Sobota, 29 sierpnia 2026 r. 
REKLAMA

Jedyne takie okna

Data publikacji: 28 sierpnia 2026 r. 13:07
Ostatnia aktualizacja: 28 sierpnia 2026 r. 13:09
Jedyne takie okna
W tej części ul. Małkowskiego jedynie okna pana Sławomira są udekorowane kwiatami Fot. Monika KOŁACZ  

Ukwiecone okna na I piętrze przedwojennej kamienicy przy ul. Małkowskiego są zauważalne z daleka. Mocno wyróżniają się na tle jasnej elewacji budynku, przykuwają uwagę. Bujna roślinność szczelnie wypełnia parapety, zwoje kolorowych kwiatów i liści zwisają w dół, aż do poziomu witryny zakładu usługowego na parterze. - Jak pięknie! - zaskoczeni widokiem przechodnie przystają, unoszą głowy i głośno wyrażają swój zachwyt. 

REKLAMA

Autor kompozycji Sławomir Piątek od 5 lat mieszka w tym miejscu. Każdej wiosny dba o dekoracje okien. – Początkowo sadziłem surfinie, ale okazały się mało odporne na susze, mszyce. Zdarzało się, że musiałem wymieniać kwiaty w trakcie sezonu – tłumaczy. - Pelargonie są bardziej wytrzymałe i teraz każdego roku je kupuję. Mam odmianę rabatową, kaskadową, wielokwiatową, a między nimi posadziłem bluszcz kolchidzki. Jest też wilec ziemniaczany – który po sezonie puszcza pędy, podobne do batatów oraz jaśmin doniczkowy. Na próbę wziąłem jedną różową surfinię. Zobaczymy, jak sobie poradzi – pan Piątek wymienia nazwy roślin, podając przy okazji określenia łacińskie oraz krótką charakterystykę każdego okazu. Od wnętrza pomieszczeń okna nie wyglądają tak efektownie, jak na zewnątrz.

– Szczerze mówiąc, myślałem, że „zarażę” sąsiadów i też zasadzą kwiaty, ale od kiedy tu mieszkam, moje kwiaty są jedyne na całym odcinku ulicy. Gdyby chociaż w co którymś oknie ludzie posadzili rośliny, od razu byłby efekt, turyści by zdjęcia robili. To wyglądałoby pięknie! Czasem w małych miejscowościach ktoś zaczyna dekorować dom lampkami, zaraz inni robią to samo. I potem cała wioska przystrojona, turyści się zjeżdżają. Albo gospodarze specjalnie bociany wabią do siebie, robią im warunki. To też przyciąga ludzi – mówi pan Sławomir z lekkim żalem w głosie.

Przez wiele lat autor najpiękniejszych okien w okolicy posiadał duży ogród, o który dbał, czerpiąc z tego ogromną radość. Pasję do hodowli roślin przejął z rodzinnego domu na Żelechowej. Nie miał doświadczenia w uprawie kwiatów doniczkowych, uczył się na własnych błędach i teraz chętnie dzieli się doświadczeniem. Publikuje zdjęcia swoich dekoracji w mediach społecznościowych, w grupach skupiających miłośników Szczecina i cieszy się, kiedy czyta pełne entuzjazmu komentarze. W tym roku po raz pierwszy zgłosił się do konkursu „Kuriera Szczecińskiego”. Zrobił to z ciekawości, jak mówi. - Gdybym dostał chociaż wyróżnienie, byłaby dodatkowa satysfakcja, że ktoś zauważył, docenił – tłumaczy.

Pan Sławomir przywiązuje dużą wagę do estetyki otoczenia, dlatego samodzielnie zamiata chodnik przed kamienicą. Nie czeka na pojawienie się służb, nie wystosowuje pism do instytucji. Kiedy widzi, że jest brudno – działa. Kupił specjalną zmiotkę i sprząta cały odcinek ul. Małkowskiego. Podczas pracy rozmawia z ludźmi.

– Ostatnio pani, która mieszka naprzeciwko, podziękowała mi za to, że ma ładny widok z okna. Przyznała, że rano parzy sobie kawę i pije, patrząc na moje kwiaty. Tak zaczyna każdy dzień. To miłe – mówi pan Piątek, który docenia u innych ludzi wrażliwość na piękno. Wnętrze swojego lokum urządził w stylu kolonialnym. Meble wynajdował w antykwariatach lub ogłoszeniach internetowych, obrazy, którymi przyozdobił ściany, z uwagą wybierał w galeriach sztuki współczesnej. Wyeksponował też pamiątki przywiezione z egzotycznych krajów.

– Kupuję tylko to, co mi się podoba – mówi. W salonie nie brakuje również roślin. Stojące w rogu wielkie okazy nawiązują do pasji podróżniczej pana Sławomira, który obecnie znowu przygotowuje się do wyjazdu. Wcześniej chciałby dokończyć budowę... domków dla ptaków. W pokoju czeka przygotowanych kilkanaście dużych, plastikowych i aluminiowych opakowań po produktach spożywczych. Pan Piątek w każdym wyciął otwory, przymocował kołek. Szykuje się do malowania. Część budek zamierza zawiesić zimą na drzewach w okolicy miejsca zamieszkania, część rozda znajomym posiadającym własne ogrody.

Na gzymsie pod zwojami roślin gołębica założyła gniazdo. Takie niefortunne miejsce wybrała. Trzy jajka spadły na chodnik i się rozbiły, a patyki, które przynosiła, wczepiały się w moje rośliny. Szkoda mi jej było – ciąg niefortunnych zdarzeń zainspirował pana Sławomira do pomocy ptakom.

– Ptaszek się ucieszy, jak taki domek znajdzie – mówi z uśmiechem pasjonat z ul. Małkowskiego. Pan Piątek niedługo wyjeżdża, ale planuje już działania ogrodnicze na kolejne miesiące po powrocie: trzeba będzie donice uprzątnąć, pelargonie przezimować. Może uda się zagospodarować podwórko? Przestrzeń ukryta za bramą ma duży potencjał. Trzymamy kciuki. ©℗

Monika KOŁACZ

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA