Piątek, 20 marca 2026 r. 
REKLAMA

„Pokój ze skazą” czy realistyczny kompromis? 

Data publikacji: 20 marca 2026 r. 13:54
Ostatnia aktualizacja: 20 marca 2026 r. 13:54
„Pokój ze skazą” czy realistyczny kompromis? 
Delegaci Polski na rokowania pokojowe w Rydze, od lewej: Edward Lechowicz, Leon Wasilewski, Jan Dąbski, Henryk Strasburger, Stanisław Kauzik. Fot. Polonia / domena publiczna  

dr hab. Przemysław BENKEN, Instytut Pamięci Narodowej w Szczecinie

REKLAMA

Traktat ryski, podpisany 18 marca 1921 r. między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej, a Rządem Rosyjskiej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Rad działającym również w imieniu Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Rad oraz marionetkowym Rządem Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad, kładł kres wojnie polsko-sowieckiej, jak też ustalał przebieg wschodniej granicy Polski.

Sygnatariusze zobowiązali się m.in. do poszanowania swej suwerenności państwowej i nie mieszania się w jakikolwiek sposób w wewnętrzne sprawy drugiej strony. Nastąpić miał powrót wszystkich jeńców wojennych, jak też uregulowano kwestię wymiany ludności, która po spełnieniu określonych warunków otrzymała prawo „zgłoszenia życzenia w przedmiocie opcji obywatelstwa”. Osobom narodowości polskiej, które pozostawały w Rosji Sowieckiej, zapewniano prawa zabezpieczające swobodny rozwój kultury i języka oraz do praktyk religijnych. Strony zrzekały się dochodzenia zwrotu poniesionych przez siebie kosztów wojennych. Sowietów zobowiązano nadto do zwrotu przedmiotów (w tym m.in. dóbr kultury i archiwów) wywiezionych z Polski po 1 stycznia 1772 r. 

Z tytułu wkładu, jakie ziemie polskie wniosły w rozwój gospodarczy byłego Imperium Rosyjskiego, Rzeczypospolita miała otrzymać najpóźniej rok po ratyfikacji traktatu, 30 milionów rubli (w złotych monetach lub sztabkach). Ustalono też zasady ewakuacji mienia. Wymiana dokumentów ratyfikacyjnych odbyła się 30 kwietnia 1921 r. w Mińsku.

Traktat pokojowy, podpisany po długich i trudnych negocjacjach, budził niedosyt w wielu kręgach, w których uważano, iż po militarnej klęsce Armii Czerwonej w 1920 r., zadanej jej przez Wojsko Polskie, można było osiągnąć więcej. Stojącego na czele delegacji polskiej w Rydze wiceministra spraw zagranicznych Jana Dąbskiego oskarżano o to, iż słabo orientował się w sprawach wschodnich i dążył do jak najszybszego zawarcia pokoju z Sowietami. Faktem było, iż przyjęty układ granic pozostawiał wielu Polaków poza terytorium odrodzonej Rzeczypospolitej, a Sowieci skutecznie uchylali się od ścisłego wypełnienia jego artykułów m.in. w kwestiach dotyczących zobowiązań majątkowych i zwrotu zagrabionych dóbr kultury; sabotowano również repatriację. W liście otwartym do premiera Antoniego Ponikowskiego z 26 listopada 1921 r., podpisanym przez część delegatów na konferencję pokojową w Rydze reprezentującą ludność kresową, pisano o skutkach działań Sowietów: „[…] tysiące rozstrzelanych już po traktacie ryskim Polaków w Rosji; dziesiątki tysięcy braci naszych umierających w więzieniach […]; całe gminy ludności prześladowanej za opcję na rzecz Polski; jeńcy i reemigranci polscy nie mogący wyjechać i doczekać się prawa powrotu do kraju; […] majątek narodowy polski na kresach oddany na żer obcych przybyszów, powołanych przez Sowiety dla przekreślania polskości i wznowienia rosyjskości tych ziem”.

Niemniej należy pamiętać, iż Polska zakończyła wyczerpującą jej ograniczone zasoby wojnę, stawiając tamę sowieckiemu pochodowi na zachód i broniąc świeżo odzyskanej niepodległości. W momencie zawierania traktatu pozostawała do rozstrzygnięcia sprawa przynależności państwowej Śląska, a Wileńszczyzna (Litwa Środkowa) formalnie wciąż znajdowała się poza granicami Rzeczypospolitej. Traktat z perspektywy politycznej z pewnością nie był rozwiązaniem idealnym, dał jednak ziemiom polskim tak potrzebne po latach funkcjonowania na stopie wojennej wytchnienie, a młodemu państwu pozwolił przekierować część sił i środków na odbudowę gospodarczą kraju prowadzoną w warunkach pokojowych.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA