Po kilku minutach alarm odwołano.(PAP)
***
Wcześniejsza informacja
Lubelska policja poinformowała w serwisie X, że w czwartek rano otrzymała zgłoszenie o potężnym huku, który słychać było w powiecie biłgorajskim między miejscowościami Tarnawa Kolonia a Biskupice. „Po godz. 5.00 policjanci pomiędzy m. Tarnawa Kolonia a m. Tokary na polu w odległości około 2 km od zabudowań ujawnili lej oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu" - zakomunikowała policja. Rzecznik Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP kpt. Tomasz Stachyra przekazał PAP, że strażacy zabezpieczają krater o średnicy ok. 10 m.
O zdarzeniu powiadomiono służby, w tym Żandarmerię Wojskową, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego i Prokuraturę Okręgową w Lublinie.
Dowództwo Operacyjne podało, że „o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim” i „w celu jego rozpoznania i przechwycenia w rejon skierowano dyżurny myśliwiec F-16”.
Jak poinformowano, o godz. 3.46 „przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji, obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych” i „w celu weryfikacji i ostatecznego potwierdzenia wskazań technicznych systemów radarowych w rejon ostatniego wskazania obiektu skierowano śmigłowiec Mi-24”.
„Załoga śmigłowca zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim” - podało DORSZ. Na miejscu trwają działania operacyjne i zabezpieczające - skierowano tam Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy oraz właściwe służby.
Mer Lwowa Andrij Sadowy poinformował w czwartek, że około 20 osób zostało rannych w wyniku ataku rakietowego Rosji na miasto. (PAP)