– Przypadkiem trafiliśmy na tę działkę w 2004 r. Szukaliśmy wtedy kawałka przestrzeni do wypoczynku. Znaleźliśmy ogłoszenie na OLX, przyjechaliśmy obejrzeć. Tyle lat mieszkamy w Szczecinie i nie wiedzieliśmy, gdzie jest Wyspa Pucka – śmieje się pani Ewa Kochańczuk. – Ostatecznie nie doszło do transakcji, ale dowiedzieliśmy się, że dużo działek w tym miejscu jest wolnych, można wybierać – tłumaczy właścicielka urokliwego zakątka. Wielki, pusty teren był podzielony palikami, stały skrzynki na prąd, liczniki wody. Państwo Kochańczukowie wybrali ogródek, który najbardziej przypadł im do gustu.
– Na początku pracy było co niemiara. Wszędzie rosły samosiejki, chaszcze - wyższe od nas! - tłumaczy pani Ewa. Traktor musiał przyjechać, zaorać do gołej ziemi. Potem trzeba było to wszystko zebrać, powywozić... Teściowie mieli działkę, hodowali warzywa. I to było nasze jedyne doświadczenie związane z uprawą roślin. Reszty uczyliśmy się sami. Trochę czytaliśmy, trochę się dowiadywaliśmy od innych, rozmawialiśmy z działkowiczami. Zaliczyliśmy kilka porażek, na przykład drzewka owocowe nam się nie udały. Chorowały i musieliśmy je wyciąć. Ocalała jedna jabłonka, i rajskie jabłuszko – chociaż też cały czas choruje. Ale posadziliśmy je dla ozdoby, bo przepięknie kwitnie na różowo – opowiada pani Ewa z satysfakcją w głosie. - Działkę kupiliśmy w celach rekreacyjnych, żeby córka, wówczas 10-letnia, miała gdzie się bawić – tłumaczy.
W położonym w głębi Międzyodrza ogródku jest kolorowo - za sprawą obficie rosnących kwiatów polnych, ale też elegancko - dzięki krzewom białych hortensji, posadzonych na rabatach i jako przyciągające wzrok, samodzielne ozdoby. Kto stoi za koncepcją aranżacji działki?
– Wiadomo kto – odpowiada z uśmiechem pan Jacek Kochańczuk. A pani Ewa prostuje: – To nie tak, że każdy pomysł jest mój. Trochę podglądam, śledzę w internecie, należę do grupy działkowców, gdzie sobie nawzajem podpowiadamy.

Pani Kochańczuk przyznaje, że hortensje dają największy efekt. – Goście, którzy do nas przychodzą, mówią: u was to tak bajkowo! Te wielkie, białe pąki hortensji posadziliśmy wiele lat temu, a ten krzew – pani Ewa wskazuje na efektowną roślinę na nóżce – wyhodowałam z patyka. Sąsiadce odłamała się gałązka, wzięłam i tak pięknie rośnie – tłumaczy właścicielka działki na Wyspie Puckiej. Z końcówek został również obsadzony żywopłot.
– Siostra obcinała u siebie na działce liguster i nam dawała ścinki. Normalnie się je wyrzuca, ale my braliśmy i ukorzenialiśmy – państwo Kochańczukowie są zadowoleni z efektu.
Przestrzeń ogródka jest uporządkowana i podzielona na strefy. Zadbane rośliny wypełniające klomby można podziwiać ze wszystkich stron, stąpając po gęstej, soczysto zielonej trawie. Rosną rudbekie, białe i czerwone lilie, trawy ozdobne, pęcherznica, kielichowiec wonny, guzikowiec z białymi, drobnymi kuleczkami, milion dzwonków, pachnący wiciokrzew japoński, budleja, laurowiśnia, rododendron, piwonie, margaretki, krwawnica, lawenda, budleja, tawuła szara, perukowiec, nawet budleja – kwiat przywołujący motyle...
– Trochę tego jest – śmieje się pani Ewa. - I hibiskus bagienny, akurat dzisiaj zakwitł, na pani przyjazd! - wskazuje duży, jasnoróżowy kwiat z ciemniejszym środkiem, odważnie wychylający się z gęstwiny bordowych liści. W rogu zabezpieczone siatką przed szpakami dojrzewają borówki.
– Bardzo ładnie obrodziły w tym roku – chwali pan Jacek. – Mnóstwo owoców jest. Maliny też mieliśmy – dodaje. Właściciele działki wszystko robią sami, dlatego potrafią opowiedzieć o każdej roślinie, dekoracji, szczegółach konstrukcyjnych domku.
– To jest stara przyczepa kempingowa, ma ok. 50 lat, kupiliśmy ją trochę z konieczności, bo nie stać nas było na super dom, a potrzebowaliśmy jakiegoś miejsca pod dachem, żeby się móc przebrać, schować przed deszczem – tłumaczą małżonkowie. - Co roku modyfikowaliśmy ją, żeby trochę zakryć, zabezpieczyć. Najpierw obudowaliśmy ściany białymi panelami, ale potem przywiozłem z tartaku deski i teraz mamy prawdziwe drewno – pan Jacek wskazuje na elewacje. – Mąż nigdy wcześniej nie zajmował się stolarką, ganek też sam zrobił i żaluzje, bo chcieliśmy się trochę osłonić – z dumą podkreśla pani Ewa. Przyczepa wygląda jak urokliwy domek holenderski. Ściany oraz elementy dekoracyjne, jak okiennice czy balustrady pomalowano, używając na przemian białej i szarej farby. Z dbałością dobrano dodatki – donice, figurki, lusterka.
– Wszystko, co jest na działce mamy z odzysku, nic nie kupowaliśmy. Ktoś z rodziny albo znajomych zmieniał wyposażenia mieszkania, to my braliśmy te przedmioty. Szkoda wyrzucić, zawsze się wykorzysta. Na przykład okiennice – to są drzwiczki ze starych szafek – tłumaczą państwo Kochańczukowie. - Podstawa pod fontannę została zrobiona ze starych kloszy lamp. A tam, gdzie jest skrzynka z aniołem – pomyślałam: trochę pusto w tym miejscu. Mieliśmy drewno z palet, podejrzałam ilustracje na Pintereście i proszę, teraz jest taka ładna dekoracja. Robota męża oczywiście – cieszy się pani Ewa. Sielskiego klimatu dodają kwiaty sezonowe w donicach oraz amplach i nastrojowe oświetlenie.
– Spędzamy czas na działce od wiosny, jak tylko pogoda pozwala. Mąż przyjeżdża po pracy, zjemy obiad i siedzimy do wieczora – mówi pani Kochańczuk. – W ubiegłym roku po raz pierwszy wzięliśmy udział w konkursie „Kuriera Szczecińskiego”, dostaliśmy wyróżnienie – pokazuje dyplom i statuetkę, które zajmują honorowe miejsce wewnątrz domku. – Tu panuje taki spokój i cisza. Ciągle jest co robić! Wypoczywamy aktywnie. ©℗
***
Honorowym patronem konkursu jest Prezydent Szczecina, a partnerami: Miasto Szczecin, Szczecińska Agencja Artystyczna, Rajski Ogród, Fabryka Zieleni i Polski Związek Działkowców Okręg w Szczecinie.
Monika KOŁACZ
