Poniedziałek, 15 kwietnia 2024 r. 
REKLAMA

Małżeństwo czeka na przesłuchanie ws. śmiertelnego zatrucia mięsem

Data publikacji: 19 lutego 2024 r. 13:32
Ostatnia aktualizacja: 19 lutego 2024 r. 13:32
Małżeństwo czeka na przesłuchanie ws. śmiertelnego zatrucia mięsem
Fot. PAP/Darek Delmanowicz  

Prokuratura bada sprawę śmiertelnego zatrucia po zjedzeniu wyrobów mięsnych kupionych na targowisku w Nowej Dębie. W szpitalu zmarł 54-letni mężczyzna. Małżeństwo spod Mielca, które zajmowało się produkcją domowych wyrobów mięsnych sprzedawanych później z samochodu, zostanie przesłuchane w poniedziałek po południu.

Małżeństwo spod Mielca, 55-letnia Regina S. i 56-letni Wiesław S. zostali zatrzymani po tym, jak policja dostała informację, że w sobotę w szpitalu zmarł 54-letni obywatel Ukrainy Jurij N. Mężczyzna zjadł galaretę wieprzową kupioną na targowisku w Nowej Dębie. Domowymi wyrobami sprzedawanymi z samochodu zatruły się także dwie inne osoby: 67- i 72-latka. Jak poinformowała policja, jedna z kobiet w stanie poważnym została przetransportowana do szpitala w Krakowie.

Zatrzymani zostali przewiezieni do policyjnego aresztu. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu. "Postępowanie prowadzone jest w kierunku bezpośredniego sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez wyrób i wprowadzenie substancji szkodliwych dla zdrowia, w wyniku czego doszło do zgonu jednej osoby, a także nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu co najmniej dwóch osób" – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu prokurator Andrzej Dubiel.

Śledczy na razie zbierają materiał dowodowy. "Będzie stanowił podstawę do sformułowania i przedstawienia zarzutów" – dodał prokurator Dubiel. Przesłuchanie zatrzymanego małżeństwa zaplanowane jest na poniedziałkowe popołudnie.

W sprawie mają być przesłuchane także inne osoby, które w sobotę kupiły w Nowej Dębie od obwoźnego sprzedawcy wyroby wędliniarskie, m.in. galaretę garmażeryjną.

Informacja o zatruciu pokarmowym trzech osób pojawiła się w lokalnych mediach w sobotę wieczorem. "Po tych doniesieniach z policją skontaktowały się jeszcze dwie osoby, które również kupiły domowe wyroby na targowisku w Nowej Dębie. Policjanci pojechali do ich domów i zabezpieczyli kupioną galaretę garmażeryjną" – przekazała wcześniej PAP podinspektor Beata Jędrzejewska–Wrona, rzeczniczka Komendy Policji w Tarnobrzegu.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że Regina S. i Wiesław S. sprzedawali z samochodu wyroby garmażeryjne własnej produkcji. "Hodują trzodę chlewną dla podreperowania budżetu domowego. Wyrabiają wędliny, które następnie są sprzedawane na terenie Nowej Dęby" – potwierdził policyjne ustalenia rzecznik prokuratury w Tarnobrzegu.

W sobotę, w domu zatrzymanego małżeństwa policjanci zabezpieczyli jeszcze około 20 kg wyrobów mięsnych.(PAP)

Logo PAP Copyright

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

no niby jak
2024-02-20 09:45:45
ten wlew doodbytniczy z kawy .Po pierwsze , chyba trzeba czuć , że coś jest nie tak ze mną , a po drugie to chyba lekarz wie co wlewać , a czego nie ? Ten Ukrainiec jakby wiedział o tej kawie to pewnie sam z termosa , zapodałby sobie. Trzeba się znać na tym ! Ten azotyn sodu , to nie z przedawkowania saletry amonowej dodawanej do wyrobów mięsnych. Kiedyś się sypało tego na mięso , aby było ładne , czerwone .Nawet zastrzyki robiliśmy przed wędzeniem mięsa !
azotyn sodu
2024-02-19 17:10:36
i kłopot... a można łatwo było zaradzić kłopotowi - wlew doodbytniczy z kawy i po kłopocie...
oj tam wielka
2024-02-19 16:18:59
afera . Ukrainiec z ukrytymi schorzeniami zjadł treściwie i Go wydęło ! Galareta musiała być kaloryczna , bo i dwie staruszki miały problem z przejedzenia . Post jest , a Oni żrą na potęgę .Może jeszcze w srodę Popielcową . Ludzie to już sami nie wiedzą jak swojej tłustej dupie dogodzić !

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA