czwartek, 24 maja 2018.
Strona główna > Akcje Kuriera > Kurier Morski > Wrócił dawny szyld

Wrócił dawny szyld

Wrócił dawny szyld
Data publikacji: 2018-01-25 11:09
Ostatnia aktualizacja: 2018-01-25 12:46
Wywietleń: 450 311036

Od pierwszej połowy XIX wieku budowano tu statki, a potem je wodowano. Po wojnie zawsze była „szczecińska”, chociaż z określeniami, które były odpowiednie do okresu politycznego, ambicji jej szefów czy też nowych wyzwań. W tym roku – 70-lecia polskiego zakładu – wróciła do dawnej nazwy.

Pierwszą datą, która pozwoliła się dźwignąć szczecińskim pochylniom, był 11 czerwca 1948 r., gdy zarządzeniem ministra żeglugi powołano przedsiębiorstwo państwowe pod nazwą Zjednoczone Stocznie Polskie. W skład wchodziło kilka „oddziałów” – stocznie: Gdańska, Północna, Gdyńska, Szczecińska. Zakład w Szczecinie miał się przygotować do budowy statków pełnomorskich, wtedy jeszcze na parę, o nośności 3,2 tys ton.

Kolejna ważna data w historii firmy to 20 lutego 1950 r., gdy, również zgodnie z zarządzeniem, utworzono samodzielne przedsiębiorstwo państwowe Stocznia Szczecińska. Jak czytamy w wydanym w 1989 r. opracowaniu o historii stoczni, „decyzja o powołaniu tego przedsiębiorstwa w celu produkowania statków pełnomorskich była podyktowana m.in. względami politycznymi. Narastające napięcie międzynarodowe („zimna wojna”), embargo na dobra inwestycyjne nałożone przez kraje kapitalistyczne, zmusiły Polskę do uniezależnienia się od importu wielu wyrobów z Zachodu, w tym również statków pełnomorskich. Nie mniej ważne były możliwości eksportu statków do krajów socjalistycznych”.

Siedem lat po usamodzielnieniu się stoczni w Szczecinie, w Urzędzie Patentowym zatwierdzono jej znak: trójramienną śrubę okrętową na tle stylizowanej głowy gryfa pomorskiego. Trafił na wszelkie dokumenty zakładu, flagi, tabliczki na statkach.

Niecałe dwa lata później w nazwie firmy pojawiło się nazwisko pewnego marksisty. Minister przemysłu ciężkiego 18 lutego 1959 r. zatwierdził wniosek rady pracowniczej i nadał przedsiębiorstwu imię Adolfa Warskiego. Ponieważ nazwa obowiązywała przez ponad 30 lat, warto przypomnieć kim był ów działacz. Warski (właściwie Adolf Jerzy Warszawski) urodził się w 1868 r. W życiorysie ma przynależność do I Proletariatu i innych partii robotniczych, więzienie w cytadeli, carskie więzienie, udział w założeniu SDKPiL, współpracę z Różą Luksemburg, redagowanie komunistycznych gazet, udział w rewolucji 1905 roku. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości ten Polak o korzeniach żydowskich współtworzył Komunistyczną Partię Polski. W 1929 r. polscy komuniści odsunęli go od władzy za „odchylenia prawicowe”. Przebywał w Moskwie. Aresztowany przez NKWD podczas wielkiej czystki, został w 1937 r. skazany na śmierć. Wyrok wykonano. Po wojnie został zrehabilitowany. Imię Warskiego stocznia nosiła do końca lat 80. ub. wieku.

Po Okrągłym Stole w Polsce zaczęło się zmieniać wszystko, także model gospodarki, która zmierzała ku wolnemu rynkowi. Ze stoczniowego szyldu i pieczątek zniknął Adolf Warski, podobnie jak „Komuna Paryska” ze Stoczni w Gdyni, czy „Lenin” z bramy stoczni w Gdańsku. Po tej pierwszej „dekomunizacji” nad wejściem do firmy przy ul. Hutniczej (dziś Antosiewicza) widniało już tylko: „Stocznia Szczecińska”.

Kolejnym przełomem w dziejach zakładu był 1991 rok, gdy po konkursie na stanowisko dyrektora powołano Krzysztofa Piotrowskiego, a kilka miesięcy potem przedsiębiorstwo państwowe przekształcono w jednoosobową spółkę skarbu państwa i po kolejnych dwóch latach w akcyjną. Dekada lat 90. to złoty okres w historii firmy.

W roku 1999 Stocznia Szczecińska SA stała się jedną z 36 spółek grupy firm, którą kontrolowała Stocznia Szczecińska Porta Holding SA. Kierownictwo utworzyło holding (ang. hold – trzymać), wydzielając ze struktury stoczni niektóre segmenty usługowe (np. stołówki czy hotele robotnicze) i tworząc z nich spółki. Wchodzono też w nowe obszary działalności (handel paliwami, produkcję biokomponentów, rekreację), powołując kolejne podmioty. Co jednak miało oznaczać w nazwie łacińskie słowo „Porta”? Być może „bramę” do umocnienia się tej grupy firm, a przede wszystkim samej stoczni. Albo „przejście”, które umożliwi przeprowadzenie stoczni na spokojniejsze wody kapryśnego rynku okrętowego. Stocznia i Porta Holding upadły jednak 3 lata później, a zakład znacjonalizowano.

W połowie lipca 2002 r. na majątku do produkcji statków rozpoczęła działalność upaństwowiona Stocznia Szczecińska Nowa. Powstała na bazie firmy Allround Ship Service, joint venture stoczni i hamburskiej spółki Mühlhan. ASS, która też należała do stoczniowego holdingu, zajmowała się czyszczeniem, malowaniem statków i budową elementów kadłubów. Ponieważ w nazwie miała „allround” (ang. – wszechstronna), najbardziej się nadawała do przejęcia budowy kadłubów. Ponadto produkcję trzeba było kontynuować, bo robotnicy nie dali za wygraną i przez Szczecin przechodziły kolejne marsze protestacyjne. „Nowa” w nazwie wynikała zapewne z tego, że trzeba było coś do „Stoczni Szczecińskiej” dodać, aby sąd zechciał ją zarejestrować. Firma o podobnej nazwie była przecież w stanie upadłości.

SSN, jak poprzedniczka, budowała także specjalistyczne statki. Jesienią 2008 r. Komisja Europejska stwierdziła, że wsparcie rządu łamie zasady konkurencji i szczecińska stocznia musi zwrócić tę pomoc (podobnie jak gdyńska). Przedsiębiorstwo nie posiadało środków, więc tak zwany proces kompensacji oznaczał jego likwidację poprzez wyprzedaż majątku oraz zwolnienia grupowe. Kluczowe części majątku nabyło państwowe Towarzystwo Finansowe „Silesia”. Na terenach stoczniowych utworzono Szczeciński Park Przemysłowy, który wydzierżawił nieruchomości firmom z branży okrętowej i stalowej. W styczniu 2018 r. nazwę zmieniono.

– Spółce została przywrócona historyczna nazwa – Stocznia Szczecińska – powiedział jej prezes Andrzej Strzeboński. – Powrót do dawnej nazwy jest symbolicznym wyrazem powrotu do tradycji tej stoczni.

Po prostu: Stocznia Szczecińska to marka rozpoznawalna na świecie, to konkret.

– Zgodnie z opinią ekspertów, zmiana nazwy firmy SPP na Stocznia Szczecińska nie narusza praw innych podmiotów – poinformowało MS Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, którego fundusz MARS jest obecnie właścicielem spółki.

(kl)

Na zdjęciu: Stocznia Szczecińska to marka rozpoznawalna na świecie.

Fot. Elżbieta KUBOWSKA

Wrócił dawny szyld

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
14
na godz. 00:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Zwiedzanie z prezydentem
Opóźnienia na szczecińskim dworcu
Otwarcie groty
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Joannie Walczak
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy
„Mirosław Kwiatkowski niniejszym przeprasza za bezprawne naruszenie dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury, których to naruszeń dopuścił się w treści sporządzonych przez siebie artykułów pod tytułem: – „Biuro nieruchomości w przepompowni”, „Pośredników ci u nas dostatek”, „Wypaczone notarialne umowy”, „Notariusze naginali przepisy”, „Czarna dziesiątka mijającego roku”, „Chwasty tygodnia”, „Pośrednicy drwią z Temidy” oraz „Wyrok na notariusza” opublikowanych w Kurierze Szczecińskim odpowiednio w dniach 23 stycznia 2015 r., 13 lutego 2015 r., 27 listopada 2015 r., 28 grudnia 2015 r., 31 grudnia 2015 r., 9 września 2016 r. oraz 11 października 2016 r., a także stronie internetowej gazety, w których to artykułach zawarto nieprawdziwe i niesprawdzone informacje na temat sposobu świadczenia usług przez Pana Przemysława Rafała Chmurę, w czasie gdy wykonywał on zawód notariusza, oraz o rzekomych nieprawidłowościach, których miał się dopuścić przy świadczeniu tych usług. Mirosław Kwiatkowski zobowiązuje się również do poszanowania dóbr osobistych Pana Przemysława Rafała Chmury.”