W styczniu stocznia w Wismarze zatrudniła 140 nowych pracowników. To dobra wiadomość dla firmy, która jeszcze kilka lat temu, podobnie jak wiele stoczni działających na terenie dawnej NRD, znajdowała się na skraju upadłości.
Covid zniszczył stocznię w Wismarze
Po zmianach polityczno-gospodarczych w naszej części Europy, wschodnioniemieckie stocznie w Wismarze, Stralsundzie i Rostocku należały do niemiecko-hongkońskiej grupy MV Werften, która miała specjalizować się w budowie statków wycieczkowych dla spółki Genting Hong Kong.
W ramach nowej struktury właścicielskiej stocznia w Wismarze rozpoczęła budowę rzecznych wycieczkowców klasy Rhine.
Plany stoczni były o wiele bardziej ambitne. Miały w niej powstawać wycieczkowce średniej wielkości, mogące zabrać na pokład 2000 pasażerów oraz luksusowe jachty.
W marcu 2020 roku grupa MV Werften zawiesiła działalność, oficjalnie z powodu pandemii, nieoficjalnie mówiło się, że działalność byłych NRD-owskich stoczni jest po prostu nieopłacalna.
Aby ratować stocznie, grupa otrzymała 175 mln euro pomocy finansowej od konsorcjum źródeł komercyjnych i państwowych, co miało zapewnić płynność finansową do czasu otrzymania spodziewanego pakietu pomocy federalnej w wysokości do 570 mln euro. W październiku 2020 r. stocznia w Wismarze otrzymała pożyczkę w wysokości 193 mln euro z rządowego Funduszu Stabilizacji Gospodarczej, co miało umożliwić wznowienie prac nad jedną z budowanych jednostek.
Po fiasku rozmów między rządem niemieckim a Genting Hong Kong w sprawie uzyskania dalszego wsparcia na finansowanie działalności stoczni MV Werften, ogłosiła upadłość.
Stocznia w Rostocku została sprzedana niemieckiej marynarce wojennej, zakład w Wismarze został sprzedany Thyssen Krupp Marine Systems (TKMS), a stocznia w Stralsundzie miała być zarządzana przez władze miasta Stralsund.
W Wismarze będą budowane okręty wojenne
TKMS zamierza w Wismarze budować okręty dla niemieckiej marynarki wojennej oraz na eksport. Zwiększenie mocy produkcyjnych byłoby strategicznie korzystne dla TKMS, ponieważ eksperci przewidują, że ze względu na sytuację geopolityczną, niemiecka marynarka wojenna, a także floty państw sojuszniczych, będą zgłaszały coraz większe zapotrzebowanie na okręty.
– Z przyjemnością witamy tak wielu nowych pracowników w Wismarze. Wzrost zatrudnienia jest ważny nie tylko dla TKMS i rozwoju zakładu, ale także dla miasta Wismar i wschodnioniemieckiego regionu nadmorskiego. Dzięki modernizacji naszej stoczni, do końca 2029 roku, w zależności od poziomu zamówień, będziemy stopniowo tworzyć do 1500 miejsc pracy w Wismarze. Ponadto nasz rekordowy portfel zamówień pozwoli nam utrzymać pełną wydajność produkcji przez kolejne lata i stworzyć dobre perspektywy dla naszych pracowników – mówi Dirk Steinbrink, dyrektor ds. technicznych TKMS.
W najbliższych latach wielkość inwestycji w infrastrukturę stoczni powinna wynieść około 200 mln euro.
W planach jest budowa okrętów podwodnych dla Niemiec, Norwegii, a być może także Indii. Budowę nowych fregat rozważa także Dania, choć w tym ostatnim przypadku oferta TKMS może zostać odrzucona ze względów politycznych. Fregaty produkowane w Niemczech wykorzystują komponenty produkowane w USA, a to, ze względu na ostatnie wypowiedzi prezydenta Trumpa w sprawie Grenlandii, może okazać się przeszkodą w zawarciu kontraktu.
TKMS to jedna z wiodących firm okrętowych na świecie, zatrudniająca ponad 9000 pracowników. Firma działa jako dostawca systemów dla okrętów podwodnych i nawodnych, a także elektroniki morskiej i technologii bezpieczeństwa. ©℗
Wojciech SOBECKI