Wielobarwne papugi przysiadły wśród gęstwiny kwiatów, między nimi znalazły miejsce tukany z żółtymi dziobami oraz eleganckie pawie, z ogonami ozdobionym zielonymi i niebieskimi kryształkami. Z sufitu zwisają rośliny i kręcą się błyszczące spirale. Są latarenki, kolorowe lampki... Letnim przedpołudniem pogoda współgra z egzotyczną atmosferą balkonu na 9. piętrze wieżowca przy Alei Wojska Polskiego.
– Mieszkamy tutaj już 24 lata, dokładnie 9 sierpnia 2002 r. odbieraliśmy klucze. Od początku, jak się wprowadziliśmy, sadzę kwiaty – mówi Anna Pruska, twórczyni dekoracji. Pani Ania razem z mężem Jerzym, biorą udział w konkursie „Kuriera Szczecińskiego” już po raz... dwunasty. Na eksponowanym miejscu w salonie stoi 11 pucharów.
– Nie wiem, skąd się wzięła moja pasja – przyznaje wielokrotna laureatka. - Mama ma ogródek, w domu zawsze były rośliny w doniczkach. Wszyscy wiedzą, że mam smykałkę do tego, w szkole, gdzie pracuję, też zajmuję się kwiatami. W ubiegłym roku był zlot mojej klasy z „ekonomika” przy ul. Sowińskiego. Wychowawczyni, koledzy, koleżanki mówili, że wielokrotnie rozpoznawali mnie w gazecie na zdjęciach związanych z konkursem – uśmiecha się pani Ania. - A do wzięcia udziału po raz pierwszy namówiły mnie sąsiadki z piętra – dodaje.
Pani Pruska opowiada, że przy wyborze kwiatów nie kieruje się założoną z góry koncepcją, zwykle jest otwarta na sugestie właścicielki centrum ogrodniczego z Ustowa.

– Tylko tam kupujemy, zawsze – mówi. - W tym roku jeździliśmy trzy razy, bo ciągle mi czegoś brakowało, aż mąż się dziwił. Ponad 50 roślin posadziłam – opowiada pani Anna.
Na balkonie są więc surfinie i pelargonie w dwóch odcieniach czerwieni, komarzyca, petunia.
– Lato było wyjątkowo upalne, a jeszcze ta strona bloku jest mocno nasłoneczniona, nawet markiza nie pomagała – tłumaczy ogrodniczka z wieżowca. - Surfinie padły, dla nich za ciepło, wręcz się gotowały. Za to pelargonia sobie świetnie poradziła – pani Ania cieszy się z dobrze dokonanego wyboru.
- Nie zostawiam kwiatów na kolejny rok, sąsiadka zimowała sadzonki w mieszkaniu, nigdy nie kupowała nowych, mnie to nie wychodzi – mówi pani Pruska. - No ale sąsiadka miała tylko te stojące pelargonie, tak zwane „śmierdziuchy”, może dlatego – dodaje.
Jeśli chodzi o aranżację, pani Anna kieruje się zasadą spontaniczności.
- Lubię mieć dużo rzeczy, jak mi się coś podoba, kupuję – tłumaczy. Dekoracje wyszukuje na jarmarkach albo w Rajskim Ogrodzie. Dobrze się czuje w takiej przestrzeni i z przyjemnością spędza wolny czas na balkonie.
– Fontannę włączę, posiedzę sobie, książkę poczytam. Szum wody trochę zagłusza hałas z ulicy. Wieczorami lampki zapalę, papugi też się świecą, i te słoneczniki – pani Pruska wskazuje na sztuczne kwiaty wbite w donice. - Kiedyś koleżanka, która mieszka naprzeciwko, powiedziała, że u nas jest tak kolorowo, jak na Boże Narodzenie – śmieje się autorka dekoracji.
Dwa yorki, Mikuś i Tofik również korzystają z możliwości wyjścia na powietrze, mają swoje posłania obok fotela pani.
– Mikuś czasami usiądzie i tak patrzy. Obydwaj lubią zobaczyć, co się dzieje na zewnątrz – mówi właścicielka piesków. Balkon jest osiatkowany i, mimo znacznej wysokości oraz szczelin w balustradzie, zwierzęta są na nim bezpieczne.
Każdy, kto do nas przyjdzie, zachwyca się widokiem z okien. Ze wszystkich stron mieszkania mamy widok na Szczecin – mówi pani Anna.
Przedwojenne kamienice Śródmieścia uzupełnione o współczesne plomby, regularna siatka ulic, drzewa i błękitne niebo – bardzo interesująco wygląda miasto z poziomu 9. piętra. Można skanować wzrokiem panoramę fragment po fragmencie, odkrywając coraz to nowe, ciekawe szczegóły.
– Chcielibyśmy kiedyś mieć dom z ogrodem, albo chociaż działkę rekreacyjną – mówi pani Anna.
Na razie państwo Pruscy cieszą się, słysząc pochwały skierowane w stronę ich balkonu. Z radością oczekują również gali finałowej i ponownego spotkania z uczestnikami konkursu. ©℗
* * *
Honorowym patronem konkursu jest Prezydent Szczecina, a partnerami: Miasto Szczecin, Szczecińska Agencja Artystyczna, Rajski Ogród, Fabryka Zieleni i Polski Związek Działkowców Okręg w Szczecinie.
Monika KOŁACZ
