Piątek, 14 sierpnia 2026 r. 
REKLAMA

Miejska łąka na Pogodnie

Data publikacji: 14 sierpnia 2026 r. 14:02
Ostatnia aktualizacja: 14 sierpnia 2026 r. 14:02
Miejska łąka na Pogodnie
Na tyłach kilkurodzinnych budynków znajdują się ogródki, których istnienia ktoś niewtajemniczony, mijający kamienicę od frontu, nawet się nie spodziewa. Fot. Monika KOŁACZ  

„Jaką ja jestem szczęśliwą kobietą, że żyję w ogrodzie z książkami, dziećmi, ptakami i kwiatami i w takim spokoju, żeby się tym wszystkim rozkoszować!” – zanotowała prawie 130 lat temu angielska pisarka, Elizabeth von Arnim*, mieszkająca w podszczecińskich Rzędzinach. To samo mogłaby powtórzyć dzisiaj pani Agata Sałyga, która w spokojnym zakątku Pogodna stworzyła swój mały raj.

REKLAMA

Zielona oaza mieści się przy ul. Reymonta, zaprojektowanej przed wojną według spójnej, nowoczesnej – na owe czasy – wizji urbanistycznej. Na tyłach kilkurodzinnych budynków znajdują się ogródki, których istnienia ktoś niewtajemniczony, mijający kamienicę od frontu, nawet się nie spodziewa.

– Koncepcja na zagospodarowanie przestrzeni zmienia mi się co kilka lat – tłumaczy pani Agata. – Kiedy sprowadzałam się do tego mieszkania ok. 30 lat temu miałam inne priorytety, niż teraz. Na początku była więc trawa, wierzba płacząca i basenik dla dziecka. To wszystko. Potem pośrodku stanął platan, a wkoło niego posadziłam róże kaskadowe. Był stoliczek, lustro. Przepięknie to wyglądało! Romantycznie, prowansalsko. Rosły przetaczniki, szałwia – wspomnienie wywołuje uśmiech na twarzy właścicielki ogródka. – Niestety, okazało się, że mam uczulenie na platany. Teraz, na stare lata wymyśliłam sobie, że chciałabym mieć drzewa bez liści – dla wygody, ale wyszło, że jest więcej liści, niż było wcześniej – śmieje się energiczna pięćdziesięciokilkulatka. Obecnie ogród pani Agaty przypomina łąkę. Spośród barw dominuje biel, róż oraz fiolet. Rośliny rosną bujnie, przestrzeń podzielona jest na strefy.

– Kupuję to, co mi się podoba. Posadziłam nawet chrzan, ze względu na piękne, duże liście. Nie potrafię powiedzieć, ile mam sadzonek w ogrodzie, bo ciągle przesadzam, zmieniam… Nieraz zapomnę, co posadziłam. Uwielbiam to! – mówi pani Sałyga. – Wolę kupić roślinę, niż coś do ubrania. Pracuję przy ul. Łukasińskiego i wracając do domu, codziennie zaglądam do Rajskiego Ogrodu. Nawet na spacery chodzę w tamtym kierunku. Ludzie mogą myśleć, że jestem tam zatrudniona – śmieje się pani Agata. – Zawsze coś przytargam – dodaje z filuterną miną.

Przydomowy ogródek jest przedłużeniem mieszkania – utrzymany w podobnym stylu swobodnej elegancji zachęca do odwiedzin, budzi odczucia beztroski i relaksu. Na rabatach rosną hortensje, lilie, floksy, liatry, trawy, czosnki, ostróżki, cynie, szałwie… Ogrodzenie oplatają zwoje clematisów. Drzewa o koronach uformowanych w parasolki tworzą naturalną ochronę przed upałem. Na tyłach założenia znajduje się kącik, gdzie można wypocząć, spotkać się z przyjaciółmi i wspólnie zjeść posiłek. Dekorację całości dopełnia dobrana kolorystycznie ceramika oraz nastrojowe oświetlenie.

– Sypialnię mam od strony wschodniej, rano budzi mnie słońce. Ptaki śpiewają, jest cisza. Wstaję i wyglądam przez okno na ogród. Biorę kawę, wychodzę na zewnątrz, chcę usiąść pośród zieleni, ale nie mogę, bo zawsze znajduję sobie coś do roboty – śmieje się pani Agata. – Zawodowo zajmuję się kosmetologią, ale nie wyobrażam sobie „grzebać” w ziemi w rękawiczkach. Muszę wszystko czuć palcami, skórą. Podobnie z podlewaniem – mimo systemu nawadniającego poprowadzonego między roślinami wolę używać szlaucha – tłumaczy.

Między płatki kwiatów nurkują owady zapylające, białe motylki unoszą się bezszelestnie nad wielobarwną przestrzenią. Po trawie spaceruje kos.

Lubię obserwować, jak ptaki kąpią się w kałużach wody, która zbiera się na zadaszeniu. Nawet jeśli coś zniszczą, przebiją poszycie – to trudno – mówi pani Sałyga. Panuje błogi spokój. – Ale to nietypowe – śmieje się pani Agata. – U nas jest jak na wsi. Córka z wnukami mieszka naprzeciwko. W ciągu dnia dzieci biegają między domami: wspinają się na drzewo rosnące na podwórzu, robią sobie bazę, biegają, wiszą na płocie – opowiada z uśmiechem na ustach.

Do udziału w konkursie twórczynię kwietnej łąki namówiły sąsiadki – Ania i Kasia. Panie codziennie się spotykają, rozmawiają, żartują.

Powiedziały: tak ładnie u ciebie, zgłoś się! Pierwszy raz startowałam wiele lat temu, dostałam wtedy wyróżnienie – mówi pani Agata. Ogrodniczka z Pogodna nie traci zapału. Zdjęcia urokliwych widoków swojego królestwa udostępnia w mediach społecznościowych. Pięknie potrafi też opowiadać o roślinach: – Szałwia fioletem wylewa rzekę kwiatów, wabiąc pszczoły… Wieczorami niesie się zapach lilii, róż, floksów… Nie wyobrażam sobie mieszkać bez ogródka. Marzy mi się staw z rybkami i fontanna w kształcie baletnicy, ale każdego roku mam szał na coś innego, nie wiem, co jeszcze wymyślę – dodaje.

Monika KOŁACZ

* Cytat pochodzi z: Elizabeth von Arnim, Elizabeth i jej ogród, Wydawnictwo MG, 2011 r., tłumaczenie Elżbieta Bruska i Berenika Lemańczyk

* * *

Honorowym patronem konkursu jest Prezydent Szczecina, a partnerami: Miasto Szczecin, Szczecińska Agencja Artystyczna, Rajski Ogród, Fabryka Zieleni i Polski Związek Działkowców Okręg w Szczecinie.

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA